Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

stare jest lepsze???

2009-09-04

Mili Moi...

To zdjęcie wyraża nieco moje samopoczucie... Gdybym miał je ocenić, to widziałbym je jak ten cmentarz - zziębnięty i przytłoczony śniegiem. Dziś trochę zmroziły i przytłoczyły mnie różne informacje. O ludziach, o ich działaniach, o bólu, jaki zadają innym ludziom. Właściwie podobne informacje napływają do mnie od jakiegoś czasu z różnych stron. I choć zdaję sobie sprawę, że serce kapłana musi być na to gotowe i musi dźwigać sporo takich przykrych wieści, co zresztą nie byłoby możliwe bez pomocy Ducha Świętego, to jednak czasem jest to tak dotkliwe, że zrzuciłbym najchętniej to brzemię z serca. Oczywiście czynię to wobec Pana, ale to najczęsciej jedyny adres, pod który mogę się udać... Dziś więc nie jestem w najlepszym nastroju. A wszystko to wiąże się z taką ludzką bezradnością. Chciałbym pomóc, a nie mogę. Pewnie każdy z was od czasu do czasu to przeżywa. I choć wiem, że również Jezus nie pomógł wszystkim, bo nie wszyscy sobie życzyli, to mnie to wciąż przygnębia, a czasem irytuje.

Cotygodniowa Droga Krzyżowa dziś wiodła przez rozważania o ogołoceniu. Poznałem jakoś dobitnie, że się go boję. Ogołocenie z dobrego imienia, ogołocenie z poczucia bycia potrzebnym, ogołocenie z zadowolenia duchowego. Oddać wszystko w ręce Jezusa. To wcale nie takie proste. Ubósto ducha wyrażające się w ofierze z uczuć, emocji, sposobów działania... Mój Boże, to taki głęboki świat, to takie fascynujące, a tak często zaledwie muskane po wierzchu. Mnie samemu tak trudno wejść w głąb, poszukać w sobie siły do ofiary, dzielić się z innymi czymś, czym nie chcę wcale się dzielić... Zapomnieć o sobie??? Skoro wciąż siebie ma się przed oczami... Wejść w głębie życia duchowego??? Skoro składam się z duszy nieśmiertelnej i kalendarza... Zmienić sposób działania, zwolnić??? A mówią - lekarzu, ulecz sam siebie...

Dziś po raz pierwszy w naszej parafii "Jerycho u franciszkanów", nocna adoracja wynagradzająca. Nie omieszkam nawiedzić Pana. On tam czeka, a przecież wiem, że tłumów nie będzie. Ale czy uda mi się usiąść i zanurzyć w Nim? Czy uda się nie myśleć o niedzielnym kazaniu, o jutrzejszym ślubie, o kolejnych rekolekcjach, o przyszłotygodniowych obowiąkach??? Zniknąć w Nim. Ze wszystkimi swoimi sprawami, z całym dzisiejszym przygnębieniem, z rozczarowaniem samym sobą, z trudnościami i ciężarami... Człowiekiem tylko jestem Panie mój - mam ochotę Mu powiedzieć... Ale wiem, co odpowie - AŻ CZŁOWIEKIEM JESTEŚ MICHALE... Pożalić się przyszedłem Panie mój... Co odpowie???|

Może jak w dzisiejszej Ewangelii. Nie wlewa się starego wina do młodych bukłaków. Odnawiaj się nieustannie we mnie, żebyś miał siłę zmierzyć się z ciąglę nową rzeczywistością, w której stajesz. Odnawiaj swoje serce, abyś był silny i elastyczny. Odnawiaj się we mnie, żebyś nie tęsknił za sprawdzonymi i wielokrotnie już wykorzystywanymi sposobami działania, bo ja chcę, żbyś był świeży, ciągle nowy, mój... To ja sam będę działał... Tylko nie przeszkadzaj. I nie mów - stare jest lepsze...