Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

coś jeszcze o bohaterach...

2009-11-12

Mili Moi...

Poznajcie Jacka... To mój przyjaciel od lat... Razem wspłtworzymy audycję o wdzięcznej nazwie "Pytania nieobojętne". Tak, tak, nasza audycja dorobiła się tytułu... Z Jackiem gada mi się świetnie, kto miał okazję nas słuchać choćby wczoraj, z pewnością to zauważył. Władza radiowa nas krzepi zlecając nowe dzieła. Zaproponowano, żebyśmy do comiesięcznej audycji dogrywali swoisty suplement. Otóż każdy ma prawo zadać pytanie kierując je na adres pytanianieobojetne@radioniepokalanow.pl, dotyczące wiary, tego, z czym się zmaga, co go nurtuje, a my postaramy się do tych pytań odnosić i wspólnie szukać odpowiedzi. Nie znaczy to, że na wszystkim się znamy i zakładam, że będą takie sytuacje, które nas przerosną i trzeba będzie powiedzieć - nie wiem, nie umiem pomóc, ale wierzymy też, że w wielu sprawach co dwie głowy to nie jedna.... I ten suplement będzie tydzień po audycji na żywo...

Jacek jest dla mnie bohaterem. Nie mogę wam dziś napisać dlaczego, ale z pewnością jeszcze kiedyś napiszę. Musze go raczej zapytać o zgodę. Niemniej bohaterem jest i podziwiam go całym sercem. Cieszę się, że go znam i że mogę mienić się jego przyjacielem... Uczy mnie szalenie istotnej rzeczy - pozytywnego podejścia do świata... Co by się nie działo, Jacek jest zawsze uśmiechnięty i widzi jasną stronę życia... Człowiek z tych, co to się nie skarżą i mają w sobie ogrom optymizmu, zarażając nim innych... Nie mówiąc już o puczuciu humoru... To taka krótka charakterystyka...

Z wczorajszą audycją związane były liczne miłe spotkania, bo w Niepokalanowie akurat odbywają się rekolekcje zakonne i spotkałem wielu braci po latach... Oczywiście zachowywali święte rekolekcyjne milczenie, więc nie rozmawialiśmy (to jest wersja oficjalna). Dziś rano ruszyłem zaś do domku, a droga była niełatwa... Juz pod Sochaczewem śmiertelny wypadek z udziałem Tira... Korek kilometrowy i znów refleksja nad ulotnością życia... Potem nie było lepiej. Po powrocie bracia z Ostródy zjawili się po część mebli kuchennych, które zawieźli jakiejś ubogiej rodzinie, bo u mnie przecież remont idzie pełną parą, a dawne meble można jeszcze wykorzystać... Potem zawiozłem materiały powołaniowe do drukarni i przygotowywałem się do dzisiejszego wieczoru, bo przecież dziś kolejne spotkanie rekolekcyjne w ramach rekolekcji ewangelizacyjnych...

Wiecie jak miło patrzeć na ludzi, którzy w świetle Jezusa rozkwitają? To rzeczywiście widać, nawet na ich twarzach. Coraz częściej się uśmiechają, modlitwa sprawia im coraz więcej radości. Jak na początku nie wiedzieli co robić przez godzinę dzielenia, tak teraz nie można ich z tych grup wyciągnąć i czasu mają ciągle za mało... Wierzyć się nie chce. Jezus czyni niezwykłe rzeczy wobec zwykłych, przeciętnych chrześcijan, jak sami często mówią o sobie... A mnie aż roznosi z radości... Z radości, że mogę w tym uczestniczyć. Dziś podkreśliłem jeszcze raz mocno i wyraźnie - nie zrobiliśmy tych rekolekcji, bo było nam nudno na spotkaniach i nie wiedzieliśmy jak je ożywić, ani nie dlatego, że ja chciałem się spełniać kaznodziejsko. Zrobiliśmy je na zaproszenie Jezusa, który powiedział - dzieci, podzielcie się tym, co ode mnie macie z innymi... On to zapalanował, On zaprosił sobie ludzi, a my Mu tylko pomagamy... I to mnie szczególnie cieszy... Nikt nie jest tu dla mnie... wszyscy są dla Niego. Bo nawet jeśli przyszli na słowo mojego zaproszenia, to zostali już tylko dlatego, że On ich do tego zaprosił... Żebyście mogli zobaczyć jacy są piękni... Naprawdę... Piszę to bez cienia egzaltacji i przesady... Są piękni wewnętrznie, bo Jezus naprawdę zaczął robić z nimi wielkie rzeczy, zaczął ich przemieniać...  Oni też są bohaterami, bo muszą czasem pokonać wiele przeciwności, żeby przyjść, żeby nie zaniedbać, żeby odpowiedzieć na wołanie Jezusa... A przeszkód wiele, czasem we własnym domu, czasem szyderstwo, czasem pogarda, czasem agresja... A oni w każdy czwartek są... A my, którzy dawno temu doświadczaliśmy tego samego, mówimy - przyjdź ponownie Jezu, dotknij, ulecz, nawróć... Przypomnij nam... bo pozapominaliśmy... Zaczynamy tęsknić... A nie ma nic lepszego nad tęsknotę za Panem... Ona będzie zaspokojona... Pan dał nam braci i siostry... Wierzę, że wielu zostanie z nami, że nie będą już umieli żyć inaczej... Czy z nami nie było tak samo??? Ależ tak, tak właśnie było... Zrozumieliśmy, że bez wspólnoty będzie trudno...Ale cichosza... o tym dopiero za trzy tygodnie... Na razie mówiliśmy o mocy działania Ducha Świętego i Jego obecności w naszym życiu... To ważne odkrycie...

Na dziś kończę, bo padam mordką na klawiaturę, a jutro trzeba się przygotować na weekend w drodze. Poznań, Kołobrzeg, Dobra Szczecińska... oto moje cele na te dni... Ale o tym następnym razem:)