Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

a kto odpowie???

2009-08-20

Mili Moi...

Dzisiejszy dzień upłynął nam pod znakiem ewangelizacji. Wczorajszym zadaniem było obmyśleć sposób w jaki moglibyśmy tu, w ośrodku powiedzieć ludziom o Chrystusie. Oczywiście wyeliminowaliśmy od razu pomysły typu - rozrzucanie ulotek z helikoptera. A z tego, co zostało postanowiliśmy zrealizować co nieco. Pierwszy akcent to obrazki ze św. Franciszkiem. Na odwrocie znalazły się własnoręcznie zapisane cytaty biblijne, a obrazki trafiły na jadalnię. Przy każdym talerzu zatem czuwał św. Franciszek z przesłaniem ewangelicznym i w ten sposób każdy mógł usłyszeć Słowo. Druga myśl, to adoracja Najświętszego Sakramentu. Oczywiście konieczny był plakat zaproszenie. Młodzi bracia dwa takie plakaty stworzyli i wywiesili w newralgicznych punktach ośrodka. To jeszcze przed nami, więc skutek jest wciąż nieznany. Nie tylko ewangelizacja byłą celem, ale też zjednoczenie naszej grupy wobec wspólnego projektu. Nie jest więc tak, że tylko wypoczywamy i śpimy. Każdy dzień jest też związany z dzieleniem na temat pytań, które wcześniej zadaję do przemyślenia. Wychodzą z tego całkiem ciekawe rzeczy. Jutro już jednak kończymy ten jakże radosny czas:)

A ta ewangelizacja połączyła się znakomicie z zaproszeniem Jezusa, które On kiieruje w dzisiejszym Słowie, zaproszeniem, którym wzgardzono. I to jest szalenie bolesne. Kiedy pomyślę sobie ile razy ja sam mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty, niż nawiedzić mojego Pana, który na mnie czeka, to ogarnia mnie zdumienie. Wszystko przeminie, nawet to, co najważniejsze tu na ziemi, a ja za tym gonię, nadmiernie się temu oddaję zapominając o Wiecznym, o Miłującym. Pamiętam świadectwo pewnej siostry zakonnej, która pracując na ważnym szkolnym stanowisku, w chwilach największego natłoku zajęć była wysyłana przez swoją przełożoną do kaplicy na cztery, pięć godzin... Kiedy wracała, okazywało się, że świat się bez niej nie zawalił, a wszystko inne mogło poczekać... Wszystko może poczekać, kiedy zaprasza, kiedy wzywa Umiłowany... Żebym ja sam to zrozumiał, żebym zrozumiał...

Uczta, na którą zaprasza nie wymaga zapłaty. Nie muszę Mu czynić obietnic, które przypominają handel. Handel z Bogiem nie jest konieczny. Co więcej, jak pokazuje dzisiejsze pierwsze czytanie, mści się na tych, którzy nie potrafią Bogu zaufać, nie mogą uwierzyć, że On jest dobry, że błogosławi, poprowadzi, nie opuści. Zabezpieczać się i zapłacić... bo muszę mieć ten komfort, że nie dostałem za darmo. A po co Bogu ofiara z człowieka? Czy tego żadał? Czy warto byłoby żyć dla i czcić takiego Boga??? Przenigdy!!! Ten, w którego wierzę, nie każe sobie płacić, a to, co ja Mu daję, to właściwie również Jego dar... ja Mu go tylko ODDAJĘ...

Dziś Pan zaprosił ludzi wypoczywających w ośrodku naszymi rękami, naszymi ustami. Ile zaproszeń musi skierować, żeby Jego świat odpowiedział... i kiedy skieruje zaproszenie ostateczne? Nie wiem, ale zdziwionych będzie mnóstwo...