Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

z prądem tylko śmieci i zdechłe ryby...

2009-06-23

Mili Moi...

Bóg wzywa nas do zdobywania naprawdę wysokich szczytów (inaczej mówiąc do poszukiwania coraz ciaśniejszych bram). Ale czy po to, żeby się sprawdzić, zmierzyć z samym sobą? Wątpię... Raczej, żeby nie wybierać miernoty i przeciętniactwa... Jednak podstawową zasadą alpinizmu jest to, że jeśli chcesz zdobyć naprawdę wysoki szczyt, to nie wybieraj się tam sam... Potrzebujesz wspólnoty, ludzi, którzy cię wesprą i wzmocnią podczas drogi. Ludzi, z którymi będziesz mógł świętować zwycięstwo... Nie idź na łatwiznę... Lot dziś wybrał to, co łatwiejsze... Zobaczył zielone, piękne pastwiska i wybrał.... Sąsiadowały z Sodomą... i wiemy jak się to skończyło... Katastrofa... Zadziwia postawa Abrama. Mógł przecież powiedzieć - synek, ja jestem twoim wujkiem, i to ja pierwszy wybiorę... Nie, okazał się szlachetny... A Lot, dużo młodszy, pewnie bardziej zdolny do wysiłku i operatywny wybiera to, co łatwe... Sam zastanawiam się co bym wybrał. Sam myślę o tym, czy nie idę w życiu na łatwiznę... Sam patrzę co jest jeszcze do zdobycia... Byle nie wpaść w pułapkę próżnej chwały, zdobywania szczytów dla poklasku, dla sławy... Jeśli zdobywać, to tylko i wyłącznie dlatego, żeby być bliżej Niego i żeby rozwijać, to, czym w swej miłości zechciał mnie obdarzyć... Sentencja, którą wylosowałem jako myśl przewodnią na ten rok brzmi - wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali... Wymagać od siebie nieustannego wysiłku, żądać zaangażowania w tej wspinaczce, której na imię życie... Nie stać w miejscu, nie kapitulować, nie tracić ducha... Myśleć o szczycie, nie zadowalać się półśrodkami... Być radykalnym i zachęcać do tego innych... ale wyrozumiale...

Dostałem dziś, pierwszy raz w życiu kwiatka z okazji dnia ojca... Podczas śniadania wszyscy wstali i zaśpiewali mi piosenkę - nie boję się, gdy ciemno jest, ojciec za rękę prowadzi mnie... Wierzcie mi, że byłem bliski łez... Uczę się tego ojcostwa, a szkoła jest trudna, bo nie poparta doświadczeniem wyniesionym z domu... A jednak jestem ojcem, mam nim być... Nie umiem znaleźć porównania do tego, czego doświadczam "rodząc" kogoś w wierze, troszcząc się i doglądając podziwiając piękno jego rozwoju... Być ojcem duchownym... Całe życie się tego będę uczył... ale warto... Podobnie jak dla wielu innych być ojcem naturalnym - dla jednego uśmiechu swojego dziecka, dla jego wyciągniętych rąk w geście - pomóż mi, nawet dla tych chwil, kiedy zamartwiam się jak mu powiedzieć, że błądzi, jak mu to powiedzieć z miłością... Być ojcem... to jedno z cudowniejszych doświadczeń na tej ziemi... Proszę Pana, aby zanurzył mnie w swojej Boskiej odpowiedzialności, aby ci, których mi dał jako dzieci, czuli się ze mną bezpiecznie i otrzymali to, czego im rzeczywiście potrzeba... Modlę się, żebym umiał ich prowadzić pewną ręką z niezwykłą delikatnością i czułością... iście Bożą czułością...

Właśnie zakończyliśmy nabożeństwo, podczas którego każda z dziewczyn mogła podejść do monstrancji, położyć na niej ręce i podziękować za ten czas, wyznać Pana wobec wspólnoty... Trudne to... czasem bardzo trudne... Ale jak już się udaje, to jest bardzo piękne... Potem każda otrzymała indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem... Nikt z nas na dziś nie wie, co z nimi będzie, co w swoim życiu wybiorą... Ważne, żeby szły w życie z Jezusem... Ważne, żeby szły w górę z Jezusem... Ważne, żeby szukały wąskich bram i trudnych ścieżek, bo tylko tak będą się rozwijały i dojrzewały...

Oczywiście nie zabrakło też dziś podsumowania tych rekolekcji w ich wykonaniu... Ubawiłem się do łez... Najtrudniej miały te, które odgrywały mnie:) Musiały po całym domu szukać poduszek... żeby wypchać sobie brzuchy odpowiedniej wielkości:) Przedstawienia były ambitne i poruszające. Doskonałe dopełnienie treści głoszonych na ambonie... A, i dziś dostałem piłką w twarz... To też po wielu, wielu latach... Ja, który zawsze byłem zwolniony z zajęć wychowania fizycznego, dziś zdecydowałem się na szaleństwo na boisku z tymi młodymi sportsmenkami... No i dostałem na co zasłużyłem:) Ale było super..

A jutro już kończymy nasze skupienie i śmigam do Niepokalanowa, bo wieczorem audycja o... singlach... Spotkajmy się więc na falach eteru. Nie zapomnijcie! Godzina 21.15 - www.radioniepokalanow.pl