Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

św. Michale Archaniele, broń nas w walce...

2009-09-29

Mili Moi...

I tak to prawie udało mi się przeżyć dzień moich imienin... Tak jak przewidywałem, gęba boli od uśmiechów, ale to tak dobrze mieć świadomość, że otaczają mnie życzliwi ludzie... Z pewnością i tych nieżyczliwych nie brakuje, ale ci się dziś nie ujawnili. Tegoroczne imieniny były zupełnie inne, niż w zeszłym roku. Choć wówczas również nie brakowało życzliwości, to jednak ani ja nie znałem ludzi, ani oni mnie. Dziś jest inaczej, więc i serdecznośc większa i odwaga do jej wyrażania. Wiele cudownych słów dziś usłyszałem. Bardzo bym chciał, żeby wszystkie były prawdziwe nie tylko w ustach wypowiadających, ale też w moim własnym odczuwaniu. Podczas mszy wieczornej, na koniec musiałem sam siebie napomnieć, bo nikt tego dziś nie uczynił - fratres, dum tempus habemus, operemur bonum. Te słowa św. Ojca Franciszka powinny stać się dewizą mojego życia - bracia, póki mamy czas, czyńmy dobrze. Franciszek dodawał - zacznijmy już teraz, dziś, bo dotąd nic nie uczyniliśmy... Skoro on tak mówił, to cóż dopiero ja. Wielu wspaniałych przyjaciół wokół mnie. Telefon dziś nie przestawał dzwonić. Kiedy tylko siadałem, aby coś zrobić, już kolejna życzliwa osoba przypominała sobie o mnie... Wszystkim wielkie dzięki. Uczyniliście ten dzień dla mnie bardzo szczęśliwym i choć nie było was ze mną tutaj, naprawdę czułem się otoczony waszą miłością. Oby jej nigdy nie zabrakło i obym potrafił zawsze być za nią wdzięcznym...

Za co najbardziej kocham anioły i archanioły? Za ich posłuszeństwo... Ono wynika z poznania Boga. Jego majestatu i nieogarnionej świętości. Kiedy dziś Daniel w swojej wizji przywołuje obraz sądu, bardzo obrazowo opisuje ten majestat, tę chwałę Pana. Lękam się czasem, że dla mnie, dla nas, Bóg staje się tak bardzo codzienny, że traktujemy Go niemal nonszalancko. Zakrawa to czasem na lekceważenie, na brak szacunku. Myslę sobie często na ile wpływa na to nasze, kapłańskie nauczanie. Czy nie czynimy z Boga kumpla, któy jest tak wyrozumiały, że właściwie zasady przez Niego sformułowane nie mają większego znaczenia? Czy to wszystko nie robi się względne? Bo przecież Pan taki miłosierny, bo przecież każdemu wybacza, bo przecież... Czy to nieprawda? Ależ prawda... Taki jest... Nie zmienia to jednak faktu, że jest również absolutnie transcendentny, że przekracza wszelkie wyobrażenia o Nim, że jest absolutnie święty... Trzeba te prawdy umiejętnie łączyć, żeby nie popaść w skrajności - albo paraliżujący lęk, albo lekceważący brak szacunku.

A posłuszeństwo aniołów wynika z ich zachwytu nad majestatem Stwórcy, majestatem, który na każdym kroku objawia się również w Jezusie. Także dziś, kiedy Jezus ukazuje Natanaelowi głębie jego serca, tajemne wnętrza jego istoty, coś tak bardzo intymnego, że ten wykrzykuje - Rabbi, jesteś Królem Izraela...

Bóg, który w swojej nieskończoności chce być w nieustannym kontakcie ze swoim stworzeniem, który kocha tak bardzo, że wystawia się nawet na wzgardę...

Pozwólcie, że i ja w tym dniu złożę wam życzenia... Tego zachwytu, który zaowocuje świętą bojaźnią wyrażającą się w posłuszeństwie Bożej woli wam życzę... Ale również tego, żebyście, podobnie jak aniołowie, byli stróżami świętości Bożego majestatu. Żeby Bóg nigdy nie stał się waszym kumplem, ale żeby był, w najgłębszym znaczeniu tego słowa, waszym PRZYJACIELEM...