Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

miłujcie...

2009-06-16

Mili Moi...

Otóż i jestem po chwili ciszy... W niedzielę rozpocząłem pobożne ćwiczenia u Ubogich Sióstr św. Klary w Kaliszu... Moja kosiarka ciągle w naprawie (do jutra tylko, mam nadzieję), więc do Kalisza zawiózł mnie brat Mariusz. Dawno już nie jechałem jako pasażer, a że cierpię na dziecięcą przypadłość zwaną "chorobą lokomocyjną", to nie wspominam tej eskapady najlepiej... Jadąc na prochach, można tylko spać, co też skwapliwie czyniłem...

W każdym razie siostry przyjęły nas niezwykle serdecznie... Najpierw był obiad, potem był drugi obiad, w w porze kolacji... trzeci obiad i dodajmy - nie były to jagody i korzonki, bo siostry choć wysoce umartwione, o swoich gości dbają jak potrafią najlepiej...

Nie ukrywam, że dla mnie samego, mimo, że byłem prowadzącym, był to dzień skupienia. Kiedy się przestępuje próg klasztoru kontemplacyjnego, człowiek natychmiast znajduje się w innym świecie... Przede wszystkim cisza, której na co dzień niejednokrotnie mi brakuje. Tam aż dźwięczy w uszach, spowija wszystko, wdziera się bez pytania do serca i umysłu... Inne wartościowanie, inne priorytety - spojrzeliśmy po sobie z Mariuszem, kiedy siostra wskazując nam pokoje pokazała na drzwi do kaplicy i do chórku i stwierdziła, że koniecznie musimy wiedzieć gdzie są, gdybyśmy chcieli w nocy poadorować Pana... Mój Boże... Kiedy ja ostatnio w nocy adorowałem Pana, chyba na jakichś rekolekcjach, ale bardzo dawno temu... Coś, co dla mnie jest poza zasięgiem, tam może być normą... Rytm, wyznaczany dźwiękiem dzwonka. Żeby było weselej, to nie ma dzwonków na przykład o 11.25 przed modlitwami o 12.00, ale dzwoni się o 11.24,5, żeby było niestandardowo:) Sposób mówienia sióstr, stonowany sposób bycia, nieruchome wpatrywanie się w rekolekcjonistę, zasłuchanie - to efekt nieustannej świadomości obecności Bożej... Milczenie ewangeliczne - czyli mówić tylko wtedy i tylko to, co konieczne... Proste życie, radość przebywania razem, radykalizm i zdecydowanie w podążaniu za Mistrzem... Siostry nie bez oporów pozwoliły mi zrobić zdjęcie ich wspólnocie, ale z wielką prośbą, żebym nie wykorzystywał tego na żadnych stronach i z całą przyjemnością się do tego zakazu dostosuję... Tam trzeba siąść, pobyć z nimi chwile... zdjęcie byłoby chyba jakąś profanacją tego sacrum, które tam bije z każdego kąta...

Święty zatem czas za mną i choć tak krótki, to moje zapatrzenie w świętą Klarę trwa nadal i mam takie wielkie poczucie, że jest ona naszą Matką, która zrodziła nas wraz z Franciszkiem. Do dziś rola klarysek w naszej misji jest nie do przecenienia. To zaplecze modlitewne, na które naprawdę można liczyć. I za to Bogu i siostrom jestem niezwykle wdzięczny... A w drodze powrotnej Maryja zaprosiła nas jeszcze do Lichenia... Tam kilka chwil zadumy nad potęgą Boga, wobec potężnych dzieł ludzkiej miłości jaką stanowi cały obiekt sanktuaryjny. Zdania mogą być podzielone, ale miłość człowieka do Boga zdolna jest do wielkich rzeczy. A nic nie jest zbyt wielkie jeśli chodzi o naszego Pana... Potem my sami wprosiliśmy się do Bydgoszczy odrywając nieco pewnego gorliwego studenta od książki... Ale z przekonaniem stwierdzam, że Bydgoszcz nocą jest piękna...

Jego słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi. Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.... Szalenie niewygodny fragment Ewangelii, bo wzywa do czegoś, co wydaje się całkowicie sprzeczne z naszą, ludzką naturą. Kochać nieprzyjaciół... To jakiś absurd. I dlatego dla wielu Ewangelia staje się pobożną legendą, sympatyczną baśnią ku pokrzepieniu serc, skarbnicą wzorców, niczym więcej ponad SYMBOL... Tymczasem ona ma stać się życiem. Wiecie, akurat jestem w trakcie opracowywania rekolekcji powołaniowych, które rozpoczynam w najbliższą sobotę. Jeden z tematów bardzo konkretnie opisuje życie zakonne w jego historii. To, co jest wspólne dla wszystkich rodzin zakonnych od samego początku ich istnienia w Kościele, to radykalne życie EWANGELIĄ. Nasz św. Ojciec Franciszek, przypomnę, pisał - reguła i życie braci mniejszych jest takie - zachowywać świętą Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa żyjąc w posłudszeństwie, bez właśności i w czystości... A Jan Chryzostom powie, że świeckiego od mnicha ma różnić tylko to, że ten pierwszy żyje z kobietą, podlegać mają jednak tym samym ewangelicznym wymaganiom... Tymczasem życie zakonne nabrało rysu bardziej radykalnej realizacji wskazań Chrystusa i przez wieki było uznawane za drogę doskonałości. Kanonizowano zakonników, bo świętość była dla nich... A przecież chodzi o tę samą Ewangelię. Być może nie przeżywaną dokładnie tak samo co do formy, ale przecież chyba tak samo co do intensywności...

Ewangelia dla nas ma być kartą życia, kartą, której nie powinniśmy wypuszczać z naszych rąk... To nie pobożna historyjka na długie zimowe wieczory, ale studnia wody żywej, która może zaspokoić każde pragnienie. Umieć pić... To niebagatelny problem... Umieć zaczrrpnąć z tej studni - niektórzy boją się, że wpadną doń i się utopią, że jeśli skosztują tej wody, to zaraz się udławią... Boją się i nie zbliżają się. Tak jest bezpieczniej. Nigdy nie usłyszą w sercu słów - miłujcie waszych nieprzyjaciół, módlcie się za tych, którzy was prześladują. Dla tych zalęknionych heroizm zawsze jest słowem, którego należy szukać w Słownikó Wyrazów Obcych. A szkoda... Bo heroizm jest dla ludzi... zwyczajnych - niezwyczajnych, rekrutujących się z różnych warstw i różnych stanów... Każdy może popróbować. Gdzie? W swoim własnym domu. Tam najłatwiej o wezwanie do heroizmu i najtrudniej o jego praktykowanie...

Uśmiecham się do słów Pawła - Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. W dotkliwej próbie uradowały się bardzo. Aż strach pomyśleć jak chrześcijańska radość będzie wyglądała w dzisiejszych czasach, gdy próba nadejdzie. Bo to, jak wygląda poza czasem próby nie nastraja optymistycznie. Kochani - do Ewangelii. Tam jest lekarstwo na smutek, tam źródło pociechy, tam żywy Jezus, który z miłości nie może o nas zapomnieć.... nigdy!!!