Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

kocham życie...

2009-07-18

Mili Moi...

No i urlop się zawiesił... Taki już nasz los, że nie znamy dnia, ani godziny, kiedy z odpoczynku przechodzimy do aktywności... Jak muszę przyznać, że znałem go dośc dokładnie... Zaplanowałem go już dawno, jako ostatnią szansę na zaproszenie parafian do wspólnego pielgrzymowania na Jasną Górę... Dziś dotarły do mnie znaczki ogólne i grupowe, karty pielgrzyma, śpiewniki, lizaki dla porządkowych, obrazki z nadrukiem(niespodzianka)... Wcześniej koszulki, czapeczki, smycze, długopisy... No szaleństwo gadżetowe... chyba jeszcze nigdy nie było ich tak wiele... Wszystko to piętrzy się w mojej kuchni i czeka na wielki dzień...

A skoro jutro zaproszenie usłyszą nasi parafianie w Elblągu, to sądzę, że zacni czytelnicy tegoż blogasa powinni również je usłyszeć... Może nie wszyscy jeszcze zdołali zaplanować swój urlop... Posłuchajcie więc:)

Niewątpliwie czasy, w których przyszło nam żyć, to czasy wielkiej gonitwy, niektórzy mówią – wyścigu szczurów. Jeśli nie biegniesz do przodu, to już się cofasz. Jeśli nie rozpychasz się łokciami, to zostajesz w tyle. Z pewnością chcąc coś osiągnąć w życiu, wielu ulega tej presji próbując bardziej lub mniej udolnie łączyć pęd życia z troską o rodzinę, o więzi, czy o życie duchowe.

Nawet tym, którym jakoś udaje się to pogodzić, wyrywa się często skarga, że są nadmiernie obciążeni, przemęczeni, że trudno jest tak żyć.

I to oczywiście wiemy, nie trzeba do tego nikogo przekonywać. Przekonywać trzeba raczej do podjęcia wysiłku przezwyciężenia takiego stylu życia. Czy to nie jest jednak datremny trud? Wielu na samym początku powie – to niemożliwe, taki świat. Inni powiedzą – no tak, trzebaby… ale zupełnie niewielu jest takich, którzy podejmą konkretny wysiłek.

On zawsze wiąże się z wyhamowaniem i spojrzeniem na ludzkie życie całościowo, czyli uwzględniając również naszego ducha, uwzględniając jego potrzeby. Bez tego zubażamy człowieka i wówczas nie mylą się ci, którzy wspominają o wyścigu szczurów…

Spójrzmy zatem na ducha prze pryzmat dzisiejszego Słowa – Bóg jawi się jako niezwykle bliski i troskliwy. On, który wie czego nam potrzeba, nie chce dopuścić do duchowego samobójstwa, którego wielu się dziś dopuszcza. Zbyt mocno brnąc w sprawy tego świata zabijamy częstokroć swoje wnętrze, nie bacząc na jego potrzeby.

Dziś Pan daje gwarancje przez proroka Jeremiasza – będę cię strzegł, poprowadzę cię na pastwisko, które zaspokoi twoje 

potrzeby, dam ci pasterzy, którym będzie na tobie zależało… Po co? Otóż przede wszystkim po to, żebyś się nie lękał, nie trwożył. Po to, żebyś doświadczał POKOJU. To dla wielu obco brzmiące słowo. Po to, żebyś nie widział w drugim człowieku swojego wroga i konkurenta, ale brata… Chrystus zniszczył wrogość… zniszczył ją na zawsze...

No może i chcielibyśmy tego doświadczyć, ale jak? Zobaczcie Ewangelię dzisiejszą… Jezus mówi wprost – idźcie i odpocznijcie nieco… Ale zobaczmy dobrze – czym zmęczeni byli Apostołowie? – głoszeniem i działaniem w imię Jezusa…

Trudno powiedzieć, że my dziś jesteśmy zmęczeni w taki sam sposób jak oni. Niewielu z nas jest tak zaangażowanych w sprawy Boże, żeby doświadczać z tego powodu zmęczenia.

A jednak jesteśmy zmęczeni… Podstawowy więc warunek odnowienia naszego ducha, naszego spojrzenia na ludzi i świat, to odpoczynek…  Ale ja przewrotnie chcę was dziś zaprosić do odpoczynku w Bogu, przy Jego sprawach…

Gwarantuję wam, że nie będziecie wypoczęci fizycznie, że z pewnością dawno nie dostaliście w kość tak, jak dostaniecie korzystając z mojego zaproszenia… Ale gwarantuję wam również, że wasze życie nie będzie wyglądało po tym relaksie jak przedtem…:)

Niczym prorok Jeremiasz zwiastuję wam, że doświadczycie wielkiej troski samego Boga i Jego dzieci… Zobaczycie jak bardzo może się troszczyć człowiek o człowieka… Poznacie braci i uwierzycie, że ludzie nie są konkurentami i wrogami, ale przyjaciółmi… A nade wszystko doświadczycie wielkiego pokoju, do którego wszyscy tęsknimy…

A zatem proponuję – chodźcie z nami w pielgrzymce do Częstochowy. Odpocznijcie od codzienności w sprawach Jezusa… Pozwólcie Jemu zająć się waszymi sprawami – będzie bardzo wiele czasu, żeby o nich z Nim rozmawiać…

Spróbujcie zadbać o tę przemianę, która nie jest możliwa bez wysiłku. Pozwólcie Bogu zająć się sobą…

Niepowtarzalna szansa na zachwyt Jego stworzeniem, na odkrycie roli modlitwy, na poznanie wartości, prawdziwej wartości naszego życia (hasłem pielgrzymki tegorocznej– Kocham życie)!

Żeby pójść nie trzeba wiele – przeciętne zdrowie, dobra wola, kilka rzeczy osobistych i szczere pragnienie przemiany życia w Bogu, z Bogiem… I co wy na to??? Jeśli jeszcze nie macie planów na okres od 28 lipca do 11 sierpnia, to szczerze zapraszam... Nie będziecie żałować!!!