Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Król...

2009-11-23

Mili Moi...

Trochę tu cicho, to prawda. Niektórzy smsowo pytają dlaczego... Odpowiadam zatem publicznie - czasem, mimo najszczerszych chęci, nie daję rady. Tym więc, dla których ta lektura ma jakieś znaczenie, mówię - wybaczcie. Robię, co mogę:)

Ostatnie dni to skupienie z naszą elbląską wspólnotą Odnowy w Gietrzwałdzie. Przyznam wam szczerze, że kocham to miejsce i w moim osobistym odczuciu nie może z nim konkurować ani miejsce na L..., ani nawet nasze franciszkańskie miejsce na N...:) Gietrzwałd przynosi mi zawsze duchowe wyciszenie, uspokojenie i radosną świadomość, że jestem u Mamy. Skupialiśmy się bardzo intensywnie i właściwie nie było czasu na wypoczynek duchowy. Katechezy aż cztery, Eucharystia, modlitwa wspólna, adoracje, Różaniec, dzielenie w grupach... Skutecznie nam to wypełniło czas. Okazało się, że w niektórych momentach było go nawet za mało. Było nas 30 osób, a zatem frekwencja dobra. I powiem wam, że większość osób doświadczyło dotknięcia Ducha w te dni, o czym pięknie i dojrzale świadczyli w "godzinie świadectw". My wszyscy tego potrzebujemy, potrzebujemy wołać o Ducha, potrzebujemy umocnienia...

Osobiście doświadczyłem czegoś istotnego dla mnie samego... Mianowicie, kiedy modliliśmy się o nowe wylanie Ducha Świętego dla nas, w małych grupach, prosiłem o dar szczególnego rozeznawania w kierownictwie i ojcostwie duchowym, prosiłem, aby Pan dał mi łaskę kruszenia zatwardziałych serc, dar przekonywania i docierania do nich... I przyszedł Pan do mnie ze Słowem, z Hymnem o miłości... Usłyszałem go w ten sposób, że tych darów Pan dał mi już całkiem sporo i na tę chwilę nie potrzeba więcej... To, czego potrzeba, to daru najcenniejszego, miłości, która w moim przypadku nie nadążała nieco za tymi innymi darami... Czasem sam mówię o powołanych, że moja rola przypomina tego, który dokręca żarówkę w przygotowanej już przez Boga instalacji... Niewiele trzeba zrobić... I tu mam takie samo przekonanie - Pan Bóg dał mi wszystko, co potrzebne, a teraz ofiarował jeszcze do tego wszytskiego mnóstwo miłości, jakby dokręcił żarówkę, żeby "instalacja z darów" mogła zadziałać... Zdaję sobie sprawę, że mogę być Jego narzędziem, skutecznym narzędziem, tylko wtedy, jeśli jestem w tej Jego miłosci zanurzony. Co więcej, im głębsze to zanurzenie, tym skuteczniejsze działanie... On jest bowiem dawcą skuteczności, nie ja sam i ne moje wysiłki... Dał nam wszystkim w tym czasie wiele pięknych obrazów, słów i poruszeń... Uwielbiam Go za to, bo nie zapomina o nas i wprowadza nas na nowe drogi, posyła do nowych dzieł... Dużo miejsca poświęciłem ewangelizacji... Do tego On nas z pewnością zaprasza...

A dziś Słowo jeszcze bardziej uzmysławia mi potęgę Bożego działania... Za Danielem i jego towarzyszami nie stoją żadne ludzkie wysiłki, starania, sposoby myślenia... Ci młodzi chłopcy są całkowicie owładnięci Duchem Pana i On pozwala im funkcjonować w nieprzyjaznym, wrogim wręcz środowisku. Mało tego, właśnie przez nich objawia swoją chwałę. Są niezłomni. Nie chcą się kalać darami króla. Nie wykorzystują niezwykłej szansy. Przecież wielu marzyłoby o takiej sytuacji - dostęp do królewskich względów, możliwość zdobycia wiedzy, perspektywa awansu społecznego... A dla nich to nic nie znaczy... Dla nich liczy się Bóg i Jego prawo... Bo oni wiedzą, że to On będzie ich zbawiał, bo oni czują wyraźnie, że ten cały ziemski przepych nie ma dla Boga większego znaczenia... Ulegając mu zaś, można stracić zbyt wiele... Fascynuje mnie ich postawa... Radykałowie... Przekonani, że jest tylko jeden Bóg... I Jemu tylko warto służyć i do Niego należeć będzie ostatnie słowo... Jeden jest Król...

Boże tak bardzo chciałbym to wykrzyczeć tym wszystkim, którzy tak chętnie idą na kompromis ze światem, którzy twierdzą, że przecież tu trzeba jakoś żyć, trzeba się urządzić... Tak bardzo chciałbym dowodzić całym swoim życiem, że Ty wcale nie jesteś zbyt wymagający, że to, czego oczekujesz jest w najgłębszym tego słowa znaczeniu źródłem szczęścia... Tyle jest wokół mnie letniości, która i mnie się udziela, której często nie mogę przemóc... Czasem mam ochotę zapytać Cię, dlaczego nie możemy zamieszkać na Taborze, tam, gdzie widać tak wyraźnie Twoją chwałę... czasem tylko, bo wiem, jaka jest odpowiedź... Trzeba zejść w doliny, żeby zapalać innych... Jeszcze tylu nie dostrzega w Tobie Króla... Jeszcze zbyt wielu ginie w tym świecie, bo nikt ich nie ogrzał Twoją miłością... Czasem myślę, że to ponad moje siły. I gdyby nie Twoje siły, to... poddałbym się... bo owoce nie zawsze są widoczne, a przecież bez dostrzegalnych owoców działać jest tak trudno... O jedno Cię proszę... Nie daj mi nigdy paktować z małymi, ziemskimi królami współczesności.... nie są tego warci.