Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

chrześcijanin czy poganin???

2009-09-10

Mili Moi...

Nareszcie mogę wam pokazać tych szczęściarzy, którzy pokochali się tak bardzo, że żyć bez siebie nie mogą, a ja miałem tę radość uczestniczyć w ich szczęściu. Nie tylko zresztą w tym szczególnym dniu, ale od dłuższego już czasu, właściwie od początku ich znajomości... Zdolność miłowania to szalenie ważna chrześcijańska cecha, która ma nas wyróżniać z tłumu. I tu od razu staje mi przed oczami Słowo dzisiejsze, bo Chrystus rozciąga tę miłość na nieprzyjaciół... To jest dopiero wyzwanie. Zawsze to mówię tym, którym się wydaje, że chrześcijaństwo jest nudne, a ciekawe rzeczy można znaleźć tylko w innych religiach. Spróbuj skłonić się do miłości nieprzyjaciół, spróbuj, a zobaczysz, że na brak pracy duchowej i na nudę nie będziesz narzekał... A zacznij od miłosierdzia. To najbardziej mnie dziś uderza... Aż odprawiłem dziś mszę dla mojej kochanej wspólnoty charyzmatycznej o Miłosierdziu Bożym... To taka niezwykła tajemnica Bożego serca. Tylko ten, kto ją odkryje, umie sam być miłosierny i może wejść na trudną drogę miłości nieprzyjaciół...

Zobaczcie, że Chrystus nie rozważa całej gamy psychologicznych trudności, na jakie człowiek napotka, nie rozczula się i nie głaszcze po główce... Wymaga, żąda, oczekuje... Znaczy to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że jesteśmy do tego zdolni. Skoro Jego nakaz jest tak kategoryczny... Być może problemem naczelnym nie jest nasza niemoc, ale nasza chęć, wola... Wskazania Jezusa są proste - daj każdemu, kto cię prosi... Dajesz??? Ja nie...Nie sądźcie, nie potępiajcie... Nie sądzsz??? Nie potępiasz??? Ja niestety owszem... Gdzie więc miejsce na miłość nieprzyjaciół, jeśli nawet wobec przyjaciół jest się ciężko na nią zdobyć... A zdobyć się ciężko, bo jestem skoncentrowany na sobie i wcale nie mam zamiaru tego zmieniać. To ja mam być kochany, to ja nie chcę być sądzony, to ja... A nad moim stosunkiem do innych nie chce mi się pracować... Mówię, że nie mam czasu, że życie takie trudne i szybkie, że kiedyś, że później...

Otrząśnij się zatem... Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny... To domaga się zupełnie inego ustawienia świata priorytetów... Dlatego prawdziwi chrześcijanie zupełnie nie przystają do tego świata, dlatego ich tak bardzo widać, dlatego nie mogą się ukryć... Są solą ziemi i światłem świata... Wyróżniają się. Ale nie mówiąc o tym, tylko żyjąc inaczej... I znów decyzja... Jeśli w to wchodzę, zmieni się wszystko i nie ma odwrotu... coś tam pewnie stracę, coś, co ma dla mnie wartość, choć w oczach Bożych może mieć wartość wątpliwą... Jeśli w to nie wchodzę, to układam się jakoś z tym światem i żyję sobie, nieustannie się dziwiąc, czego ten Pan Bóg ode mnie chce, przecież nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, a zatem jestem dobrym chrześcijaninem...

A Jezus mówi, że dobry chrześcijanin naśladuje Ojca, który jest dobry dla niewdzięcznych i złych... I niestety obawiam się, że wielu ludzi umrze, nigdy nie zbliżając się nawet do zrozumienia tej prawdy. Boję się, żebym ja sam nie uronił jej istotnej treści... Miłujcie waszych nieprzyjaciół... Do tego tak zwany "dobry chrześcijanin" nie jest zdolny, mało tego, nie mieści się to w jego rozumieniu religijności i wiary w Boga... To jakaś zupełnie fantastyczna baśń, o której można co najwyżej poczytać z niedowierzaniem... Piękna legenda...

Ewangelia to życie... Dopóki tego nie zrozumiemy, doputy od pogan odróżnia nas tylko jakieś magiczne polanie głowy wodą...