Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
 
Grudzień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

Jasnogórska...

2009-08-26

Mili Moi...

Dzisiejszy dzień zdominowała posługa miłości, z czego bardzo się cieszę... Trochę mnie to kosztowało, ale to miłe zmęczenie, na tyle miłe, że zastanawiam się na ile mieści się ono w przestrzeni tej pazerności na Boże błogosławieństwo, o której pisałem wczoraj. Strzec się muszę, żeby nie siadać wieczorem w fotelu i "napasiony" chwałą Bożą mówić - no, dobrze się spisałeś, śpij spokojnie... Nie wolno!!!

W każdym razie dziś przed południem wizyta Elżbiety w ramach kierownictwa duchowego. Te spotkania z "moimi dziećmi" bardzo mnie ożywaiają i motywują do głębszych duchowych poszukiwań. Sprawiają, że jako narzędzie Bożej miłości czuję się dobrze wykorzystany. Wieczorem zaś zupełnie inna posługa miłości. Mianowicie zostałem poproszony o poprowadzenie modlitwy wstawienniczej nad cierpiącą na nowotwór Krystyną. Rzadko zdarza mi się brać udział w takich wydarzeniach. Kiedyś, gdy miałem sporo czasu (nie pamiętam kiedy to było, ale chyba było) częściej posługiwałem w ten sposób. Niemniej czułem się przynaglony, żeby na to zaproszenie odpowiedzieć. Modliliśmy się o to, co po ludzku wydaje się być dobre, o zdrowie. Nie wiemy oczywiście czego chce Pan i pozostawiamy Mu pełną swobodę działania (to znaczy, nie żeby bez naszego pozwolenia jej nie miał, ale chodzi o pełne zaufanie i poddanie się Jego woli) Wierząc, że On wie, co jest dobre, stawaliśmy w pokorze, żebrząc o Jego miłosierdzie. Modlitwa miała miejsce w Gdańsku, w domu chorej. Przyznam, że doznałem niezwykłego pokoju. Nawet mój głos stał się bardzo łagodny i cichy, mimo że na co dzień taki nie jest. Czuliśmy Bożą obecność i wierzymy, że Pan nie odrzucił naszej prośby, choć przyszedł do nas ze Słowem, które w ludzkiej, naszej interpretacji zaprasza Krystynę i jej rodzinę do przygotowania się do przejścia na piękną, wieczną stronę życia... Pan przyszedł do nas w modlitwie starca Symeona - Teraz o Panie pozwól odejść słudze Twojemu w pokoju, bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów... Pan uczyni co zeche. Wiemy jedno. Dziś w tym miejscu cierpienia z całą pewnością kilka chwil było wypełnionych pełną pokoju miłścią braci w wierze, którzy zebrali się, aby się modlić za chorą siostrę...

A dziś wspomnienie Maryi Jasnogórskiej, uroczystość właściwie... Jakoś szczególnie Ją zapraszaliśmy w naszej modlitwie, ale mam wrażenie, że towarzyszy mi Ona przez cały dzień. Być może to jeszcze owoc niedawnej przecież pielgrzymki, a może po prostu wyraz tęsknoty mojego serca. Już niedługo czeka mnie eskapada do Krakowa, nie opuszczę więc okazji, żeby nawiedzić naszą Mamę, tę, która gotowa jest zauważać najbardziej subtelne potrzeby mojego serca, podobnie jak spostrzegła brak wina na weselu w Kanie. Jak bardzo serdeczna to Matka.

Więź z Maryją bardzo mocno rozwinęła się w moim sercu w czasie nowicjatu. Wówczas nie żyła już moja mama. Kiedyś w kaplicy, kiedy nad tym faktem rozmyślałem, modląc się o jej zbawienie i prosząc Maryję o Jej opiekę nade mną, miałem pewne wyobrażenie stojącej przede mną Niepokalanej, która swoją dłoń położyła na moim policzku. Pamiętam to bardzo dokładnie i do dnia dzisiejszego powowduje to mocniejsze bicie mojego serca. Moja Matka Maryja nie zostawia mnie samego, jest ze mną. I za to Jej dziękuję każdego roku w drodze. I z całą pewnością ten ból nóg nie wyrazi w pełni wdzięczności za Jej obecność w moim życiu, troskę i miłosne czuwanie. Jasnogórska, Niepokalana, Kochająca...