Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

moje pisklęta (bł. o. Jan Beyzym SJ)

2009-09-03

Mili Moi...

Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem bardzo radosnego spotkania z Mariuszem i Justyną... no i ich małą Zuzanną w... Węgorzewie. Co ja się nazwiedzam tej Polski... Spotkanie tym bardziej radosne, że niestety nieczęsto możemy sobie podobne fundować. Oni nadal w Irlandii, choć jak wynika z deklaracji, już niedługo. Z Mariuszem i Justyną poznałem się w Wexford. Okazali mi wiele pomocy w organizowaniu kursów przedmałżeńskich. Oboje są ekspertami od Naturalnych Metod Planowania Rodziny. Przy okazji współpracy zaprzyjaźniliśmy się bardzo i tę przyjaźń udaje nam się podtrzymywać i kontynuować, z czego bardzo się cieszę. Są dla mnie jednym z tych małżeństw, które pocieszają moje serce, bo objawiają miłość Bożą wcieloną w ludzkie losy. Dowodzą, że wspólne życie pełne miłości, radości i zgody jest możliwe. I baaaaardzo im za to wdzięczny jestem i baaaardzo ich za to szanuję. "Oplotkowaliśmy" dziś wiele osób, ale w pozytywnym sensie, bo wciąż żywo interesuje mnie los "moich piskląt" (jak mawiał bł. o. Jan Beyzym SJ). Nie ze wszystkimi ten kontakt mam, stąd wszelka informacja mile widziana. Wydaje się, że wszyscy mi bliscy dają sobie jakoś radę. I w tym radość niemała:)

Więź, którą udaje się wytworzyć a mocy Ducha Świętego, więź przyjaźni, miłości i braterstwa, nasuwa mi przed oczy dzisiejsze Słowo, w którym Pan kieruje do Piotra obietnicę - odtąd ludzi będziesz łowił, nie bój się... Wraz z Apostołem mam ochotę zawołać - Panie, odejdź, nie zsługuję, grzeszny jestem... I nie ma w tym cienia przesady, przecież Ciebie Jezu nie oszukam. Wszystkich mogę oszukać, z samym sobą na czele, ale przecież nie Ciebie... NIE BÓJ SIĘ... To On wyzwala z tego lęku przed odpowiedzialnością za drugiego, z obawy, że nie zrozumiem, z niepokoju, że sam nie będę zrozumiany... I idę... I niejednokrotnie jestem świadkiem wielkich rzeczy w sercach ludzi. ŚWIADKIEM, nie sprawcą, bo sprawcą jest Jezus. I to rodzi we mnie zachwyt. A wszystko to dzięki odwadze, której On nie skąpi.

Podobnie było w Irlandii. Tam również spotkałem ludzi, którzy doświadczyli przemiany życia w mocy Jezusa, a ja mogłem z tego czerpać radość, mogłem im towarzyszyć. Pozostała więź... Jeśli nawet nie udaje się być zawsze na wyciągnięcie ręki, to modlitwa płynie i dotyka miłością tych, którzy tam zostali. Nie zapominam o was. Wiem, że wam nieraz ciężko. Wiem, że czasem czujecie się osamotnieni. Wiem z jakimi troskami się borykacie... Wiem... i z tą odrobiną odwagi w sercu staję dziś myślą przy was, jak zawsze zanurzając sieci... Przyjdźcie do Niego wszyscy, którzy utrudzeni i udręczeni jesteście, a On was pokrzepi... Przyjdźcie... A jeśli nadal mogę wam jakoś służyć, nie tylko modlitwą, to nie wahajcie się... Po to jestem... Moje wexfordzkie (i nie tylko) pisklęta... Pamiętam o was...