Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

MARYJA!

2009-10-07

Mili Moi..

Dziś wspomnienie Matki Bożej Różańcowej... Mam nadzieję, że ten przedmiot (różaniec rzecz jasna) pojawia się czasem w waszych dłoniach... Ja nie ukrywam, że bardzo lubię tę modlitwę. Jakoś szczególnie w czasie samotnych spacerów na łonie natury... Wczoraj właśnie zaserwowałem sobie taki spacerek. Kadyny, nad zalewem, ani żywej duszy, słonko, wiatr muskający łysinę i Maryja, przechadzająca się ze mną nad brzegiem. Właściwie w takich chwilach sięgam do koronki franciszkańskiej, którą nosze przy boku i wczoraj też tak uczyniłem... o niej może napiszę kiedy indziej. W każdym razie było cudnie... jak zawsze w Jej towarzystwie.

Dziś czytamy w kościołach ewangelię opisującą scenę zwiastowania. Pomyślałem sobie o lęku, który musiał się pojawić w tej młodej dziewczynie. Takie pytanie - i co dalej? Kiedy odszedł od niej anioł i trzeba było o wszystkim powiedzieć Józefowi, może rodzicom... Inni też wkrótce zauważą przemianę... A to przecież, jak wiemy, nie ostatnia chwila lęku, czy może prawdziwej trwogi, bo wystarczy wspomnieć choćby ucieczkę do Egiptu, czy wcześniejszy poród w grocie... Jak bezgraniczne musi być zaufanie Maryi do Boga, że radzi sobie z tym lękiem, co więcej, jestem przekonany, że pomaga sobie z nim radzić innym. Choćby apostołom, o których słyszymy dziś, że trwają na modlitwie z Maryją. Siedzą w Wieczerniku z pewnością dlatego, że Jezus im nakazał oczekiwać na dar Ducha, ale przecież w niemniejszym stopniu dlatego, że umierają ze strachu... Wielkie pytanie - co dalej? musi się im kołatać po głowie... Jest jednak wśród nich Niewiasta, która panuje nad lękiem... Wyobrażam sobie uczniów, którzy zwracają się do Niej - poradź coś, powiedz, co Ty o tym wszystkim myślisz... I być może Jej słowa - nie bójcie się, słowa, które Jezus powtarzał im wielokrotnie, które i ona musiała przecież słyszeć z Jego ust... Maryja, która, jak wierzymy, nie zwątpiła wówczas, kiedy wszyscy inni stracili nadzieję... Maryja, która była przekonana, że sprawa Jej Syna nie może sie tak banalnie zakończyć... Maryja, która żywiła nadzieję wbrew nadziei... Jak bardzo uspokajającą rolę musiała pełnić w gronie modlących się apostołów... Jak wiele pokoju musiała wnosić w tę wspólnotę... 

Co dalej? Czy to pytanie nie staje często przed nami? Czy nie jawi się ono jak góra, której ani obejśc, ani wspiąć się na nią...? Ależ tak, każdego niemal dnia spotykam kogoś, kto stoi wobec takiego pytania... Zwłaszcza teraz, kiedy zaczęliśmy rekolekcje ewangelizacyjne i Pan przyprowadził nam bardzo udręczonych ludzi, już to widać... Zatroskani o swoje zdrowie, o swoje rodziny, o swoją pracę, przeżywają często takie ataki lęku, że trudno ich przekonać o tym, że można powierzyć go komuś, kto z pewnością ma moc od niego uwolnić... Nic nadzwyczajnego nie jest potrzebne. Czasem wystarczy chwycić za różaniec, aby wprowadzić w swoje życie Tę, która przynosi pokój, Tę, która po prostej drodze prowadzi do swojego Syna... a On uwalnia od lęku...

Wczoraj w kościele popatrzyłem na krzyż, ale od wnętrza prezbiterium i zdałem sobie sprawę, bardzo wyraźnie to dostrzegłem, że on jest pusty... Tak, krzyż na rewersie jest pusty... A podstawowy lęk człowieczy jest taki - ja mógłbym tam zawisnąć, to miejsce jest dla mnie... Ja ukrzyżowałem Boga, zatem teraz On mnie ukrzyżuje... Moje plany, marzenia, ambicje - dla Niego nic się nie liczy. Chce, żebym zawisnął z Nim na krzyżu... To kara Boska... Ten krzyż jest pusty, tam rzeczywiście jest miejsce dla ciebie i dla mnie, ale bynajmniej nie w kontekście Bożej zemsty, ale raczej Jego miłosnego wołania - przyjdź i bądź ze mną, bo nikt nie chce mi towarzyszyć w tej męce... Wszyscy ode mnie się odwrócili, wszyscy stchórzyli... Bądź ze mną... Postaw ten krzyż przed swoimi oczami... niech on zajmie centralne miejsce w twoim życiu, niech miłośc na nim objawiona przekona cię, że nie musisz się niczego lękać, bo ja to, co najtrudniejsze zrobiłem za ciebie... Nie chcę być silikonem wypełniającym szczeliny twojego życia, chcę być trwałym materiałem budowlanym, chcę, żebyś ze mną, na mnie, przy mnie budował...

Jeśli się czegokolwiek boisz w swoim życiu... jeśli ten lęk ma swoje źródło, albo jest zupełnie nieokreślony... zasypiaj z różańcem w dłoni... Niech twoja ostatnia myśl dnia będzie myślą o Maryi... Oto ja służebnica Pańska... Mów drżącym głosem tak jak Ona... Powtarzaj słowa anioła - łaski pełan, łaski pełna, łaski pełna... Wierz mi, że lęk przestanie cię mrozić... Ona cię okryje zaufaniem do Jezusa+