Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

Jezus żyje!!!

2009-11-26

Mili Moi...

Ledwo żyję, ale choćby dwa słowa...

Po pierwsze dziś w moim życiu duchowym doświadczenie cudownego rachunku sumienia. Otóż prowadziłem dziś dzień skupienia dla brata Darka, który w niedzielę w Olsztynie złoży swoje wieczyste śluby zakonne. Zostałem poproszony, żeby pomóc mu poddając kilka myśli do refleksji. Z ochotą się na to zgodziłem i oczywiście stało się to dla mnie okazją, aby samemu nieco się skupić. Podczas godzinnej adoracji postanowiłem zrobić dogłębny rachunek sumienia, bo w ferworze walki codziennej, miałem wrażenie, że niejednokrotnie pozostaję na powierzchni i nijak nie mogę dostać się głębiej... Dziś Pan mnie sprowadził do mojego serca i przejrzeliśmy razem jego zakamarki... Zaowocowało to sporą ilością notatek, które jutro zamierzam komuś odczytać... Cieszę się z tego, bo moja jutrzejsza spowiedź ma być dla mnie kolejnym etapem w moim nawracaniu i tym razem wierzę, że jestem do niej przygotowany dobrze, bynajmniej nie powierzchownie, co i mnie niestety się zdarza...

Wieczorem zaś przeżywaliśmy swoiste zwieńczenie rekolekcji ewangelizacyjnych, którym jest modlitwa o nowe napełnienie Duchem Świętym. Czyli to samo, co w niedzielę nad "starymi" odnowowcami, tym razem dokonało się nad "nowymi". To zawsze chwila wielkiego wzruszenia i kolejnego dotyku Bożej miłości... Ja spędziłem ten czas na sali wspólnej, na której wszyscy oczekiwali "swojej kolejki", aby udać się do małych, modlących się grupek. Animowałem modlitwę... Całe nasze dzisiejsze spotkanie trwało cztery godziny, ale raczej nikt tego nie dostrzegł, tak bardzo pochłonięci byliśmy sprawami Pana. Niektórzy zaraz po powrocie z modlitwy dawali świadectwo tego, co się dokonało, jakby na bieżąco dzieląc się z nami swoimi przeżyciami, inni wracali ściskając chusteczkę w ręku, jeszcze inni bez zewnętrznych oznak poruszenia. Duch jest wolny i działa jak chce...

Niemniej jedno jest pewne... Po raz kolejny zobaczyłem dlaczego o Apostołach pomyślano, że upili się młodym winem... Gdybyście zobaczyli ten roztańczony tłum na sali... W pewnej chwili zarządziłem nawet, żeby odsunąć pod ściany krzesła, bo bałem się, że połamiemy sobie nogi... To prawdziwy przejaw Ducha gdy ludzie w różnym wieku, z różnym wykształceniem i różnego stanu biorą się za ręce i podrygują w rytm śpiewanej pieśni, lub kręcą się w kółeczko. Gdyby ktoś wszedł dzisiaj na tę salę, uznałby, że to jakieś zbiorowe szaleństwo.

Kiedy zapytałem kto dziś rano podejrzewał, że wieczorem będzie tańczył dla Jezusa, nie podniosła się ani jedna ręka... Nic dziwnego... Ale tańczyli wszyscy... I mogliby tak pewnie jeszcze długo, ale musiałem zakończyć spotkanie, żeby ktoś wpuścił ich do własnych domów, bo i tak nie trwało to krótko...

Po spotkaniu podeszła do mnie Lusia, nasza osiemdziesięcioletnia seniorka i z rozanieloną twarzą, wciąż podrygując powiedziała mi - ojcze, ja dziękuję Bogu za taką starość i każdemu takiej życzę... I tym życzeniem kończę na dziś... JEZUS ŻYJE!!!