Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

być wdową...

2009-11-08

Mili Moi...

Właśnie wróciłem z Gdańska, gdzie rzuciła mnie coroczna akcja zwana niedzielą powołaniową... Nie przepracowałem się dziś nadzwyczaj, bo kazania wygłosiłem tylko cztery... nawet więc nie zdążyłem się zmęczyć... Niemniej Słowo działało piornująco... Nie tylko na mnie, pierwszego słuchacza, ale także na tych zebranych w kościele. Dzielili się tym wychodząc z niego... Pan jest łaskaw...

Wielu powiedziałoby dziś o tej wdowie z Sarepty Sydońskiej, że co najmniej nieroztropna – jakiemuś nieznanemu człowiekowi oddaje wszystko, co jeszcze ma. Może powstałyby artykuły o odpowiedzialności, o narażeniu na szwank życia dziecka.

Zobaczmy to wyraźnie, żeby Słowo nie było abstrakcją – przychodzi ktoś do nas i mówi daj 100 zł, bo nie mam do pierwszego, a Pan powiedział: baryłka oliwy się nie wyczerpie... Walka – jeśli ktoś znajomy. Tysiąc pytań - dlaczego ja?, co znaczy daj? a czy odda? a czy rzeczywiście potrzebuje? Jeśli nieznajomy, to znikaj człowieku – tylu dziś oszustów.

Wdowa z Sarepty wchodzi w ducha gościnności i ofiary. Niewiele ma do stracenia, najwyżej śmierć przyjdzie szybciej – ubogiemu chyba łatwiej zrozumieć co to ofiara, dlatego że niedostatek jego codziennością.

Czy można sobie wyobrazić bardziej czytelny obraz UMIERANIA DLA BLIŹNIEGO. Przecież dokonuje się to tutaj prawie dosłownie – zupełnie niezwykłe priorytety w życiu tej kobiety. Nie ona jest ważna. A czasy trudne dla wiary… niebo zamknięte, deszcz nie pada. Izraelita by zwątpił, a co dopiero poganka... Na kogo mogła liczyć? Na swoich bogów? Na dobrych ludzi?

Trudno nie dostrzec związku wdowy z Sarepty z Chrystusem, który raz jeden ofiarował się jako dar dla wszystkich. Powierzył z zaufaniem swoje życie w dłonie Ojca, a moc płynąca z tej ofiary daje życie do dziś – niewyczerpana, jak dzban mąki...

No, dobrze, powie ktoś, ale gdyby Bóg czegoś ode mnie zażądał, oddałbym bez wahania i bez pytania – człowiekowi nie ufam. Czy jednak rzeczywiście – mamy szalone problemy z ofiarowaniem Bogu rozlicznych przestrzeni naszego życia:

nie jesteśmy skłonni oddawać Mu naszego bogactwa, aby nie sttracić... 

nie chcemy, żeby wchodził w naszą seksualność, bo zabierze nam przyjemność...

nie chcemy Mu powierzyć naszej rodziny, bo może ktoś umrzeć...

naszego zdrowia, bo sami wiemy lepiej... i można by tak długo

Ale jednak dobrze by było samemu myśleć o sobie, że składam jakąś ofiarę Bogu – dla przysłowiowej spokojności sumienia.Lubimy myśleć o sobie dobrze...

To właśnie czynią uczeni w Piśmie - POZORANCI OFIARY – niby oddani Panu, niby rezygnujący z wielu rzeczy, ale pławiący się w rozkoszach, hołdach, zaszczytach. Niewątpliwie łatwo ten obraz przypasować do wielu duchownych, ale można go z pewnością traktować szerzej.Każdy z nas powinien się spotkać z tym Słowem w naszym życiu, w naszym powołaniu...

Jakby dla ostatecznego pogrzebania dobrego mniemania o nas samych druga wdowa – wrzucająca całe swoje utrzymanie – inni wrzucają z tego, co im zbywa, czerpiąc zadowolenie z ofiary, a ona oddaje wszystko zapewne bolejąc, że tak mało mogła dać... A DZBAN OLIWY NIE WYCZERPIE SIĘ...

Czy jesteś w stanie tak wchodzić w ducha ofiary - wysypać wszystko, co dziś masz w portfelu na przykościelną zbiórkę? Pewnie nie i bałbym się to proponować, żeby nie  narazić się na zarzut, że Kościół tylko o kasie myśli:) Jeśli masz taką wiarę, możesz być dumny, jeśli nie, nie jest to powód do wstydu...

Ale myśląc o ofierze patrzmy na całe nasze życie, na to, co mogę dać – to wcale nie muszą być dobra materialne – może dobre słowo, może przebaczenie, może gest życzliwości, Może są takie przestrzenie w twoim życiu, które mijasz wilekim łukiem, bo boisz się ofiarować... ALE OFIARA TO COŚ, CO MNIE ZAWSZE KOSZTUJE, CO BOLI, CO WYMAGA – OFIARA MA WIELKĄ WARTOŚĆ. Dlaczego nie potrafię jej składać?

Hojnego dawcę miłuje Bóg – wchodzić w postawę wdowy –  ona ma szczególne miejsce w Izraelu, szczególna troska Boża – niczego ci nie zabraknie – dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka się nie opróżni... Wierzysz w to?