Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

makler Słowa...

2009-11-20

Mili Moi...

Nie miałem już sił wczoraj pisać, bo padłem wieczorem na pyszczek, ale wydarzyło się wczoraj coś niezwykle ważnego... Kilkadziesiąt osób przylgnęło do Jezusa, a tym samym ich życie zacznie się zmieniać. Wczoraj uczestnicy rekolekcji ewangelizacyjnych wyznali osobiście, własnymi ustami z wiarą w sercach Jezusa jako ich jedynego Pana i Zbawiciela. Zdecydowali się również oddać Mu wszystkie sprawy swojego życia. Powie ktoś - no i cóż z tego? Otóż dla wielu z nich był to tak naprawdę pierwszy, świadomy i płynący z prawdziwej decyzji serca akt ofiarowania się Jezusowi. A to nie jest bez znaczenia. Jezus bierze na poważnie nasze słowa. Słowo dla Niego ma wielkie znaczenie i On już z nich nie zrezygnuje, zawsze będzie się odowoływał do tego wyznania, a oni są zachęcani do jego częstego ponawiania. Całe te rekolekcje do tego miały prowadzić, przygotować... Jezus stał się Panem dla wielu i to przepełnia mnie niezwykła radością. Dane mi było w tym uczestniczyć, dane mi było być narzędziem Pana, głosić Jego miłość i przebaczenie, przyprowadzać Mu Jego dzieci, które zachwyciły się Nim z nową mocą. Jestem przekonany, że On w swojej Boskiej hojności obficie ich namaści mocą Ducha Świętego, bo o Jego dary będziemy się modlić w najbliższy czwartek.

Ale zanim czwartek, to jeszcze dziś kurs do Kołobrzegu. Zawiozłem tam kuracjuszkę, to muszę teraz odebrać. Taka mała posługa miłości wobec ciotki, która zawsze dla mnie miała wielkie serce i dużo dobroci. A jutro jedziemy ze wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym "Syjon" na dwudniowe skupienie do Gietrzwałdu. Cieszę się z tego, bo, choć dla mnie będzie to czas wytężonej pracy, to również mam głębokie przekonanie, że potrzebuję tego czasu wyciszenia i zatrzymania się, nabrania dużego oddechu przed Adwentem, bo czeka mnie bardzo dużo intelektualnej pracy w najbliższym czasie.

Dzisiejsze Słowo uświadomiło mi to z cała mocą... Zobaczcie, że bezsilność przywódców ludu była związana z tym, że lud słuchał Jezusa z ZAPARTYM TCHEM. Zapytałem dziś sam siebie, czy rzeczywiście nauka Jezusa zapiera mi dech w piersiach, czy rzeczywiście słucham Go z zapartym tchem? Doznałem pociechy, bo rzeczywiście w ostatnim czasie nawracam się do słuchania Słowa, do wchodzenia w jego głebie. Nie ukrywam, że pomaga mi w tym krakowska szkoła, do której jeżdżę. Ale poznałęm też, że ten świat Słowa jest tak ogromny, że ja znajduję się gdzieś na początku tej drogi, że jest jeszcze ogromnie wiele do zdobycia, do poznania, do przeżycia... A możliwe jest to tylko wtedy, kiedy będę słuchał z zapartym tchem... Nastawienie serca jest istotne, bo jeśli będę przebiegał nad tekstem mówiąc sobie - przecież to znam, nie ma szans na spotkanie z Panem. Wówczas wczorajsze słowa Jezusa - nie rozpoznałeś czasu swojego nawiedzenia zabrzmią w uszach bardzo boleśnie... Czytać i słuchać bez wyrachowania, bez kupczenia Słowem... Ta praca dla Pana, (Ewangelia o minach), praca tylko dla Jego zysku... Abym nie stał się maklerem Słowa, który przy okazji głoszenia Słowa zarabia całkiem sporo... I nie chodzi o pieniądze, ale o szacunek, podziw, czy wdzięczność... Spotykać się ze Słowem w wolności, w Słowie tej wolności szukać i Słowem wyzwalać innych... Aby nie stać się zbójcą czyniącym ze świątyni jaskinię... Takie małe marzenia młodego księdza....