Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Transitus...

2009-10-03

Mili Moi...

Dziś trzeci października... Tylko jeden dzień w roku... taki dzień... kiedy wspominamy błogosławione przejście do wieczności św. Ojca Franciszka. Transitus... Uwielbiam to nabożeństwo i boleję nad tym, że tylko raz w roku je celebrujemy. Czekam na nie z wielką niecierpliwością. I choć nie ma w nim żadnej "bomby emocjonalnej", a uczestników można policzyć na palcach, to ma ono w sobie "coś"... Swiece, cicha lektura tekstów opisujących to wydarzenie - spotkania Ojca z siostrą naszą śmiercią cielesną, sprawia, że człowiek ma wrażenie obecności tam, w Porcjunkuli, gdzie niebo łączyło się z ziemią, a Pan wyszedł na spotaknie swego sługi...

Znana z pewnością starszemu pokoleniu Edyta Geppert śpiewała niegdyś – jakie życie, taka śmierć, nie dziwi nic… I choć po wielokroć miałem wątpliwości co do prawdziwości tego tekstu, to wydaje mi się, że doskonale oddaje on tajemnicę, którą właśnie dziś wspominamy.

Z cała pewnością można powiedzieć, że Franciszek kochał życie – takim go chcą widzieć wszyscy ekolodzy i pasjonaci wszystkiego, co żywe.

Początek jego nawrócenia to troska o chorych i umierających, z której nigdy nie zrezygnował i do której zachęcał swoich braci, z której uczynił nawet pierwszy etap formacji. Wszyscy młodzi adepci zakonnego życia przechodzili przez leprozorium, posługując braciom trędowatym. Ale nie ma w związku z tym we Franciszku cienia smutku, żalu, czy buntu na nieuchronność śmierci. Franciszek słucha Słowa, jest jego miłośnikiem. Rozumie, co znaczy

Nie znacie dnia, ani godziny… Mt 25

Syn człowieczy przyjdzie o godzinie, o której się nie spodziewacie Łk 12

Chciał więc być gotowy – śmierć jawiła mu się jako początek nagrody za trudy życia – "tak wielkie jest dobro, którego oczekuję, że wszelkie przeciwności są dla mnie rozkoszą".

Podczas gdy wielu uciekało od świadomości, że umrą, on chciał pamiętać i często sobie przypominał. Do braci, którzy pytają go dlaczego posypuje posiłek popiołem mawiał – aby nie zapomnieć, że się weń obrócę…

Przygotowania do śmierci trwały wiele lat i obejmowały całe życie, bardzo specyficzne życie, które można nazwać ukrzyżowaniem dla świata – w myśl słów św. Pawła – świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata…

Co to znaczyło w życiu św. Franciszka? Otóż gdy się nam nie wiedzie, doświadczamy niesprawiedliwości, dosięgają nas krzywdy, doznajemy zła, to naturalnym niemal odruchem jest potępienie świata i pogarda dla jego spraw i sposobów działania… Zakłamany świat – tymi słowami go krzyżujemy…

Reakcją ludzką w takiej sytuacji bywa dystans, brak zainteresowania, wycofanie się w życie prywatne, wyobcowanie. Owo zerwanie kontaktów ma swoje psychologiczne uzasadnienie – wobec ogromu zła, którego doświadczyłem nie wierzę w człowieka. On jest zawodny, muszę więc liczyć na siebie. To ukrzyżowanie siebie dla świata…

Nic takiego nie ma we Franciszku. Jego świat był podobny do naszego – gorączka posiadania, korupcja, stronniczość instytucji, przewaga gwałtu i siły. On sam tego zła doświadczył – rok niewoli w Perugii, sąd biskupi z powództwa ojca i utrata związków rodzinnych – wydziedziczony i osamotniony, dźwiganie opinii dziwaka, pomylonego. Do tego niezrozumienie jego ideału wśród samych braci… Łatwo byłoby taki świat potępić i odwrócić się od niego – czynili to liczni heretycy tego czasu – biczownicy, katarzy itp..  W skrajnych przypadkach twierdzili, że ciało należy unicestwić, a świat całkowicie odrzucić.

Franciszek zaś odróżnił zło od czyniących je. Od pierwszego stanowczo się odwrócił, drugich umiłował całym sercem.

Nie podzielał dążeń i aspiracji ludzi swoich czasów, odrzucił grzeszne wzorce ich życia i doraźne cele, reguły myślenia i oceny.

Nie umiłował świata ani tego, co jest na świecie. Ukrzyżowany dla jego spraw, nie miał trudności z rozstaniem się z nimi.

