Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

wielki ogień miłości Bożej...

2009-10-15

Mili Moi...

Właśnie zakończyliśmy kolejne rekolekcyjne spotkanie w ramach rekolekcji ewangelizacyjnych w naszej parafii. Tak wspaniale jest patrzeć na to, jak ludzie się otwierają i to, co na początku wydawało im się szalenie trudne, nie do przejścia, zaczyna sprawiać im satysfakcję, albo przynajmniej już nie jawi się jako problem, zaczynają widzieć wartość pewnych, proponowanych przez nas form...

A ja sam wróciłem dziś z Niepokalanowa, gdzie rozpoczęliśmy nowy sezon audycji radiowych. Nieco zmodyfikowałem skład, bo wraz ze mną występuje teraz mój przyjaciel Jacek Włodarczyk, pracownik radia, niestety ksiądz Jarek nie mógł dłużej ciągnąć tego wózka wraz ze mną. Nie mamy więc pomysłu na nazwę naszej audycji. Wcześniej nazywała się "Między mnichem, a plebanem", a teraz... hmm.. może "Między wójtem, a mnichem" czy jakoś tak... W każdym razie ogłaszam konkurs... Jeśli ktoś ma jakieś pomysły, to zapraszam do podzielenia się. Wczoraj mówiliśmy o modlitwie. Bardzo nośny temat, o czym świadczyło sporo telefonów i smsów. Ludzie, także młodzi chętnie włączali się w temat, co bardzo cieszy, bo taka ma być konwencja tego programu. Z Jackiem rozmawia mi się równie swobodnie, więc ufam, że da się tego słuchać. Następna audycja w listopadzie poświęcona będzie problemowi śmierci.

Jutro natomiast śmigam do Częstochowy na ogólnopolskie spotkanie referentów powołaniowych. Trzy dni u Mamy. Mam łaskę częstego Jej spotykania w miejscach, które wybrała na swoje mieszkanie. Dziś też nie mogłem się oprzeć "pokusie" i zajechałem do Gietrzwałdu. O tej porze roku to miejsce jest ciche i spokojne i sprzyja omówieniu z Maryją kilku spraw, zwłaszcza tych dotyczących wnętrza. Mam nadzieję, że śnieg na południu stopniał, bo moje opony sa jeszcze na etapie letnim, więc westchnijcie, żebym tam dotarł szczęśliwie.

A dziś św. Tersy od Jezusa. Kiedyś skserowałem sobie jej upomnienie, do którego dziś wróciłem i które wam przytaczam. Nie wolno mi o nim zapomnieć, bo jest bardzo istotne...

Sami nawet kaznodzieje tak układają swoje kazania, aby snadź kogo nie obrazili; zapewne dobrą w tym mają intencję i rzecz sama może być dobra, ale i to prawda, że po takim kazaniu mało kto się poprawia. Bo czemuż to nie widać grzeszników gromadami w skutek usłyszanego kazania jawnie grzechy swoje porzucających? Wasza Miłość wie co myślę? - że to dlatego, iż ci, którzy im przepowiadają Słowo Boże są nadto roztropni. Nie pochłania w nich tej roztropności ludzkiej, jak pochłaniał w Apostołach, wielki ogień miłości Bożej i dlatego ten płomień ich mało grzeje; nie mówię, żeby miłość Boża miała być w nich tak wielka jak była w Apostołach, ale chciałabym, by była większa, niż ją widzę. Czy mam powiedzieć co słowu ich taką dawało skuteczność? To, że już mieli w obrzydzeniu to życie i mało się troszczyli o sławę świata, że gdy chodziło o wyznanie prawdy i obronę jej dla chwały Bożej, zarówno im było wszystko stacić i wszystko zyskać. Kto bowiem naprawdę wszystek poświęcił się Bogu, ten z równą gotowością znosi czy jedno, czy drugie...

Niedawno jedna z młodych dziewczyn powiedziała mi po kazaniu - dziękuję za tego liścia. Za jakiego liścia? Otóż powiedział ojciec coś w taki sposób, jakby mi ktoś "z liścia " przyłożył w twarz. Bardzo mi to było potrzebne i mnie otrzeźwiło. Nie mam na celu nikomu "walić z liścia", ale chciałbym głosić zawsze tak, żeby miłość Boża wzrastała w sercach słuchaczy, a nie, żeby wzrastała moja sława, czy ludzka chwała. I o to się dla mnie święta Tereso módl... proszę...