Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

słuchaj proroków...

2009-07-05

Mili Moi...

Żyjemy w świecie, który lansuje swój własny, wygodny dla niego obraz doskonałości. Doskonały, to inaczej mówiąc bezgrzeszny. Dlaczego to wygodne? – bo takich ludzi nie ma…

I dzięki temu uwalniamy się od gderliwych autorytetów, od marudnych pouczaczy, od.. proroków…

Świat mówi wprost, kierując to zwłaszcza do chrześcijan – jeśli chcesz mnie pouczać musisz być bez grzechu. Jeśli nie jesteś bez grzechu, to milcz i pozwól mi żyć po swojemu.

To zupełnie inne rozumienie doskonałości, niż proponuje nam Bóg. Według Niego, człowiek doskonały, to człowiek nieustannie nawracający się, człowiek znający swoją kondycję, ale nade wszystko człowiek kochający.

Gdyby grzesznikom zamknąć usta, to z pewnością nikt nigdy do nikogo nic by nie powiedział. Pan wybiera, powołuje na proroków ludzi niedoskonałych w rozumieniu świata, niedoskonałych w naszym rozumieniu.

Kim ma być dzisiejszy prorok? Wróżką przepowiadającą przyszłość? Wieszczem objawiającym kto jest dobry, a kto zły? Wizjonerem poszukującym zagubionych na podstawie zdjęcia?

Z cała pewnością nie! Prorok powołany przez Boga ma wcielać Jego słowo w świat, ma je głosić, ma o nim przypominać, a nade wszystko ma nim żyć…

Prorok ma objawiać wolę Bożą, prowadzić do jej odkrycia, wykazać błąd, pouczyć, z całą cierpliwością, ilekroć naucza…

Jego podstawową cechą winna być niezwykłą pokora wobec tego, ku któremu się zwraca, wielki szacunek i postawa miłości – zależy mi na tobie (tak różna od głoszonej dziś tolerancji)

Ma być człowiekiem wielkiej odwagi i stanowczości – nie mówi od siebie, przypomina słowo Boga samego. To daje mu siłę, aby w ogóle podejść i otworzyć usta.

Musi mieć świadomość swojej słabości. Mało tego – podobnie jak Paweł, ma prawo się z niej chlubić. Bo to z Boga jest owa przeogromna moc, a nie z nas. I to On zapewnia, że łaski nam wystarczy. 

Nie jest łatwo być dziś prorokiem i nie ma zbyt wielu chętnych, żeby tę posługę pełnić. Bywa, że z lęku przed własną niedoskonałością, bywa, że z obawy przed opinią, bywa, że dla świętego spokoju…

Dziś sam Jezus doświadcza jak wielką trudność stanowi stanięcie wobec swoich. Oni mnie znają, oni mają swoją opinię na mój temat, oni sądzą, że wszystko o mnie wiedzą… Oni nie chcą mnie słuchać, bo co też ja mogę im ciekawego powiedzieć… Oni są podejrzliwi – skąd On to ma?

Trudne to. Pamiętam opowieść jednego z ewangelizatorów, który został wysłany przez jedną ze wspólnot na ewangelizację po domach. Poszedł do swojego środowiska, tam wiedzieli o nim wiele, wiedzieli też, że niegdyś był alkoholikiem. Większość zupełnie zlekceważyła to, z czym przyszedł, ale wielu mówiło – chodź, napij się ze mną… To utkwiło w ich pamięci… tam nie miał szans stać się prorokiem… Nie był im potrzebny Edek-prorok, ale Edek-alkoholik mógł być dobrym kompanem...

Nam chrześcijanom jest również bardzo trudno przyjąć proroków, zwłaszcza tych, których znamy, zwłaszcza jeśli znamy ich publiczne słabości, czy grzechy. Taki ktoś według nas i wobec nas, nie może być prorokiem.

Żeby przyjąć nauczanie prorockie, trzeba mieć cechy podobne do cech proroka.

Przede wszystkim wielką pokorę – to nie ja decyduję kto może, a kto nie może mnie upominać, a każde upomnienie staram się usłyszeć w sercu – być może jest w nim coś z prawdy

Niezwykłą odwagę – bo być może muszę, powinienem coś zmienić w moim życiu. Być może trzeba, żebym wszedł na drogę doskonałości czyli NAWRÓCENIA. Być może właśnie upomina się o mnie mój Bóg.

Miłość, która przyjmuje człowieka nawet wtedy, gdy mówi on trudne słowa. Miłość, która nie dyskwalifikuje go z powodu jego przeszłości. Miłość, która jest wdzięczna, że komuś na mnie zależy. 

Założyć trzeba koniecznie, że upomina mnie grzesznik, który podobnie jak ja jest w drodze i próżno czekać, że upomni mnie anioł z nieba.

A Pan wciąż zaskakuje, bo powołuje na swoich proroków ludzi bardzo niedoskonałych, a my, mimo twardego karku i bezczelnych twarzy, mimo zatwardziałych serc, mimo zamkniętych uszu i tak doskonale wiemy, że prorocy są wśród nas.

Wiemy i siłujemy się sami z sobą, żeby ich nie usłyszeć, żeby się nadal oszukiwać, żeby mieć święty spokój… 

I dlatego nie dzieje się żaden cud, dlatego nie doświadczamy Bożej obecności, Boga żywego, bo gardzimy Jego prorokami, zwłaszcza tymi, którzy są blisko…

Może więc warto dopuścić do swego serca głos starej matki, która mówi, że błądzisz, że za dużo pijesz, że ta kobieta, którą wybrałeś ma już męża, że za szybko chcesz mieć wszystko…

A może warto posłuchać twojego dziecka, które sugeruje ci, że twój katolicyzm, twoje chodzenie do kościoła jest nieadekwatne do twojego postępowania, że jesteś nieznośna, kąśliwa, konfliktowa…

Może warto zacząć słuchać najbliższych… słuchać, a nie tylko mówić...

A ja już pozdrawiam z Darłówka... Po całym dniu głoszenia kazań w Darłowie, przyszedł czas odpoczynku... A od jutra powołaniowe hopsiasy nad samym morzem... Oby pogoda nas nieco porozpieszczała:)