Franciszek nie odrzuca człowieka. Jest zło, ale nie ma złych ludzi. Grzesznik jest zdolny do nawrócenia i zbawienia – wierzy w człowieka, w jego podniesienie i przemianę świata. Tak jakby świat zaczął się wczoraj i nie miał bagażu złych doświadczeń.

Dlatego trudzi się wokół nawrócenia – on sam i bracia mieli być na usługach wszystkich, nawet tych spoza porządku społecznego.

Ktokolwiek przyjdzie do nich, przyjaciel, czy wróg, złodziej, czy łotr, niech go przyjmą uprzejmie - pisze w pierwszej, niezatwierdzonej Regule (1Reg 7)

Właściwie na nich nie czekali, ale sami do nich wychodzili. Najpierw budzili sensację i uśmiech, potem zainteresowanie, a wreszcie słuchacze poddawali się mocy słowa i przykładu.

Zadziwia lekkość i łatwość z jaką Franciszek zjednuje sobie ludzi. Niczego się nie boi, nie czuje się zagrożony, nie ma w nim cienia nieufności – wchodzi w kontakty z wszystkimi i do wszystkich umie mówić. Miłość łamie wszelkie bariery i opory.

Ale nie zabiegał o akceptację w tym świecie, nie padał przed nim na kolana, nie przepraszał za to, że żyje – mówił o potrzebie pokuty i nawrócenia – sobą demonstrował jak wygląda to umartwione życie.

Duch Pański domaga się, aby ciało było umartwione i upokorzone, liche i odrzucone i wzgardzone (1Reg 17)

I o dziwo takim nauczaniem przyciąga tłumy.

Jaką miał taktykę rozbrajania zła? Chrystusową!

Gdy bracia idą przez świat, niech się nie sprzeciwiają złu. Temu, kto bierze im płaszcz, niech nie bronią i sukni. (1Reg 14)

Nie walczyć więc, ale wznosić się ponad to zło, aż do heroizmu.

Franciszek nie stosował zawiłych dociekań i uczonych wywodów – nie chciał nikogo zwyciężać, upokarzać, czy poniżać. Zalecał braciom dwa sposoby głoszenia Ewangelii niewiernym (1Reg 16). Jeśli można, to głoście odważnie. Jeśli nie to żyjcie po chrześcijańsku, aż was sami zapytają...

Nade wszystko zaś bracia mieli nikogo nie sądzić – ani zamożnych, ani wygodnych, bo Pan będzie sądził wszystkich…

Niech nie sądzą i nie potępiają ludzi, ani niech nie roztrząsają najmniejszych ich grzechów, ale raczej własne grzechy niech rozważają w gorzkości swej duszy (1Reg 11)

To swoim własnym życiem chciał przepraszać Boga za cudze winy

Gdy zaś widzimy lub słyszymy, że ludzie źle mówią lub źle czynią, albo bluźnią Bogu, powinniśmy błogosławić i dobrze czynić i chwalić Boga, który jest błogosławiony na wieki… (1Reg 17)

Drodzy... Nikt z nas nie może zatrzymać marszu ku śmierci. Twój kondukt pogrzebowy już też wyruszył… w momencie, kiedy narodziłeś się na tej ziemi.

Nie jest najważniejsze „kiedy”? cię on zabierze, kiedy do niego dołaczysz, ale czym będzie ta chwila dla ciebie?, jak ją powitasz, co powiesz?, co będzie miało wartość z całego twojego życia?

Czy moje życie jest przygotowaniem na śmierć, podobnie jak życie św. Franciszka?

Mamy iść ku niej bez lęku, ale i bez lekkomyślności, dążyć do wyznaczonej mety bez zbaczania z trasy i bez postojów.

Idźcie zatem, mając Pana za towarzysza – powiedział niegdyś Innocenty III do braci… i  ja ośmielam się te słowa dziś powtórzyć.

I niech waszemu życiu towarzyszy to przekonanie…

Nie mamy już miejsca stałego

Wśród wszystkich zakątków tej ziemi.

Szukamy wciąż miejsca swojego,

Wciąż do nowego dążymy.

Ale przyjdzie taki dzień,

Gdy zapuka do ciebie Ktoś,

Wówczas powie ci: Odnalazłeś swój dom,

Dom spotkania Miłości.

Będzie to piękne spotkanie,

Spotkanie, którego nie zna nikt.

Będzie to przebywanie

Na zawsze i po wieczne dni.

Jasność stanie przed tobą

I ciemność na zawsze przeminie.

Pan wyjdzie na to spotkanie

W jedynej dla ciebie godzinie.