Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

kładę przed tobą życie i śmierć... wybierz życie...

2009-06-30

Mili Moi...

Tak sobie przeżywamy tydzień rekolekcyjny z Damianem... Nie ma nikogo, co pozwala nam nabrać sił na następny tydzień w Darłówku... No i nabieramy... Dziś nabraliśmy... się na film... "U Pana Boga za miedzą"... Gdyby ktoś go jeszcze nie widział, to zapewniam, że zupełnie rozsądnie będzie zaoszczędzić tych kilka groszy i go nie oglądać... Już dawno nie widziałem filmu tak bardzo o niczym jak ten... Bez żadnego kierunku, brak jakiejkolwiek fabuły, żenujące widowisko... Gdybym był sam, wyszedłbym po 40 minutach... A zdarzyło mi się to dotąd tylko raz... na filnmie "Maria Antonina":) Kto widział ten wie...

Ale nie tylko w kinie czas nam mija... Ja dziś z pomocą Ducha Świętego, jak wierzę, poczyniłem dwie homilie, bo tak się szczęśliwie składa, że w niedzielę najbliższą głoszę w Darłowie, a w następną w Darłówku. Trzeba być zatem gotowym... Medytuję czy nie wybrać się do Władysławowa na Tabor - spotkanie młodzieży organizowane przez chrystusowców... A może jeszcze nieco ulotek zawieżć do Lichenia... Wiem, wiem, śmiejcie się:) Wielu powie - chciałbym mieć tylko takie dylematy... gdzie tu pojechać... Ale przyznam się szczerze, że i mnie marzy się malutki urlop, w czasie którego nie będę nigdzie jeździł, ale wylegiwał się na leżaku... przygotowując kolejne rekolekcje... tym razem w oparciu o "Dzienniczek" siostry Faustyny... No taki już mój los... który szczerze kocham:) Chciałbym być choć trochę podobny do tego gościa z obrazka... Nie fizycznie, ale duchem... i słowem... Demon miał powiedzieć Janowi Vianeyowi, że gdyby świat miał takich trzech księży jak on, to piekło byłoby puste... Warto by mu więc nieco odchudzić armię...

Zobaczcie, dziś Słowo mówi o ciszy... I pierwsze i drugie czytanie... Ale jakże różna to cisza... Cisza unosząca się nad Sodomą i Gomorą i cisza po uciszeniu burzy... Niewątpliwie są i takie burze, w czasie których nikt nie woła - Panie ratuj, giniemy... Są takie burze, których ludzie nawet nie zauważają, są takie, które wydają się być wspaniałym wydarzeniem, a okazują się śmiercionośne... Burza grzechu, która rozpętała się w Sodomie, miała przynieść ludziom rozkosz i szczęście, a skończyła się ciszą, której nikt nie słyszał... Burza na jeziorze, którą uciszył Jezus, również kończy się ciszą, ciszą w której brzmi tylko jedno pytanie - kimże On jest??? W czasie tej burzy na jeziorze było komu zawołać - ratuj!!! W Sodomie nikt ratunku nie szukał, bo nikt nie zauważył, a może nie chciał zauważyć, że jest burza, a wraz z nią nadchodzi śmierć...  Czy rzeczywiście nikt??? Wołał Abraham, licytował, targował... Dlaczego Bóg tak łatwo zrezygnował z Sodomitów, dlaczego ich nie nawrócił, nie ocalił, nie uciszył tej burzy???

A może mieli szansę, a może nie raz docierał do nich ktoś podobny do Jonasza... A może Bóg już nie jeden raz uśmierzał swój gniew... Zapłatą za grzech jest śmierć... Śmierć, którą funduje sobie sam grzesznik jeśli nie woła - ratuj... Nikt nie wołał... nikt Boga tam nie potrzebował... Daleko mi do "Kubusia Fatalisty", ale mam wrażenie, że wiele bliżej współczesnemu światu do Sodomy, niż do strwożonych uczniów na jeziorze... Czy Bóg ma wciąż pozwalać z siebie szydzić? Czy zwrot - przecież jest miłosierny i powinien... nie jest nadużywany...? Czy nie brzmi on fałszywie w ustach tych, którzy o żadnej formie nawrócenia nie myślą? Taki absurdalny wymóg - to Ty się Panie dostosuj do nas, jeśli chcesz, żebyśmy Cię tolerowali... Miłuj nas, czyli toleruj wszystkie nasze zachcianki i niczego nie wymagaj... Miłuj, czyli nie reaguj... Jakim prawem nas upominasz? Kto dał Ci to prawo??? Zostaw nas...

Cisza... Jeśli jeszcze ją słyszysz, to znak, że żyjesz, że kolejna burza grzechu przeszła bokiem... Jeśli jej nie słyszysz, to albo burza szaleje wewnątrz twojego serca, stanowiąc niemałe zagrożenie, albo już nie żyjesz... duchowo nie żyjesz, a wówczas życie na ziemi jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, kierunku, celu... Nawet umarli mogą jednak ożyć... jeśli tylko zawołają ratuj!!! I to jest prawdziwe oblicze miłości... Na co więc czekasz??? Zróbmy to razem... ja też tego potrzebuję... PANIE RATUJ, GINIEMY........ wstał, rozkazał wichrom i jezioru i nastała głęboka cisza...