Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
 
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

wołam o miłość... a wołanie moje nie ucichnie...

2009-06-17

Mili Moi...

Dziś takie małe radości, ale małymi rzeczami też można się ucieszyć... Przede wszystkim odebrałem moją kosiarkę z naprawy - wygląda tak, jakby nigdy na niej żadna laweta nie usiadła. Przypominam, że po małej katastrofie drogowej, moje auto było w naprawie:) Oczywiście nie jest tak, że nie można się do niczego przyczepić i jeśli chodzi o obsługę, jej poziom, szybkość i kulturę, to jechałem dziś po odbiór z myślą, że jeśli znów coś się odwlecze, to wybiję im w tym salonie wszystkie szyby... Ale mieli szczęście:) Przy okazji zobaczyłem, że cierpliwość nie jest najbardziej wyrobioną we mnie cnotą. Choć mam tu pewne usprawiedliwienie, bo spraw do załatwienia, zwłaszcza przed pielgrzymką jest niemało, a bez wozu... cóż... nie jest to najłatwiejsze... Z pielgrzymką związana druga mała radość - dziś przyszła pani Lucyna i zapisała się z synem, a właściwie chciała się zapisać, bo tak naprawdę zapisy zaczynamy 27 lipca i będą trwały cały dzień... W każdym razie idzie i to mnie cieszy, że decydują się ludzie, którzy nigdy jeszcze w pielgrzymce nie szli i dzięki temu jest nas coraz więcej. Zresztą spływają do mnie ustne deklaracje od tych, którzy się wybierają i z każdą taką deklaracją skaczę do góry... Chciałbym, żeby ta nasza, franciszkańska grupa była jak największa, zwłaszcza, że idziemy po raz pierwszy z Elbląga. Zatem do wszystkich Czytelników tych słow - CHODŹCIE Z NAMI. We franciszkańskiej grupie spotkacie taki klimat wędrowania, jakiego nie znajdziecie nigdzie indziej... Jesteście naprawdę mile widziani...:)

Kontynuując temat miłości - Wasze komentarze pokazują, że nie jest to takie proste. I ja nie chcę być źle zrozumiany - do mistrzostwa świata z pewnością mi wiele brakuje. Dla mnie też jest to temat trudny, ale skoro mówi tak Jezus, to mam głębokie przekonanie, że jest to możliwe. Dziś trochę nadziei wlewa w serca Paweł - Bóg może zlać na was całą obfitość łask, tak byście mając wszystko i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki... Tak naprawdę to On jest źródłem tej nadzwyczajnej miłości w nas, bez Niego jest ona niemożliwa. Próżno się tłumaczyć, że nie umiemy - ważniejsze, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie - czy chcemy się nauczyć? Bo wydaje mi się, że tu częściej leży problem. Dla Boga nie jest najważniejsze, czy ty możesz, dla Niego istotne jest, czy ty chcesz... On może zrobić resztę... Wiem, że dla niektórych wygląda to na zbyt duże uproszczenie, ale mam głębokie przekonanie do tego, co mówię... Czasem spotykam ludzi, którzy są spętani swoją historią, udręczeni swoim grzechem, stanowią niejako zabawkę demona, który nie tylko kiedyś ich zwiódł, ale wpędził ich w tak wielkie poczucie winy, że jest im trudno uwierzyć, że ktokolwiek mógłby ich kochać... I wierzcie mi, czasem widzę tak niezwykłe działanie Bożej miłości, że wspomniani ludzie wprost rozkwitają, zaczynają na nowo wierzyć w sens swojego istnienia na tym łez padole...

Boża miłość jest niezwykła i dokonuje rzeczy niewiarygodnych... Może nas uzdolnić nawet do miłości nieprzyjaciół, jeśli jej na to pozwolimy. A jeśli nikt nas nie nauczył z niej korzystać, to do dzieła.... dziś już sami możecie o tym decydować, a "szkół Bożej miłości" naprawdę nie brakuje....

Byle w tej "edukacji miłością" nie zapomnieć o ciszy serca - to tam miłosć kiełkuje, tam wyrasta, tam owocuje. Dlatego nie jak poganie, nie w gwarze i wielomówstwie, nie w teatralnych gestach z nadzieją, że mnie zobaczą, nie w pustych deklaracjach, ale w cichej konsekwencji, na podwórku własnego życia... Łatwo kochać mieszkańców Afryki, bo nigdy ich nie zobaczymy i nie doskwiera nam ich obecność. Najtrudniej kochać tych w domu, tych wokół, tych najbliższych... To oni mają być "polem ćwiczebnym" to w kontakcie z nimi możemy zweryfikować prawdziwy poziom naszej miłości... Po to, żeby wciąż wołać - przymnóż nam jej, przymnóż miłości, przyjdź i naucz nas kochać, aż do zaparcia się siebie samego, aż do ofiary z siebie, aż do śmierci... Naucz nas takiej miłośc, którą Ty na krzyżu dokonałeś przebaczenia win i grzechów... I nie wątp o nas, nie rezygnuj z nas, nie zniechęcaj się w tej edukacji, mimo że tak mało pojętni jesteśmy... Jezu, kiedyś nadejdzie ten dzień, że zrozumiemy, na pewno nadejdzie ten dzień...