Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

biodra przepasane...

2009-12-17

Mili Moi...

Czuję się tak, jakby tramwaj po mnie przejechał... Nieczęsto mi się zdarzało leżeć pod tramwajem, ale tak sobie to wyobrażam... Świat uczuć uruchomił się we mnie z całą gamą odcieni, a zatem możecie sobie wyobrazić gwałtowność ich przeżywania... O to chodziło w tej sesji... Przeżyć i ponazywać... Wiele spraw zobaczyłem z nową ostrością w czasie zajęć warsztatowych... Taka prosta psychodrama, w której z braci kapłanów miałem ustawić swoją rodzinę i zwerbalizować przekaz, który otrzymywałem od ojca, matki, ewentualnie rodzeństwa... Mój Boże... ile uczuć wróciło, ile mi się przypomniało, ile poczułem na nowo... Kiedy to wszystko opowiedziałem dziś kierownikowi duchowemu, powiedział mi jedną ważną rzecz, która mnie pokrzepiła - jest w tobie wielkie pragnienie życia... To prawda. I to świadomego życia, prowadzonego w prawdzie o mnie samym, życia przeżywanego w pełni, życia, które zamierzył dla mnie Pan... Każdy z nas miał być wspaniałym pałacem, tylko nie dowieźli materiałów. To głęboka prawda płynąca dla mnie z tego tygodnia... Wierzę jednak, że wiele jeszcze może się zmienić, po to, aby odetchnąć pełną piersią, ułożyć wiele spraw w sobie i nade wszystko przebaczyć... bo jest jeszcze kilku adresatów:)

Nadzwyczaj owocnie działa też we mnie w te dni Słowo. Chcę się z wami podzielić dzisiejszą medytacją nad fragmentem Ewangelii Łukasza 12, 35-48. Oto krótkie wprowadzenie.

W tym rozdziale Łukasz zebrał różne mowy Jezusa kierowane wyraźnie do Jego uczniów wobec tłumów. Uczniowie znajdują się wobec falującego świata - ludzie przychodzą i odchodzą, rezygnują z chodzenia za Jezusem. Oni także przeżywają napięcie związane z pytaniem - a co z nami? Może też powinniśmy odejść?

Tymczasem Jezus buduje atmosferę niezwykłej bliskości i zażyłości z uczniami. Mówi do nich kilka wersów wcześniej - nie bój się mała trzódko. Nie bój się, że tłumy topnieją, że pustoszeją pola wokół nas... Nie bój się, bo masz Pasterza. Spodobało się Ojcu dać wam Królestwo. Wiele w tych słowach Jezusa empatii, serdeczności, ciepła...

Sprzedajcie swoje mienie... ale nie tylko materialne... sprzedajcie plany, marzenia, tęsknoty, obawy. Gromadźcie sobie skarb w niebie. Twoje serce będzie zawsze takie, jak twój skarb. Będziesz miał taką wartość, jaką ma to, z czym się wiążesz. Skarb to coś, wokół czego człowiek się trudzi. Wobec niezdecydowanego tłumu Piotr ma opowiedzieć się znowu za swoim skarbem - Jezusem.

Widać tu zmaganie i napięcie, bo Piotr miał swój skarb, swojego Jezusa, rozumianego po swojemu. To jest jego poletko, którego zazdrośnie strzegł, nawet przed samym Jezusem. Dobrze czuje się ze swoim Jezusem, czyli Jezusem cudów, znaków, pięknych słów i atmosfery triumfu. Opuszczając swój dom, stworzył sobie nowy. Skonstruował swój świat z Jezusem na bazie swoich planów i potrzeb. To wyprowadzanie Piotra z takiego stanu jest chyba trudniejsze, niż pierwsze powołanie, dlatego, że dziś stawia opór, którego wcześniej nie było. Ma nauczyć się żyć z Jezusem, który jest nieprzewidywalny, który jest tajemnicą... Ma opuścić świat, który zaczął sobie układać, a na to trudno mu się zgodzić.

Piotr ma się nauczyć zupełnie nowego Jezusa. Od tej chwili jest u Łukasza mniej cudów i znaków. Uczniowie są wychowywani do wolności serca, do oderwania się od wszystkiego. Mają zostawić to co teraz jest dla nich drogocenne, podobnie jak niegdyś zostawili dobra materialne. Można sobie bowiem urządzić życie z Jezusem dzieląc się z Nim po prostu kolejnymi swoimi wspaniałymi, genialnymi pomysłami na nie. Ale to nie Jezus ma się nauczyć Piotra, tylko Piotr Jezusa... Piotr jest wzywany do czujności, do gotowości na przychodzenie Jezusa, który burzy ludzkie plany i zamierzenia.

Wy też bądźcie gotowi... W życiu Piotra nadeszła godzina, która go zaskoczyła. Piotr ma żyć w perspektywie adwentu, w przekonaniu, że Jezus będzie przychodził ciągle na nowo. Jedyną pewną przyszłością ucznia jest Jezus i Jego przychodzenie.

Przepasać biodra to znaczy być gotowym... To łatwośc przemieszczania się, to skuteczność pracowania... Zapalana lampa to czuwanie w mroku, podczas nocy. Ta lampa poprzedza przyjście Jezusa, który rozświetli wszelki mrok...

Takim ma być sługa. A trwać w postawie służby to zapomnieć o sobie, to myśleć o tych, wobec których jesteśmy postawieni... Bądźcie podobni do ludzi oczekujących na Pana.. Pan stawia ucznia w roli odźwiernego. Uczeń ma być natychmiast gotowy na otwarcie drzwi. Będzie, jeśli będzie blisko tych drzwi, bo tam na pewno spotka przychodzącego Pana... Uczeń ma być Bożym portierem...

Jezus nazywa czuwających szczęśliwymi, bo ich życie jest nastawione na najważniejszą perspektywę, na przyjście Pana. A nie wiadomo kiedy przyjdzie... Pojawia się jednak piękny obraz w przypowieści Jezusa, obraz Pana zapraszającego do stołu, znak przyjaźni i zażyłości. Jest to zapowiedź pięknej, niewyobrażalnej przyszłości. Jezus obiecuje przyjaźń, która będzie dla ucznia wszystkim...

Piotr czuje, że te słowa są kierowane do odpowiedzialnych za wspólnotę, ale dopytuje - czy mówisz do nas, czy do wszystkich...? Odpowiedź Jezusa jest bardzo konkretna... Kto jest szafarzem wiernym i roztropnym? To tym cechom odpowiedzialnego ma się przyjrzeć Piotr. Wiernośc pozwala trwać przy Jezusie, a rozsądek pozwala dobrze rozeznawać...

Przyznam się szczerze, że odesłany przez Biblię Jerozolimską do J 13, 4-15 zacząłem głęboko zastanawiać się nad postawą służby... Jezus tam umywa nogi swoim przyjaciołom... Czy ja tak służę? Czy jestem portierem Pana? Czy myję nogi czy raczej władam powierzonymi mi braćmi?

Ufam, że ta obfitość Słowa skłoni również was do udania się w tę niesamowitą podróż z Piotrem do wnętrza jego sercam i do wnętrza waszych serc, aby poznawać uczucia i oczekiwania Jezusa, aby zachwycić się Jego obietnicami i poznawać Jego przyjaźń, aby wzrastać w wierze i zrozumieniu tego, co najważniejsze... Tego z serca życzę wam wszystkim i odmeldowuję się, bo już zapadło święte milczenie, które potrwa aż do jutrzejszego obiadu... A potem już dłuuuuuuga podróż do domu, biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne... Bardzo proszę o westchnienie za mnie i wszystkich wracających...