Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

daj Mu czas...

2009-09-19

Mili Moi...

Siedzę sobie właśnie w klasztorze w Lęborku, bo od dzisiejszego wieczora rozpoczynam w parafii niedzielę powołaniową i zastanawiam się nad fenomenem ostatnich dni spędzonych w Krakowie. Już tam sobie myślałem patrząc na osiedla otaczające Centrum Formacji Duchowej, że całe mnóstwo chrześcijan żyje w tym świecie dotykając zaledwie powierzchni wiary. Bynajmniej nie oskarżam tu nikogo, żeby była jasność. Wręcz przeciwnie, pomyślałem sobie, na ile ja jestem za to współodpowedzialny, nie pomagając im wejść w głąb. Niezwykle głebokie treści, które w te dni stały się moim udziałem, powinny stać się udziałem wszystkich. Wejście w głąb Słowa, spotkanie z Żywym Bogiem, to jest coś, czego wielu ludzi nie doświadcza i nie mogą w związku z tym za tym  tęsknić. Zdałem sobie sprawę jak wielkie zadanie stoi także przede mną, żeby tę tęsknotę nieustanie w ludziach budzić. Pęd życia, wiele spraw do załatwienia, dla Boga nie ma czasu... A bez tego czasu trudno doświadczyć... Właściwie myślę sobie, że w tym jest główne źródło porażki - nie mam czasu... Porażki mojej i wielu innych.... Jeśli nie mam czasu dla Boga, to moja porażka... Bo nie doświadczam... Doświadczenie dokonuje się w czasie... Doświadczenie miłości Boga poraża... Zajrzyjcie do Ewangelii Łukasza, do 5 rozdziału. Mowa tam o powołaniu Piotra... U pozostałych ewangelistów Jezus kieruje do niego słowo - pójdź za mną... A u Łukasza tego nie ma... Piotr idzie za Jezusem bez tego wezwania, na mocy doświadczenia. Doświadcza Jego potęgi, Jego miłości i zostawia wszystko czym żyje, idzie za Nim... Doświadczenie, które ma moc przemienić życie, podobnie jak Słowo Jezusa, pełne mocy... Różnymi drogami Pan przychodzi do nas, ale z pewnością minie nas, jeśli nie znajdziemy dla Niego chwili czasu... Gdy powoływał pierwszych apostołów, przechodził obok (jeziora) i wejrzał na nich, zwrócił się do nich, dostrzegł ich... Ale i oni na to odpowiedzieli zainteresowaniem... Bez tego zainteresowanie spotkanie nigdy nie nastąpi... Dać Jezusowi chwilę czasu... Dłuższą czy krótszą, ale dać... Tylko dla Niego... Modlitwa w drodze do pracy ma ogromną wartość, modlitwa w czasie wykonywania obowiązków także... ale nic nie może zastąpić momentu spotkania z Nim... tylko z Nim... Nie w międzyczasie, nie przy okazji, nie w biegu... ale w chwili TYLKO DLA NIEGO!!!

A już dziś wchodzimy z wieczorem w jutrzejsze Słowo... Ono, jak zawsze dotyka i porusza różne struny w nas... A we mnie?

Jak łatwo w teorii, przy stoliku z kawą omawiać Boże prawo i się z nim zgadzać! Mądre, święte i dobre prawo – dotyczy nas wszystkich... No właśnie - wszystkich... Dopóki dotyczy wszystkich, jest dobrze. Schody się zaczynają, gdy reflektor pada na mnie i to ja mam odegrać moją rolę na scenie życia. Jeśli wszystkich, to także mnie... Nie mniej od wszystkich:)

Ale kiedy myślę o sobie, zaczyna się swoisty kołowrót "DLACZEGO"

dlaczego ja mam być skłonny do zgody?

dlaczego ja mam być ustępliwy?

dlaczego ja mam być posłuszny, pełen miłosierdzia, wolny od względów ludzkich?

dlaczego właśnie ja...???

Łatwiej wejść w przeliczanie i dochodzenie sprawiedliwości czysto po ludzku – a kto dla mnie jest dobry, miłosierny, pełen pokoju?

Świat jest zły, praktyka nijak się ma do teorii, wszystko to piękne, ale...  W takim kluczu rozważań czuję się zwolniony... muszę trochę pomyśleć o sobie... ja się też liczę... w końcu zdrowy egoizm nie jest zabroniony...

JA W CENTRUM – pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć, prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie... nawet, gdy się modlicie, staracie się tylko o zaspokojenie waszych żądz... dlatego nie otrzymujecie, bo się źle modlicie... Trudne to Słowo...

W takim kontekście szczególnie boleśnie doświadcza się tych, którzy potrafią inaczej - nie są zazdrośni, nie są mściwi, potrafią się nie kłócić – ich życie jest tak wielkim wyrzutem, pokazuje tak wyraźnie, że błądzę, że to jest nie do zniesienia – trzeba ich zniszczyć – choćby słowem, choćby umniejszając dobro, które czynią. No tak, to dobry człowiek, ale... Jasne, to wspaniały współbrat, zwróć jednak uwagę... Owszem, święcie żyje, jednakże...

Bo to przecież ja muszę być pierwszy. Tylko wtedy ludzie się będą ze mną liczyli, jeśli będę miał i będę coś znaczył – wszystkim udowodnię, że jestem lepszy... może nawet od Boga... Może nawet od Niego...

Jezus ukazuje dziecko – na nie się oczekuje z niecierpliwością i miłością, z wielką czułością i serdecznością, z troską i niepokojem. Dopóki nie będziemy w stanie w taki sposób siebie wzajemnie przyjmować, to apele o pokój można mnożyć, akcje charytatywne można organizować, szczytnych celów nie zabraknie... Ale co z człowiekiem? Gdzie człowiek? Gdzie ja i ty?

A kiedy będziemy w stanie przyjmować tak siebie wzajemnie?

Tylko wtedy, gdy sami poczujemy się przyjęci przez Boga, gdy pojmiemy, że nie trzeba znaczyć, mieć, zwyciężać, panować – Bóg dziś, tutaj, przyjmuje mnie takim, jakim jestem, po to, żeby ogarnąć mnie swoją miłością, przytulić... DOŚWIADCZASZ TEGO??? DAJESZ MU NA TO CZAS??? DAJESZ MU SZANSĘ???

Może pamiętacie film "Kto nigdy nie żył". Film o kapłanie, nosicielu wirusa HIV, który doświadcza odrzucenia przez wszystkich, matkę, współbraci, nawet przez samego siebie. Kto nie przestał w niego wierzyć? - inni odrzuceni i Bóg – to mu przywraca wiarę – poczuł się przyjęty, przez TEGO, KTÓRY GO NIGDY NIE ODRZUCIŁ...

Miłości Bożej najczęściej uczymy się w trakcie bolesnych doświadczeń naszego życia – nie da się tego zrozumieć przy kawie i ciastku, beztrosko pędząc czas.

Ktoś, kto poczuł się przyjęty, ma już w życiu zupełnie inne priorytety...

Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, mnie przyjmuje...

Pozwól Bogu, aby dał ci doświadczenie bycia przyjętym... Poczuj się przyjęty, a sam nauczysz się przyjmować...