Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Kim jesteś Ty Panie, a kim jestem ja?

2009-09-26

Mili Moi...

Dni upływają tak szybko, że nawet nie zauważyłem kiedy kolejny miesiąc niemal dobiegł do końca... I tak całe życie upłynie (taki filozoficzny początek), więc myślę sobie o słowach św. Franciszka - bracia, póki mamy czas, czyńmy dobrze, zacznijmy od zaraz, bo jeszcze nic nie uczyniliśmy... Popracowałem więc w te dni. Kilka sprawozdań, rozliczeń, planowanie rekolekcji i spotkań na cały rok ( nie jest to proste - zapraszam do zapoznania się z programem ferii zimowych dla różnych części Polski na stronie MEN - niezła zagadka jak to rozplanować...). Do tego wielkie pranie pościeli w pokojach dla rekolektantów, planowanie remontu kuchni, który już lada dzień się rozpocznie, a wczoraj pierwsze konsultacje w psrawie przebudowy strony powołaniowej - to dopiero będzie dla mnie wyzwanie i praca...  No i jeszcze plany wydawnicze. Trwają pracę nad kalendarzem powołaniowym, wkrótce projektowanie kilku rodzajów ulotek dfotyczących różnych dzieł, plakatu na cały rok... Nie ukrywam, że tempo jest szalone, a wcale nie zanosi się, na jego zwolnienie... Ale nie narzekam - przynajmniej głupie myśli do głowy nie przychodzą, kiedy człowiek jest zajęty. Przede mną niedziela powołaniowa w naszej elbląskiej parafii, to już od dzisiejszego wieczoru. A ponadto jutro, na mszy o godzinie 19.00 rozpoczynamy Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy w Duchu Świętym, które również ja prowadzę. Osiem tygodni potrwają, więc na nudę narzekał nie będę. Za tydzień spotkanie popielgrzymkowe. Nie wiem ile osób dotrze, ale już się cieszę na ten dzień wspomnień, ale i planowania przyszłego roku...

Kiedy sięgnąłem po jutrzejsze Słowo, długi czas nie mogłem znaleźć jakiejś myśli przewodniej, która łączy poszczególne czytania. Pytałem Ducha Świętego nad czym należałoby się skupić i...

Mała obserwacja z codzienności. Bardzo dużo jeżdżę samochodem i widzę po sobie i po innych kierowcach zamiłowanie do wyprzedzania. Wyprzedzamy, bo nie lubimy jechać za kimś, sami lubimy nadawać rytm, nie chcemy czuć się ograniczeni, chcemy widzieć drogę daleko do przodu, decydować…

Nawet w tak błahych sprawach dochodzi do głosu pragnienie niezależności, które każdy z nas w sobie nosi. Tym większe jest ono w tych błahostkach, im większa nasza zależność w codzienności.

To pragnienie dochodzi również do głosu w naszej religijności. W miarę łatwo zaakceptować fakt, że jakiś daleki Bóg panuje nad wszystkim; przyjąć ogólną prawdę o podleganiu Jego władzy, przykazaniom… To niewiele kosztuje, bo teoria swoją drogą, a życie swoją. Przy takim pojmowaniu Boga usiłuję żyć w sposób niezależny – urządzić się jakoś tu na ziemi. Wtedy dla Boga nie mam czasu… Bo o tyle róznych spraw muszę zadbać... Bóg niech się zajmie tymi, którzy sobie nie radzą - to słowa pewnej kobiety, z którą niegdyś jechałem na tzw. "stopa".

Solidną krytykę takiej postawy przeprowadza dziś Jakub. Ukazuje nietrwałość takich sposobów myślenia i działania, objawia głęboką prawdę, że taka postawa zwykle nie liczy się z drugim człowiekiem, zwyczajnie krzywdzi i nie może uszczęśliwiać… Ludzie nawet nie mają czasu być szczęśliwi. Bardzo często zresztą tej nietrwałości ludzkich zabezpieczeń doświadczamy w naszym życiu. Ten, kto położył nadzieję w bogactwach, władzy, tytułach, a nawet drugim człowieku, doznaje zawodu, bankructwa, rozczarowania… I co wówczas? Co wtedy, kiedy Pan Bóg dotąd daleki, zaczyna wtrącać się w nasze życie?

Pobożniejsi zaczynają podpowiadać Bogu co powinien dla nich uczynić. W myśl zasady – gdyby tylko Pan Bóg mnie posłuchał, świat byłby lepszy, czyli i mnie żyłoby się lepiej. Częstokroć przypomina to postawę zazdrości opisaną w czytaniach – zabroń, nie pozwól, nie dopuść… Nam daj, nas wybrałeś, o nas się troszcz… a innym nic do tego… Bóg ma być jakoś na moich usługach, ja mam na Niego monopol.

A stąd już tylko krok do obrażenia się na Pana Boga, który oczywiście nie słucha i nie wypełnia naszych dobrych rad… A wówczas równia pochyła i życie jakby Boga nie było. Zgorszenie i nie liczenie się z drugimi – intruzami i konkurentami do Bożych i ludzkich bogactw. Lepiej, żeby gorszyciele kamień młyński uwiązali sobie u szyi – co znaczy, że takie życie traci wartość, prowadzi do zguby…

Wracam do początku – taka jest droga ludzi mgliście postrzegających Boga. Ci, którzy w Niego głęboko wierzą, widzą Go jako bliskiego i obecnego, albo przynajmniej mają w sercach takie pragnienia są wzywani do jednej fundamentalnej postawy.

UZNANIA ABSOLUTNEJ SUWERENNOŚCI BOGA.

Psalmista wyraża to trafnie w Psalmie 31 – w Twoim ręku są moje losy Panie. Bóg ma prawo dać co chce, komu chce i kiedy chce. Bóg ma prawo oczekiwać ode mnie miłosnej troski o drugiego człowieka, Bóg ma prawo oczekiwać ode mnie ofiary – i to nie tylko z moich dóbr materialnych, ale z mojego sposobu myślenia i postępowania.

Odetnij rękę, wyłup oko, to nic innego jak zachęty do rezygnacji, ofiary z uśmiercających, unieszczęśliwiających mnie i innych postaw mojego życia.

On jest Bogiem, a ja Jego stworzeniem. Czy to znaczy, że nie mam prawa do żadnej inicjatywy? Czy to jakaś Boża unifikacja świata? Bynajmniej. To raczej wezwanie do mądrego korzystania z wolności, które uwzględnia pokornie Boże panowanie nad światem. Ja jestem jego cząstką, elementem – to nie ja nadaję mu rytm i nie ja ostatecznie o nim decyduję. Boga nie można wyprzedzić jak samochodu na trasie, bo to grozi poważną katastrofą…