Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

amen...

2009-08-24

Mili Moi...

Wybaczcie tę kolejną przerwę, ale po zakończonych rekolekcjach powołaniowych w Mikoszewie, z których migawki jeszcze zamieszczam, natychmiast udawałem się w daleką drogę. Otóż jeden z moich kuzynów, Krzysztof, zdecydował się poślubić swą umiłowaną - Justynę. A że owa białogłowa pochodzi z Żagania (gdzieś koło Zielonej Góry), to tam właśnie zagnał mnie miły obowiązek połączenia tej pary przed Bogiem. Miły, bo nieco inny, niż dotychczasowe. Otóż do tej pory pełniłem rolę wielkiego grzebalnika w rodzinie, bo tylko pogrzeby były okazjami do liturgicznych spotkań. Tym razem ślub... Choć nie ukrywam, że z punktu widzenia duszpasterskiego bardziej cenię sobie pogrzeby, na których wola słuchania Słowa i zbliżania się do Boga, wydaje się być nieco większa, niż na ślubach (te szeleszczące tkaniny, celofany, zapach kotleta, który choć tylko przewidywany, już drażni nozdrza...) W każdym razie kawał drogi przemierzyłem... I kiedy tak sobie leżałem w hotelowym łóżku, oczekując na ceremonię i podziwiając swoją przemyślność i zaradność wyobrażałem sobie jak zacnie będę wyglądał a spinkach do mankietów i w eleganckim obuwiu (cóż, wakacje, więc rzadko się tak stroję), zdałem sobie sprawę, że... nie zabrałem długich spodni... I czar prysł... bo w związku z tym, żadna koszula z mankietami, pełne buty i inne tam takie, nie wchodziły w grę... Wystąpiłem więc na "wiejskiego misjonarza ludowego" odziany pod habitem w krótkie spodnie i podkoszulek:) no wioska pełną gębą... A wszystko to w pięknym poaugustiańskim opactwie... No pasowałem tam jak pięść do nosa w tym stroju... Ale, żeby było weselej i mniej stresująco, wyznałem to wobec całej wspólnoty w kościele, co wzbudziło powszechną radość i jakoś mnie samego utwierdziło w przekonaniu, że to chyba nie najważniejsze... A wesele, jak to wesele... nie dla psa kiełbasa, nie dla świni siodło, nie dla zakonnika wesela:) Wszyscy patrzą na ciebie z politowaniem (no może nie wszyscy, przesadzam, jak zwykle) - biedaku, nie ożeniłeś się, to siedź sobie teraz przy tym stole i sącz jakiś drętwy napój... Wysączyłem więc i poszedłem spać:) Następnego dnia trzeba było przecież wrócić...

A dziś już codzienność. Przede wszystkim eskapada do Gdyni z kilkoma drobiazgami pielgrzymkowymi, które należało zwrócić, bo pożyczałem... Tuba na przykład... A zatem pielgrzymka już prawie skończona... Wieczorem zaś powakacyjne spotkanie z animatorami mojej wspólnoty. Przygotowujemy się do rozpoczęcia rekolekcji ewangelizacyjnych w naszej elbląskiej parafiii, więc jest o czym rozmawiać... W domu bałagan taki, że wstyd kogokolwiek wpuszczać... Nie pozostaje nic innego, jak wziąć się za robotę... W kalendarz boje się zaglądać, bo spraw rośnie cała masa... Ale jak mawiał proboszcz do ks. Popiełuszki (przynajmniej na filmie) - nie rozczula się nad sobą, księdzem jest... Tak i ja próbuję się nie rozczulać, tylko robić, co do mnie należy, resztę pozostawiając Opatrzności Bożej... Mam nadzieję, że i ja usłyszę kiedyś od Pana - widziałem cię tam pod drzewem figowym, widziałem to, czego inni nie widzieli, jesteś dla mnie cenny i drogi... mimo wszystko, a nie dlatego że... Zazdroszczę trochę Natanaelowi, choć pewnie, gdyby się głębiej zastanowić, nie mam czego, bo i mnie wybrał, namaścił, posłał i objawił mi siebie... Co więcej, pozwolił mi objawiać Go innym... I już nic piękniejszego w życiu mnie nie spotka... i już niczego piękniejszego w życiu szukać nie chcę... 

Skąd mnie znasz??? Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię (Jr 1, 5) Ach, Panie Boże, przecież... Nic nie mów... Ja powiem za ciebie wszystko... Ty po prostu bądź moimi ustami. I te usta Panie dziś mówią AMEN, niech się tak stanie...