Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

Słowa pragnę...

2009-08-30

Mili Moi...

Pozdrawiam wciąż jeszcze z Poznania... Cały dzień głoszę Słowo w naszym, franciszkańskim kościele, bo skupienie dla dziewczyn zakończyłem wczoraj... Było ono dla mnie jakoś ważne... To znaczy każde takie spotkania są, ale to było nader szczególne. Nie wiem jeszcze o co chodzi, przeczuwam coś... po prostu ważny czas. I jak zwykle czas duchowego wypoczynku.

A dziś... A teraz Izraelu słuchaj praw i nakazów – szalenie istotna umiejętność słuchania. Jakże jej dzisiaj brakuje. Jesteśmy otoczeni przez słowa, które niejednokrotnie się od nas odbijają, albo spływają jak woda po kaczce – dziś wszyscy chcą mówić, ale nikt nie chce słuchać… ludzie kokosy na słuchaniu zbijają… Tylko na tym, że pozwalają innym ludziom przyjśc i się wygadać:)

Jest zresztą subtelna różnica między słyszeć a usłyszeć. Nie chdzi tu tylko o aspekt dokonany, ale jak powiada jeden ze słowników - usłyszeć to wziąć sobie do serca słowo... Po co???

Abyście żyli i doszli do posiadania ziemi...  mówi Mojżesz. Jeśli posłuchasz, Bóg zrealizuje obetnicę, jeśli otworzysz się na Slow, jeśli weźmiesz je do swego serca...

Zrodził nas przez słowo... Mówi św. Jakub. Jak wielka zatem musi tkwić w nim (Słowie) moc stwórcza...

Zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze... nie tylko stwórcza, ale i zbawcza... Spodobało się Bogu  przez głupstwo głoszenia Słowa zbawić wierzących.

Aby poznać Boga trzeba Go najpierw usłyszeć – przyjąć, że On mówi dziś konkretnie do mnie, że Jego słowo ma moc przemiany mojego życia – że Jego słowo jest bliżej niż mi się wydaje – jest zaszczepione we mnie. Mam do tego Słowa ŁATWY DOSTĘP – cotygodniowa audycja w świątyni, ale przecież w moim domu również… Czy nie jestem ignorantem, czy znam mojego Boga???

Jesteśmy niestety raczej skłonni słyszeć Słowo Boże– jak każde inne słowo, a nie usłyszeć (czyli wziąć sobie głęboko do serca) – jak słowo kierowane tylko do nas, a tym bardziej wprowadzać słowo w czyn. Dźwięk chwytamy, a treść???

Bez znajomości Boga i Jego żywej obecności w Jego słowie – twórczej – pełnej mocy – ożywczej – już tylko krok do wybiórczego traktowania Jego prawa.

Bóg bowiem wiele mówi, ja zaś wybieram to, co wydaje się słuszne – tymczasem Mojżesz podkreśla - nic nie dodacie i nic nie odejmiecie... Ale przecież tyle rzeczy "zbędnych", a rezygnacja  z nich dowodem nowoczesności. Dla wielu chrześcijan Ewangelia staje się wcale nie wiążącym przesłaniem, ale doktryną, jedną z wielu, z którą można sobie podyskutować.

Co więcej, tyle fajnych, nowych, nieznanych, twórczych form wyrazu – medytacja, joga i Bóg wie co jeszcze... To rodzi głuchotę na Prawo Boże...

W ślad za tym idzie rezygnacja z prostych gestów

- niech będzie pochwalony Jezus Chrystus... kto dziś wypowiada te słowa???

- przeżegnać się przy kościele, przed posiłkiem - Boże, jakie to trudne...

- a czy wiesz po co zanurzasz rękę w wodzie święconej wchodząc do świątyni, czy zastanawiasz się nad tym, a jeśli nie - czy to ma sens???

Jezus krytykuje rytualizm Żydów – ale oni przynajmniej trzymali się gestów – nam tymczasem często nawet to nie zostaje.

Nie ma ani fundamentu – Bożego przykazania, ani zewnętrznych form wyrazu – ten lud nawet nie czci mnie wargami.

Ale przychodzi i oszukuje sam siebie – że słucha...

Wszystko uchylamy – bo takie czasy, bo okoliczności, bo takie życie, bo wszyscy tak robią....

Tymczasem problem nie leży poza nami, ale w naszym braku konsekwencji wprowadzania słowa w czyn. Zło rodzi się w naszym sercu. Bez korekty Bożego Słowa nawet nie zauważamy jak się rozplenia.

Nie ma w nas motywu do konsekwentnego wprowadzania Słowa w życie i tu koło się zamyka. To życie trochę dwutorowo przebiega – Pan Bóg kwiatkiem do kożucha, a religijność rzeką płynącą obok mojego życia - mogę tam wejśc i się popluskać, ale nie ma punktów zbieżnych... jest równoległość. Lekarstwem powrót do słuchania, tak, aby usłyszeć – aby być mądrym, aby odkrywać sprawiedliwość Bożych nakazów i Jego prawa, aby wiedzieć po co mam je zachowywać.

Słuchać i wypełniać – o to trzeba powalczyć, bo samo to do nas nie przyjdzie.

Zarówno sam rytualizm jest błędem, bo brak mu fundamentu jak i wiara bez zewnętrznych przejawów – martwa jest w sobie. Umiejętności ich łączenia wam życzę i obyśmy wszyscy mogli doświadczyć mocy Boga...

A za ponad godzinę śmigać czas do Elblągowa... Niestety muszę dziś, bo jutro o poranku muszę się zameldować w szpitalu w Gdyni. Nic wielkiego, tylko badania, ale być trzeba... W związku z tym chyba zafunduję sobie trzydniowe wakacje od komputera i internetu... Jakby co, to do napisania:)