Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki...

2009-11-15

Mili Moi...

Pozdrawiam was jak zawsze z drogi... Wczoraj w Poznaniu pożegnaliśmy o. Przemysława, a po pogrzebie odwiozłem jeszcze moją szlachetną ciotkę do sanatorium w Kołobrzegu, co obiecałem jej już dawno temu. Stamtąd zaś śmignąłem do Dobrej Szczecińskiej, mojego portu docelowego na tę niedzielę... Musze wyznać, wcale nie z dumą, że wczoraj zostałem mordercą po raz drugi... Tym razem była to sarna (dołączyła do wcześniejszego lisa). Szczęśliwie dla mnie, zahaczyłem tylko jej tylne nogi, ale ona niestety miała mniej szczęścia. Nie dała mi żadnych szans:( Nie wiem, czy one mają jakiś konkurs, żeby wyskakiwać przed pędzące auta... No w każdym razie, nagrody nie zdobyła...

Kiedy? To pytanie nurtuje od wieków różnej maści szarlatanów, sekciarzy… ale czy tylko ich? Czy nie dotyczy chrześcijan? Kiedy nastąpi koniec świata? Jestem pewien, że to pytanie podskórnie drąży wielu z nas. Obserwując rzeczywistość, klęski, nieszczęścia, stawiamy pytanie, czy to już, czy jeszcze nie… Próbujemy sobie wyobrazić co gorszego może się stać, a co będzie zwiastowało koniec… Niektórzy naiwnie sądzą, że tym razem już wiedzą na pewno, że to w 2012 roku i nie może być inaczej, bo jednej ze starożytnych cywilizacji kończy się wówczas kalendarz....

A w ogóle po co o tym mówić? Przecież myśl o końcu nikogo nie krzepi, koniec kojarzy się zwykle negatywnie, zwłaszcza jeśli myślimy o życiu, tym, które znamy, a poza które nie jesteśmy w stanie zajrzeć… Czy nie jest prawdą zarzut czyniony Kościołowi wielokrotnie w historii, że straszy, że próbuje zawładnąć duszami w oparciu o lęk?

Ale kto się dziś boi? Przecież raczej pobłażliwość towarzyszy chrześcijanom, kiedy mówi się o diable, o piekle, o końcu czasów…. Oswoiliśmy te rzeczywistości, nikt przed nimi nie drży, budzą uśmiech...

A jednak Kościół nie może nie głosić Słowa, które Bóg wyrzekł. I jeśli On mówi, że wstaną z grobów jedni do życia, inni ku hańbie i wiecznej odrazie, jeśli wspomina, że znany nam świat przeminie, jeśli deklaruje, że nastąpi wielki ucisk, to nie wolno nam pomijać tych słów milczeniem, to nie wolno z Pisma robić wycinanek i eliminować tego, co nam niewygodne…

Po co więc to dzisiejsze Słowo, jeśli nie dla wywołania trwogi? 

Celem Boga nie jest podanie nam informacji kiedy. To nie jest najważniejsze. Jeśli będziesz wiedział kiedy to czyha na ciebie niebezpieczeństwo wielkiej trwogi, jeśli to czas bliski,  (na przykład 2012 rok), lub lekceważenia, jeśli to czas odległy (rok 5345)… To mnie nie dotyczy...

A to dotyczy ciebie… Żyjemy w czasach ostatnich… Kilka, kilkadziesiąt lat i umrzesz, twój świat się skończy, przestaniesz istnieć w znany ci sposób… To jest pewne… I co ty na to?

Bóg przychodzi do ciebie po to, żeby dać ci pewne wytyczne, coś na czym mógłbyś oprzeć twoje nietrwałe losy.

Przede wszystkim – czas ucisku nie jest czasem straconym. To życie nie jest czasem straconym. Ma wielką wartość. Dla Boga nie jest on przeszkodą. Nawet jeśli po ludzku nie idzie ci w życiu, Bóg zbawia również w takich sytuacjach. Nie musisz tracić nadziei, nie musisz się lękać.

Co więcej, nie powinieneś się trwożyć katastrofami i kataklizmami, na które patrzą twoje oczy. One mają być dla ciebie ustawiczną zapowiedzią. Bóg wiedział, że one nastąpią, zna człowieka i wie, że za wieloma z nich, właśnie on będzie stał. Każdy dramat ma nam przypominać, że to już, że w każdej chwili mogę spotkać mojego Boga. Co Mu powiem? O co mnie zapyta?

Drzewo figowe, jest pierwszym zwiastunem wiosny i na nie wszyscy patrzą z nadzieją. Nie znamy drzewa figowego, ale możesz sobie wyobrazić bazie... Z podobną nadzieją mam myśleć o spotkaniu z Ojcem, nie lękając się, ale wypatrując Go, oczekując i właściwie odczytując Jego wezwania… tak, bo znaki czasu, także te trudne są wezwaniem…

Bóg wzywa nas do położenia w Nim naszej ufności. Niebo i ziemia przeminą, ale moje Słowa nie przeminą. Jest coś trwałego na tym świecie, jest coś, co może i powinno stać się fundamentem naszego życia… Chrześcijanin to człowiek wołający - przyjdż Panie Jezu, zawsze oczekujący ponownego przyjścia Pana... Tymczasem, mam wrażenie, że wielu z nas jest gotowych zakrzyknąć dziś - nie przychodź za prędko, daj nam jeszcze czas, dobrze nam tu, nie potrzebujemy Cię...

Jeśli zdecydujesz się Jemu zaufać, wówczas pytanie kiedy?, przestanie mieć centralne znaczenie. Wówczas staje się ważne – czym ta chwila spotkania z Ojcem będzie dla mnie, co zrobić, aby być na ten moment przygotowanym, w jaki sposób zadbać o przygotowanie najbliższych…

Wszystko tak naprawdę tkwi w decyzji twojego serca… Jak będzie decyzja twego serca, taka będzie twoja wieczność. 

Żeby ci jeszcze bardziej pomóc, przekonać, List do Hebrajczyków dziś głosi potęgę ofiary Chrystusa. On ją złożył dla ciebie i czeka na ciebie po prawicy Ojca… Tam też spotka się ze swoimi nieprzyjaciółmi, których los będzie inny od losu przyjaciół…

A zatem decyduj, bo od tego wszystko zależy… Czy nie warto oddać Bogu całego swojego życia… Całego…