Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

piłeczka...

2009-10-01

Mili Moi...

Zaczęliśmy nowy miesiąc i zdałem sobie sprawę, że prowadzę już te zapiski niemal osiem miesięcy. To chyba najdłuższy w moim życiu okres zapisywania codzienności. Miewałem już wcześniej takie zapędy, ale albo zapiski lądowały w koszu, albo w piecu, albo na półce, na której leżą do dziś. Zawsze brakowało zapału i w pewnym momencie nie mogłem dostrzec sensu - po co to robię. Tu wciąż go widzę, może nieco mgliście i nieostro, ale widzę... i jakoś to działa już tych kilka miesięcy z mniejszą, lub większą regularnością.

Dziś właściwie miałem nie pisać, bo choć większość dnia nie była nader aktywna, to końcówka była taka, że padam na buźkę. Ale św. Tereska nie pozwala przejść obojętnie wobec swojego dnia w Kościele, stąd dla jej uczczenia siedzę tu teraz z zamykającymi się ślepkami i próbuję powiedzieć, że jest ona dla mnie kimś bardzo ważnym. Przede wszystkim dlatego, że kreśli ideał, który mi się marzy, a który jest wciąż niedościgły. I może to dobrze, bo osiągnięty, przestałby być ideałem. Otóz to, co w niej odnajduję widzę również w św. Franciszku - dziecięctwo i całkowite zawierzenie się Opatrzności. Tak szczególnie przemawiają do mnie jej słowa o byciu piłeczką w rękach Jezusa, aby mógł się nią pobawić, byciu łódką, w której mógłby odpocząć... Tak zachwyca mnie ta prostota w wyrażaniu wobec Niego swojej bezradności - to Twoje ramiona muszą mnie unieść do nieba, bo sama jestem zbyt mała, żeby tam wejść po tylu schodach świętości... Być dzieckiem Jezusa... To trudniejsze, niż mogłoby się wydawać, ale warto...

A dzionek iście dziecięcy... najpierw pchnąłem bukiet kwiatów kwiatową pocztą do Łodzi, do mojej duchowej siostry karmelitanki, potem pół dnia wrzucałem zdjęcia z pielgrzymki na płyty, żeby móc je rozdać na spotkaniu popielgrzymkowym w najbliższą niedzielę... No i wreszcie wieczór... Cudowny, pierwszy wieczór rekolekcyjny. Tak jak pisałem, w niedzielę przyszło około 200 osób, a dziś 50... Czy to mało? Nie... To i tak bardzo dużo... Kiedy pomyślę sobie, że w życiu tych osób Jezus będzie w te dni czynił wielkie rzeczy, kiedy wyobrażam sobie ich zdumienie za kilka tygodni, jak bliskim On potrafi się stać, jak niezwykłe jest to Jego działanie... to nabieram rozpędu i lecę niemal na skrzydłach... I chce mi się i głoszę jak najlepiej potrafię... bo być narzędziem w rękach Pana, to brzmi dumnie... Wielkie sprawy przed nami, a z tego, co słyszę ludzie są naprawdę otwarci i chcą przeżyć te rekolekcje... Muszę więc zrobić wszystko, aby im w tym pomóc... Skoro Jezus kocha ich tak bardzo, to chcę się od Niego tego uczyć... Dlatego to i dla mnie są rekolekcje, jak każde zresztą, które prowadzę. Wierzę, że i na mnie spocznie Jego łaska, wierzę, że i mnie nie pominie... Być łódką, w której odpocznie... ehh... Teresko... naucz mnie tego pragnąć i to realizować...