Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

i ja odpuszczam tobie grzechy...

2009-11-03

Mili Moi...

Dziś 1249 dzień mojego kapłaństwa... 1249 dzień mojej walki o własną świętość i świętość tych, którzy zostali mi powierzeni... Pan Bóg po raz kolejny pozwolił mi dziś zachwycić się moim kapłaństwem, pozwolił mi doznać jak ważna jest posługa, którą mi zleca, jak cudownym darem pozwolił mi posługiwać...

Dziś mówię konkretnie o spowiedzi... Nie wiem czy już to pisałem, ale na posługę w konfesjonale czekałem nawet bardziej, niż na swoją mszę prymicyjną... Bynajmniej nie dlatego, że słuchanie cudzych grzechów jest tak fascynujące, ekscytujące, czy ciekawe, ale tylko i wyłącznie z tej przyczyny, że spodobało się Panu właśnie przez małego człowieczka innych upewniać o swojej miłości, o swoim przebaczeniu. Zawsze ilekroć wypowiadam słowa - i ja odpuszczam tobie grzechy, drżę z radości, że powtarzam tylko słowa Jezusa, upewniam mojego brata o łasce, której właśnie od Boga doznał...

Dlaczego piszę o tym właśnie dziś? Otóż wspominałem, że prowadzę aktualnie rekolekcje ewangelizacyjne w naszej elbląskiej parafii. Zbliżamy się w ich trakcie do bardzo ważnego momentu, w którym będziemy prosić Jezusa o uzdrowienie zranień i krzywd, których w swoim życiu doznali uczestnicy... To istotne nabożeństwo, w którym Jezus staje się bliski, realny, działający. Staje się Lekarzem pełnym miłości do człowieka. Aby więc dobrze przygotować się do tego spotkania, zalecam (jako asystent tego znakomitego Doktora) spowiedź generalną, czyli obejmującą całe życie, lub okres od ostatniej takiej spowiedzi, jeśli ktoś ją już odbywał... Czy to znaczy, że Pan Bóg musi coś poprawić, czegoś wcześniej nie przebaczył... Bynajmniej. Chodzi raczej o zamknięcie pewnego rozdziału, niczym w książce, o pewien znak pojednania się ze swoją historią, o uznanie w sobie grzesznika, który ponownie z całym bagażem przychodzi do Jezusa i deklaruje chęć przemiany... Historii nie da się wymazać, nie da się zapomnieć... ale można nauczyć się z nią żyć i poddając ją Jezusowi nie cierpieć dłużej z jej powodu... Spowiedź ta ma być przygotowaniem serca na "operację miłości"...

No i pozwolił mi Pan posługiwać wobec wielu uczestników, którzy zechcieli przede mną taką spowiedź odbyć... Niezwykłe chwile, czasem pełne łez, a czasem pełne wielkiej radości z powodu ulgi, której doświadczyło umęczone serce... Nie ukrywam, że w takich chwilach chcę mi się płakać z płaczącymi, a śmiać z radującymi się... Kiedy stajesz wobec tajemnicy człowieka, głębi jego serca, rany, którą zadał mu jego grzech, smutku, którego z tego powodu doświadcza... powiedzieć, że czujesz się bezradnym, to zbyt mało... Wiem dokładnie, że gdybym nie posługiwał w mocy Jezusa, nigdy nie chciałbym słuchać tych trudnych zwierzeń.... bo po prostu szybko stanąłbym na krawędzi rozpaczy... Tymczasem On daje rozwiązanie, On daje moc, On wzbudza nadzieję....

Jak bardzo dojrzałe były te spotkania, które dziś dane było mi przeżyć... Spowiadam się wiele lat i przykładam się do tego bardzo, ale dziś mogłem stać w niemym zachwycie wobec prostoty i dojrzałości osób, które z Chrystusem spotykały się w tym sakramencie... Mogłem się uczyć... i czyniłem to... Jestem bardzo umocniony, bo jeśli są ludzie, którzy tak się spowiadają, którzy tak dojrzale traktują sprawę sumienia... dodajmy - ludzie, których nikt nie uczył się spowiadać, którzy poza formuła książeczkową nie odebrali żadnych wskazówek... Dla mnie to ewidentny dowód zmysłu wiary, który Bóg w nas zaszczepia, prowadzenia Ducha Świętego, któremu można się poddać, jeśli się tylko chce... Schylam dziś moją głowę przed tymi, którzy ją pochylili przede mną, a raczej przed Panem, który ich moimi ustami rozgrzeszał i proszę... idźcie dalej tą drogą... bo to pewna droga do świętości... proszę, idźcie nią...

Może nie udało mi się uniknąć patosu, ale pal licho, wcale o to nie dbam... Piszę tak, jak czuję... a czuję dziś dużo i to moje serce jest głeboko poruszone, nie mogę temu zaprzeczyć, nie mogę nie dać świadectwa... +++