Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

już nie będziesz bała się złego...

2009-12-13

Mili Moi...

Gdybym był Smurfem Marudą, powiedziałbym - jak ja nie cierpię pożegnań... Ale nim nie jestem, więc powiem... to samo... Nie znoszę się żegnać, nawet na krótko... A dziś przyszło mi pożegnać "moje dzieciaki"... To zawsze smutna chwila, bo dom, który przez kilka dni żył, w którym było gwarno i wesoło, znów zamiera ciszą i tylko pajęczyny drżą... Czekam już na następne spotkanie... Bardzo je lubię... Jako młody chłopak uwielbiałem te rekolekcyjne spotkania, zawsze czekałem na następne z niecierpliwością... i nic się nie zmieniło, poza moim wiekiem i tym, że teraz jestem ich organizatorem. Było fantastycznie. Głębokie rozmowy, sporo pytań, dzielenie się wiarą i doświadczeniem... To jest to! Oby więcej takich chwil, bo one niosą mnie dalej... Cieszę się, że to pierwsze spotkanie powołaniowe w tym roku szkolnym się odbyło... Cieszę się podwójnie, bo był to chrzest kuchni po generalnym remoncie... Wszystko gra, można przyjmować grupy w naszym domku... Dziś na zakończenie ćwiczenie z miłości międzyzakonnej. Udaliśmy się wszyscy na uroczystą mszę dziękczynną za kanonizację bp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, której przewodniczył biskup elbląski Jan Styrna. Łączyliśmy się w ten sposób z rzeszą sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, które wychwalały Boga za kanonizację swojego założyciela. Piękna msza, choć kazanie przespałem... Nie to, żeby było takie nudne, ale ja coś na formę narzekam... Trochę mnie to martwi, bo za niedługą chwilę wuruszamy z moim współbratem Michałem do Krakowa, na kolejną sesję naszej Szkoły Wychowawców Seminaryjnych... Będziemy jechać całą noc... A w Elblągu śnieży i to ostro... Zatem jeśli czytasz te słowa przed 8.00 dnia jutrzejszego, to westchnij za nas, bo z pewnością jesteśmy jeszcze w drodze:)

Mocarz, który daje zbawienie jest pośród ciebie, mówi dziś Sofoniasz... Nie musisz się już bać złego... Zobaczcie, nasze serca są niczym zestaw naczyń połączonych. Jeśli z jednej strony tłoczymy łaskę i Bożą moc, to z drugiej wypływa szlam i brud grzechu, nie ma już w sercu dla niego miejsca. Ale jeśli zaprzestaniemy tej pracy, tego działania, to nasz przeciwnik, który znajduje się po drugiej stronie, natychmiast zaczyna tłoczyć do naszego serca byle co... I to "byle co" wypiera resztkę znajdującej się tam łaski, a wówczas nie ma mowy o prawdziwej radości... Kiedy wczoraj zabrałem młodych na spotkanie z siostrami klaryskami od wieczystej adoracji, to po wyjściu zachwycali się i nadziwić się nie mogli, że te siostry potrafią się cieszyć z tak małych rzeczy, że są tak pogodne i radosne, mimo że nie obcują ze zdobyczami współczesnej cywilizacji... Nie spędzają godzin przed telewizorem, nie ślęczą przed komputerem, nie czytają gazet, a zawsze łagodny uśmiech błądzi po ich twarzach. Mówią wprost - ojcze, my mamy telewizor w kaplicy, wystarczy, że patrzymy na Pana... Patrzą i słuchają... Co słyszą? Pewnie bardzo proste wezwania, takie jak Jan kierował do zainteresowanych - nie wyzyskujcie, nie znęcjacie się, dzielcie się... Czyli najzwyczajniej w świecie - MIŁUJCIE. Miłość kruszy zasadzki złego. Kto prawdziwie kocha nie musi się lękać demona. Kto nieustannie dba o świeży dopływ łaski do swojego serca, nie ma w sobie miejsca na nienawiść zniekształcającą nawet oblicze... Smutne twarze, karykatury Bożego stworzenia, to efekt niedoborów łaski... I bynajmniej te karykatury nie śmieszą. Raczej przerażają... Radujcie się zawsze  W PANU... Jeśli inne rzeczy stają się źródłem radości, jakże nietrwała to radość... Smutna radość, bo szybko się kończy... A ja nie lubię pożegnań... Z radością też!