Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Pokutnicy z Asyżu...

2009-09-09

Mili Moi...

Trwamy w skupieniu wraz z kandydatami do rozpoczęcia postulatu. Spotkanie odbywa się w Gnieźnie u Matki Bożej Pocieszenia, która od lat zajmuje się formacją najmłodszej braci franciszkańskiej. Fantastyczne jest to nasze sanktuarium, obecność Matki Bożej. W tej formacji dzielnie wspiera ją bł. Jolenta, klaryska, której relikwie również w naszej świątyni się znajdują. Z ludzkiej strony odpowiedzialność ponosi o. Rafał, który nas w tym skupieniu prowadzi. Młodzi to silna grupa. Chętnie i bez problemów weszli w prace - zwłaszcza w zrywanie śliwek, które obrodziły, ale też w porządki w domu. Są uśmiechnięci i oczekują na prowincjała, który dziś wśród nas zagości.

Dla mnie ten czas jest też czasem skupienia i wyciszenia, wyhamowania. Adoracja Najświętszego Sakramentu, którą odprawiamy dwa razy dziennie daje mi wiele pokoju wewnętrznego, który jest mi potrzebny na te chwile. Pan Bóg też formuje mnie swoim Słowem. Wczoraj przemówił do mnie przez Ozeasza:

13 Spostrzegł Efraim swoją niemoc,

a Juda zobaczył swą ranę.

I pospieszył Efraim do Asyrii,

zwrócił się Juda do wielkiego króla,

lecz on was nie może uleczyć

ani uwolnić od rany.

14 Ja bowiem jestem lwem dla Efraima,

młodym lwem - dla domu judzkiego;

Ja rozszarpię, a potem odejdę,

uniosę [zdobycz], i nikt nie ocali.

15 Pójdę i wrócę do mojej siedziby,

aż w pokucie szukać będą mego oblicza

i w swym nieszczęściu będą za Mną tęsknić.

Zdałem sobie sprawę, że w trudnościach i kłopotach, w złych wieściach, które ostatnio do mnie docierają i ranach, które w sobie odnajduję, które stają się moim udziałem, nie ma innej drogi jak sam Pan. Na nic zwracanie się do człowieka, bo są to rzeczywistości, w których tak naprawdę tylko On pomóc może. Ludzie, choćby nie wiem jak życzliwi, nie namaszczą mojego serca pokojem, nie przyniosą ukojenia. Tęsknota za Panem, wyrażająca się przylgnięciem do Niego, ciągle na nowo, w ustawicznym wysiłku... w POKUCIE...

To jest tak charakterystycznie franciszkańska postawa. Wszak nasz zakon u swoich początków nosił miano Zakonu Pokuty, a bracia zwani byli Pokutnikami z Asyżu. Troszkę tej pokuty trzeba w tym życiu poszukać, bo sama nie zawsze przychodzi. Zresztą nasza natura nie wyrywa się do tego, co trudne, raczej skłonna jest szukać przyjemności. Widzę jak bardzo trudne są dla wielu takie proste praktyki pokutne, jak choćby wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych w piątek, a co dopiero mówić o jakichś większych czynach pokutnych. Tym bardziej Pokutnicy z Asyżu (z Elbląga, Gdyni, Gniezna....) powinni nadrabiać światowe straty w tej dzidzinie...

Wszystko to jednak w jednym celu - dla pełniejszego zjednoczenia z Panem, bo inaczej pokuta ma charakter konkursu - kto więcej wytrzyma, albo masochstycznej przyjemności zadawania sobie cierpienia. Tymczasem Pan woła o człowieka, człowieka wolnego, który nie jest na uwięzi tej czy innej przyjemności, który potrafi zrezygnować nawet z rzeczy dobrej, bo wie, że czeka go jeszcze lepsza...

Co do tęsknoty za Panem, to wiem, że mi jej nie brakuje... Co do pokuty, to jeszcze wiele muszę się nauczyć... Ale patrzę z nadzieją...

No i prawie zapomniałem... Dokładnie dziś przypada dziewiąta rocznica moich pierwszych  ślubów zakonnych, które złożyłem właśnie w tym naszym gnieźnieńskim sanktuarium... Moc wspomnień i sercowych wzruszeń:)