Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

bądź zimny, albo gorący...

2009-12-15

Mili Moi...

Po zakończonym weekendzie powołaniowym (z którego zdjęcia już są w galerii) udałem się nocną porą wraz z moim współbratem Michałem do Krakowa... Pierwszy i ostatni raz wybrałem się w tak długą podróż nocą... Dwa razy prawie zasnąłem... I nie o to chodzi, że mogło nam się coś stać, bo jechałem akurat bardzo wolno (i pewnie dlatego przysypiałem) ale stłuczka była blisko... Trochę ta podróż była wymuszona właśnie o takiej porze, ale obiecałem sobie, że następnym razem zadbam o wcześniejszy wyjazd, bo sam nie czułem się komfortowo. W każdym razie ostatecznie dotarliśmy bezpiecznie... I jak to w szkole... Spotkaliśmy dawno niewidzianych kolegów, a z tym wiąże się już sporo radości... Nie jesteśmy już przecież sobie obcy...

Ta sesja jest poświęcona uczuciom... Mężczyźni mają z nimi raczej problem... Nie umieją nazywać, wyrażać, mówić o nich... A tu się tego uczymy... Dziś na przykład wybieraliśmy chustę spośród różnokolorowych chust rozłożonych na podłodze... Nazywaliśmy uczucie, które ona wyraża, rozmawialiśmy o nim... Jak długo trwa, w jakich okolicznościach się pojawia, jak się wyraża... Wiele rzeczy było istotnych - nawet to jak trzymaliśmy tę chustę:) Bardzo odkrywcza praca...A  ja dowiedziałem się sporo nowych rzeczy o moim... gniewie. Tak, bo o tym uczuciu właśnie była mowa. Sam je wybrałem, bo czuję, że często ono we mnie sie pojawia... Więcej nie piszę, bo to cała historia, która jest gdzieś w utajnionych archiwach mojego wnętrza:)

Ale znów bardzo głęboko dotknęło mnie dzisiaj rozważane Słowo. Medytowaliśmy nad Mową Eucharystyczną Jezusa z 6 rozdziału Ewangelii Jana. Kończy się ona wyborem, którego dokonują ludzie. Jedni odchodzą, bo nie są w stanie wyjść poza poziom ciała, nie są w stanie przyjąć tego, co mówi Jezus. Inni zostają, ale bynajmniej nie z tego powodu, że wierzą... Nie ma w nich decyzji wiary i to się wkrótce objawia - a mowa tu o Judaszu. Wreszcie są i tacy, którzy podobnie jak Piotr mówią - Panie, do kogóż pójdziemy, Ty masz Słowa Życia... On tak głęboko wyraża tu swoją wiarę, tak mocno mówi o swoim związku z Jezusem, że nie widzi świata poza Nim... Jego wyznanie nie jest powodowane euforycznymi odczuciami, których w tej chwili akurat brakuje... Uczniowie widzą pustoszejącą synagogę, widzą plecy tych, którzy jeszcze przed chwilą entuzjastycznie szli za Jezusem, widzą grymas niezrozumienia, niezadowolenia i zgorszenia na ich twarzach... Apostołowie wybierają Jezusa w trudnej chwili, czy raczej potwierdzają swój wybór... Wybór, który jest oparty na wierze... Ale jeden jest diabłem jak mówi Słowo... To niezwykle mocne określenie, które pokazuje kto jest twórcą letniości... Tak, bo Judasz jest letni... Nie stać go ani na odejście, ani na głęboką wiarę... To ta trzecia droga, której Jezus absolutnie nie akceptuje (mówię zresztą sam o niej często i rozmyślam nad jej powszechnością).. Diabeł jest twórcą letniości, bo tacy chrześciajnie nie są w  stanie w żaden sposób mu zagrozić, nie są niebezpieczni dla jego planów...

Ja dziś postawiłem sobie w sercu pytanie, co dla mnie znaczy trwać w Jezusie i z Jezusem...? Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew trwa we mnie, a ja trwam w nim... Biblia Jerozolimska odsyła w tym momencie kilka trozdziałów dalej, do 15 rozdziału Jana, gdzie jest mowa o krzewie winnym i latoroślach... I to mnie bardzo dziś dotknęło, uderzyło - beze mnie nic nie możecie uczynić... Jeśli chcecie przynosić owoc, musicie trwać we mnie... Moim planem jest, żebyście owoc przynosili... Zastanawiałem się czy ja rzeczywiście trwam w Nim, czy tylko w Jego sprawach... Czy jestem Jego latoroślą, czy Jego managerem, który Mu coś załatwia tu na ziemi... Co dla mnie znaczy trwać? Czy moje wyznanie - Panie do kogóż pójdziemy jest wyrazem bierności, czy aktywności, miłości i przywiązania, czy tylko przyzwyczajenia... Wiele potrzebnych, odświeżających pytań...

Dziś też sporo myśli o odejściach braci kapłanów... To w kontekście Judasza i jego letniości... Jezus nie protestuje, nie stara się nikogo zatrzymać na siłę, wręcz przeciwnie w sytuacji kryzysowej prowokuje uczniów pytaniem - czy i wy chcecie odejść? Opowiedzcie się... Wyznajcie wiarę, dajcie dowód wierności... Dziś na wykładach padły słowa godne zastanowienia w kontekście odejść... Jeśli nie było MIŁOŚCI, nie było też POWOŁANIA... Jeśli nie było MIŁOŚCI, nie ma też mowy o WIERNOŚCI, która zawsze z miłością jest związana i ją znamionuje.... Bez prawdziwej miłości, bez tego wyboru płynącego z wiary, nasze kapłańskie życie się nie może ostać... A od letniości droga raczej jednokierunkowa...