Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

Niepokalana - oto nasz ideał...

2009-12-08

Mili Moi...

Szaleństwo tego tygodnia trwa... W poniedziałek wysyłka 1000 plakatów... Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego ( no, może troszke to nadzwyczajne:), gdyby nie fakt, że znaczków na te tysiąc kopert nie zamierzałem już naklejać. Wystarczył tydzień pracy z ich adresowaniem, klejeniem, stemplowaniem... Udałem się więc na pocztę glówną w Elblągu... Umowy na korespondencję masową nie mam, więc ustawiłem się w kolejce do zwykłęgo okienka... Kiedy zobaczyła mnie ta śliczna dziewczynka po drugiej stronie, o mało nie dostała zawału... Oczywiście nie na mój widok (to nic nowego akurat:), ale na widok kartonu z listami... Ja jej podawałem, a ona każdy z nich przepuszczała przez maszynę stemplującą.... No urocza współpraca, trwająca przeszło pół godziny. Możecie sobie wyobrazić te liczne słowa błogosławieństw, które wypowiadano wokół pod moim adresem... Pomyślałem nawet przez chwilę, gdzie się te wszystkie emerytki-katoliczki tak spieszą... Niemniej stałem tam niewzruszony i pozbawiony skrupułów, zważywszy na kwotę, którą tam zostawiłem... 

Dziś od rana trwa montaż mebli w kuchni, co w gruncie rzeczy mnie bardzo cieszy, bo oznacza zakończenie remontu kuchni, ale jak sobie pomyślę o sprzątaniu... Lepiej nie mówić... A ekipa wciąż pracuje... Tymczasem ja cały dzień w biegu... Bo jakaś złośliwość rzeczy martwych sprawiła, że wszystko na raz się psuje.... z dekoderem Polsatu na czele... Nie żebym był takim zagorzałym oglądaczem TV, ale nie lubię jak coś nie spełnia swojej funkcji... A wiecie jak jest z naprawami... Póki się nic nie psuje i płacisz regularnie, to wszyscy są mili, ale niech no tylko jakiś problem... Trzeba się nalatać...

A jutro z rana śmigam do Niepokalanowa na kolejną audycję. Tym razem poświęconą transplantacji... O 21.15 pogadamy o tym w szerszym niż zwykle gronie... Wrócę w czwartek - wielkie sprzątanie, a w piątek już weekend powołaniowy... W niedzielę kończę i na tydzień do szkoły do Krakowa... A potem... chyba sanatorium sobie zafunduję... Choć na to akurat się nie zanosi... nie ma czasu:)

Dziś Niepokalane Poczęcie... Wielka uroczystość zwłaszcza dla naszego zakonu... Wszak to z naszych braci wywodzi się wielki immakulista, bł. Jan Duns Szkot, który zmagał się piórem i słowem ze współczesnymi sobie makulistami (przeciwnikami Niepokalanego Poczęcia, do których należeli zwłaszcza... dominikanie. Czy to nie zadziwiające - jeden z bardziej "maryjnych" zakonów!!! Ale to już historia i to dość dawna... Pewnie biali bracia mają to już w niebie wybaczone... Mamy dogmat, więc sprawa jasna... Dogmat sam w sobie jest czymś pięknym, bo daje pewną bezpieczną przestrzeń dla dalszych dociekań... Zakreśla granicę, która pokazuje - to jeszcze jest katolickie, a to już nie... Dzięki temu wiemy dokąd można się posunąć nie kwestionując tego,w co wierzymy... Bynajmniej nie służy to tłamszeniu ludzkiej myśli, ale raczej służy pomocą tym, którzy chcą być myślącymi katolikami, czyli myśląc wyznawać Boża Prawdę, której z całą pewnością podlegamy, a nie ją tworzymy... Dla dzisiejszego świata, w którym wszystko ma być relatywne i dyskusyjne, dogmat jest szczególną solą w oku... I dobrze!

Myślę sobie dziś o wierze św. Ojca Maksymiliana, który tak wielką wagę przywiązywał do wstawiennictwa Maryi, który tak wiele, śmiesznych dla "nowoczesnych katolików" praktyk zalecał... No bo taki medalik, z którym Maksymilian był nieodłączny i który zalecał wszywać do ubrań nawet niewierzących... Toż to obraza ludzkiego rozumu... No bo takie Rycerstwo Niepokalanej, grupa, która wszelkimi godziwymi środkami ma szerzyć Jej cześć i głosić Królestwo Jezusa, do którego Maryja zawsze prowadzi... Toż to urąga ludzkiej wolności... No bo taki akt strzelisty, który wspomina o masonach (dziś już nie, po korekcie:(... To to niepoprawne politycznie... A Maksymilian szedł do przodu, nie dbając zanadto o swój wizerunek... Dziś nazywa się go Szaleńcem Niepokalanej, tak romantycznie, ciepło... A wówczas mówiono o nim... głupi Maksiu... Dowiódł swoją śmiercią, że wiedział o co mu chodzi... Maryja spełniła jego marzenie - chciał być starty na proch dla Niepokalanej i jego prochy rozrzucono gdzieś wokół Oświęcimia... Radykał jakich mało... było wówczas i wciąz jest teraz... Imponuje mi szalenie... Chyba mnie jeszcze nie stać na jego sposób bycia... chyba jeszcze nie jestem Bogu aż tak oddany... Ale chcę, szczerze chcę... I jestem głęboko przekonany, że świat takich właśnie chrześcijan potrzebuje... Zdecydowanych na wszystko... Maksymilian - maksymalista z jednym płucem, misjonarz, wychowawca, wydawca... Zakochany w Niepokalanej... Niepokalana - oto nasz ideał!!!