Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

taniec chochoła...

2009-11-25

Mili Moi...

Dziś udało mi się wreszcie odebrać z drukarni materiały powołaniowe, których próbkę załączam. Mam nadzieję, że pójdą one w świat i poczynią dobrą robotę... Zainteresują, pobudzą do myślenia, sprowokują... Oby tak było, bo choć jesień i zima to okresy "martwe" w duszpasterstwie powołań, to nie można próżnować i trzeba wciąż przypominać, że jesień i zima miną, a wiosną podejmować decyzje, to już bardzo późno... Lepiej podjąć ją wcześniej i w spokoju oczekiwać lata, w którym z radością można rozpocząć nowy etap życia. Zawsze do tego zachęcam. Nie chodzi o pośpiech, ale o czas właściwy... Teraz, kiedy matura wydaje się jeszcze mglistą przyszłością, warto myśleć, bo w marcu nie będzie na to czasu, ani ochoty... Odkładając podjęcie decyzji na ostatnią chwilę, naraża się człowiek na narastający niepokój, a czasem nawet na "paraliż decyzyjny". A zatem moja robota trwa nieprzerwanie, choć jest mniej aktywna...

No właśnie z tą aktywnością mam nie lada kłopot już od kilku dni... Czuję wyraźnie, że powinienem wziąć się za poważne prace związane z myśleniem:), a nie mogę się do tego zmobilizować. Nie to, żebym spędzał dni zupełnie bezmyślnie. Czytam, rozmyślam, planuję. Ale te myśli nie przekształcają się w wartki strumień, niewiele z nich wynika na przykład dla przyszłych rekolekcji, których bardzo wiele czeka mnie już niedługo. Ukierunkowane myślenie w ostatnich dniach nie jest moją najlepszą stroną i pewnie znów okaże się, że jak będzie "nóż na gardle", to i ochota do pracy się znajdzie. W każdym razie, jeśli ma ktoś jakiś sposób na zmianę tej sytuacji, to chętnie posłucham...

Robiąc sobie przerwę od myślenia, spotkałem się wczoraj z Agnieszką i Tomkiem, nowożeńcami z Gdyni... Od ich ślubu właściwie się nie widzieliśmy, więc ciekaw byłem ich wspólnego życia. Jest to jedna z nielicznych par, która rozpoczęła wspólne życie po ślubie, spośród tych, które dane mi jest znać... Toż to niemal bohaterstwo (choć dla wielu przejaw głupoty i niedostosowania), ale nie o ceny tutaj chodzi... Miły wieczór ze spacerem ( o zgrozo!)... Po moich morderczych, codziennych dodajmy, marszach, na wieczorne spacery nie mam już nadmiernej ochoty... Tak, tak, łażę codziennie z moimi kijami... Niektórzy bracia nie wierzą, że to potrwa długo, a ja mimo wszystko jestem optymistą... I chce mi się, i przyjemność mi to sprawia... Czegóż chcieć więcej...

A dziś przyglądając się Słowu, mam takie głębokie wrażenie konfrontacji postawy ucznia i postawy świata... Pycha, buta i zaślepienie poczuciem własnej potęgi... To postawa świata, która doskonale została odmalowana w królu Baltazarze... Zabawa, igrzyska, które nie liczą się z żadną świętością. Co więcej, czynią ze świętości element tego show... Dlaczego nie wypić ze świętych naczyń skradzionych ze świątyni? I uczeń Pana, który nie bierze udziału w tej uczcie... Daniel... Od samego początku nie chce się kalać królewskim sposobem bycia, jego potrawami, jego złudną potęgą... Jeśli musi już być przy królu, to w wielkiej wolności wewnętrznej, której nikt nie jest w stanie mu odebrać, to z wielkim dystansem... Jest zakładnikiem, jest więźniem, ale pod żadnym pozorem nie chce należeć do tego świata... Tłumaczy królowi wizję, uprzednio wzbraniając się przed wzięciem jego podarków... A interpretacja bynajmniej nie jest dla króla pomyślna... Nie Daniel traci życie, ale Baltazar, król, kóremu się wydawało, że nad wszystkim panuje....

Podobna myśl w Ewangelii. Jezus zdaje się mówić - jesteś uczestnikiem uczty, na którą bynajmniej cię nie zaproszono dla twoich walorów... Jesteś więźniem, jesteś kimś, kim świat gardzi, chce wykorzystać to, co możesz mu dać, aby cię potem wypluć... Zachowaj twoją godność, nie udawaj kogoś, kim nie jesteś, nie próbuj stać się biesiadnikiem, bo czeka cię los króla Baltazara... Kiedy ręka zacznie pisać po murze, okażesz się zbyt lekki... Nie włączaj się w ten opętańczy taniec wolności, która z nikim i niczym się nie liczy, bo nie będziesz bezpieczny. Nie szargaj świętości dla przypodobania się biesiadnikom, bo oni cię nie uratują, co więcej, staną się twoimi zaciekłymi wrogami i doprowadzą do zguby... Ta konfrontacja, ten kontrast jest wielki wezwaniem - WYBIERAJ, DECYDUJ do kogo chcesz należeć i w jakim świecie chcesz żyć... Jeden z nich skończy się i nie zostanie kamień na kamieniu, trwoga i smutek zastąpią radosne, bezmyślne podrygiwania. Drugi będzie trwał wiecznie, a należący do niego są bezpieczni i włos im z głowy nie spadnie. Zachowają życie, nawet jeśli inni będą na nie nastawali... Bo należą do rzeczywistego Króla, który panuje nad wszystkim i w którego ręku jest ich zbawienie...