Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

bis dat...

2009-08-25

Mili Moi...

Dziś radosny dzień nawiedzin:) Otóż nawiedziła mnie uwieczniona na powyższym zdjęciu siostra Alicja, katarzynka, która znana jest w naszej franciszkańskiej grupie pielgrzymkowej raczej jako "Smerfetka" i chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego:) Goście są zawsze mile widziani i jak (prawie) każdy, lubię ich mieć:)

No i dokonałem dziś rzeczy heroicznej... Posprzątałem "stajnie Augiasza" czyli mój własny pokój. W te wakacje nastąpiło to po raz pierwszy. Kurz i pajęczyny były wysoce niepocieszone, ale ja nie dałem im najmniejszych szans. Kosztowało mnie to bardzo wiele wysiłku, ale wreszcie mieszkam jak człowiek. W końcu gościa nie można przyjmować byle gdzie:)

Ale do Słowa... Bo przeżyłem dziś swoisty zachwyt nad tym, co mówił Paweł do Tesaloniczan... Jak ogromna miłość musiała rozpierać jego serce, kiedy był skłonny oddać im swą duszę... Takiej miłości człowiek nie jest chyba w stanie wygenerować sam z siebie. Ona musi mieć inne źródło. Miłość, o której on pisze jest rzeczywiście bezinteresowna i przypomina tę Chrystusową. Paweł, który wspomina o upokorzeniu, o wielkim ucisku, w którym ta miłość się realizuje... To nie jest czysto ludzkie, to musi być Boże... Miłość Chrystusa przynagla nas... powie w innym miejscu... Ten człowiek jest pijany miłością do braci... Stać go nawet na niemal szaloną deklarację - gotów jestem zrezygnować z mojego zbawienia, byle mój naród poznał Chrystusa i się zbawił...

Nasza miłość dużo częściej jest wyrachowana. Jesteśmy pazerni. Trochę podobnie jak faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii. Dają dziesięcinę, dają "dobry przykład", dają "mądre rady"... zawsze gotowi dawać... Ale czy aby na pewno??? Czy to dawanie nie ma służyć raczej temu, żeby wziąć - no choćby dobrą sławę, wdzięczność, cześć... Czy to nie jest postawa, która grozi również nam, chrześcijanom... Pomyśl sobie co czujesz, kiedy zrobisz coś dobrego i nie usłyszysz słowa "dziękuję"? Czy nie rodzi się w tobie oczekiwanie i zawód, jeśli ono nie zostanie spełnione? Pazerność i zachłannośc może dotyczyć bardzo subtelnych spraw - właśnie dobrego imienia, właśnie ludzkiej wdzięczności, właśnie szacunku i czci... a nawet naszego zbawienia... Skoro jestem tak dobry, to czy ja nie ZASŁUGUJĘ na to, żeby Pan mnie zbawił, czy nie wysłużyłem sobie tego moją wierną pracą...

Miło jest słyszeć dobre słowa, pochwały... Gdybym wszystkim im wierzył, to zapewniam, że już dawno należało zdjąć habit i robić karierę artystyczną... A kiedy przychodzi napomnienie, czy łatwo mi je przyjąc? Niełatwo, bo mam wrażenie, że ktoś chce mi coś zabrać, a ja tego wcale nie chcę oddać. Nie chcę się rozstawać z dobrym samopoczuciem, z dobrym myśleniem o samym sobie, z moją pychą i egoizmem... Dawać miłość? Mogę, ale co w zamian?

Modlę się o coraz większą miłośc, miłość, która nie będzie liczyła na wzajemność, na wdzięczność, na nagrodę. Miłość, która będzie gotowa rzeczywiście stracić, miłość, która będzie gotowa na wzgardę i upokorzenie. Taka miłość pochodzi tylko od Niego. I tej miłości sobie i wam życzę. Bis dat, qui cito dat - mówi starożytne przysłowie - dwa razy daje, kto szybko daje. Wyrachowanie nie dopuszcza szybkiego daru, bo trzeba przemyśleć, przekalkulować, czy mi się to opłaca. Obyśmy wszyscy potrafili dawać miłość szybko, dzielić tę, która płynie z góry, bo jedno jest pewne - dzieląc mnożymy... i to następny Jezusowy paradoks... Jeśli będziemy hojni, to nikomu nie zabraknie... A co w zamian??? Bez obaw... na pewno będziemy mile zaskoczeni!