Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

żal duszę ściska, serce boleść czuje...

2009-06-10

Mili Moi...
To już niemal rok minął od niezwykłej łaski, którą ofiarował mi Pan... Mogłem wziąć udział w procesji Bożego Ciała w Rzymie... Fantastyczny, wielobarwny pochód różnych stanów, które publicznie wyznawały swoją wiarę. Działo się to wobec świata, który nie bardzo wiedział co się dzieje, poza tym, że kilka ulic było zamkniętych. Kiedy zniecierpliwieni kierowcy pytali nas przez okna co tu się będzie działo i dostawali odpowiedź, że procesja, to tylko machali ręką... Dla nich to tylko długie minuty stania w korkach, dla nas to spacer z Umiłowanym... Pamiętam, że byłem bardzo wzruszony widząc tylu różnych ludzi, takie bogactwo Kościoła, różne bractwa pobożne, zakonnice wszelkiej maści (nawet zielone:)... Piękny obraz i świadomość tego, że łączy nas Chrystus...

Jutro kolejna w moim życiu procesja. Z pewnością mniej barwna, ale nie mniej atrakcyjna, bo będzie On... Choćby na zabitej dechami wiosce, choćby tylko wokół kościoła, choćby ze skleconymi naprędce i byle jak ołtarzykami, z fałszującym organistą, ze znudzonym proboszczem, z podpitymi strażakami podtrzymującymi ręce znudzonego... To wszystko nieważne, bo On będzie... i tego faktu nie da się tak po prostu zlekceważyć... I będą musieli Go dostrzec kierowcy i będą musieli usłyszeć śpiewy nie wierzący, i będą musieli ukucnąć wierzący (bo przecież nie uklęknąć - Pan Bóg musi uszanować białe spodnie nie?)... A rok temu zanim wyjechałem do Rzymu zadzwonili bracia z Duszpasterstwa Polskiego z Dublina szukając... baldachimu... W katolickiej Irlandii takie rzeczy to już tylko w muzeum... a procesje to już tylko w polskich parafiach... Trochę to smutne... A źródło tego smutku w nas...

Co jutro powiedzieć na kazaniu przy drugiej stacji? (w Elblągu zwyczaj krótkich kazań przy każdym ołtarzu) Jak w kilku zdaniach przekonać, że On może nakarmić, że Jemu zależy na tym, zebyśmy głodni nie chodzili, że każdego dnia zastawia stół, że nawet dwa razy dziennie się udziela...??? A gdzie są głodni??? Siedli w grupach po pięć tysięcy - w knajpkach, hipermarketach, kinach i szydzą z moherowych beretów, które nie mają co robić, tylko do kościoła łażą... Wybaczcie nieco sarkastyczny ton, ale... Czy rzeczywiście przesadzam... Kiedy postawić pytanie dlaczego nie idziesz na procesję? - tłumaczenia są często tak banalne, że aż głupie... A powód jest zwykle jeden (poza obiektywnymi przeszkodami)... BRAK WIARY... Jeśli jej nie będzie, jeśli ona nie wytryśnie w ludzkim sercu, jeśli z nią nie żyje się w codzienności, to Boże Ciało może stać się okazją do, co najwyżej, zrobienia kilku zdjęć córci lub wnusi, która tak ślicznie sypała kwiatuszki w białej sukienusi...

WIARA - Wysławiajcie Boga naszego. Padnijcie przed podnóżkiem stóp Jego, bo On jest święty.... Do tego zachęcają nas słowa dzisiejszego Psalmu w liturgii... Więc może warto jednak z wiarą wybrać się jutro, niezależnie od tego czy będzie deszcz, czy duchota... Może warto paść na kolana przed Panem, nie dbając o ładniutkie, białe spodnie, albo zastępując je czarnymi.... Może warto wpatrywać się w oblicze Tego, który karmi słuchających... Może... Odpowiedź z pewnością zależy od poziomu wiary... Ale udzielić jej należy, bo Pytający jest tego godzien...

On jest wierny i trwa... Ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w tym Prawie Życia... Jemu można zaufać. On nie jest jak chorągiewka na wietrze.... Biały chleb, choć taki kruchy i niepozorny, karmi miliony i nadaje sens niejednemu życiu... Moi Kochani... Ja nie przestanę pytać... co może być ważniejszego nad codzienne spotkanie z Panem w Eucharystii?? Co może nasycić bardziej?? Czy raz w tygodniu rzeczywiście wystarczy?? Dziś w naszej świątyni na mszy wieczornej 36 osób, żadnego ministranta.. W parafii ponad dziewięciotysięcznej... Czy można kogoś przekonać?? Obawiam się, że raczej marne szanse... To troszkę tak, jakby dowodzić, że niezwykły jest smak jakiejś potrawy komuś, komu wystarcza kroplówka, a żeby nie zapomniał jak się łyka, to w niedzielę podają mu kilka kropli rosołu... Taki zwykły rosół... i czym tu się zachwycać... to ja już wolę te kroplówki...

A może to Jego wina... Może to On nie potrafi zachwycić sobą, rozsmakować w sobie, zachęcić do spożywania... Nawet za Jego czasów, wielu przestało z Nim chodzić, kiedy zaczęły się mowy eucharystyczne...a dziś... mam wrażenie, że wielu nigdy nie zaczęło.... Dobra, chyba czas kończyć, bo na nic bardziej optymistycznego mnie nie stać, a robi się z tego jakiś "gorzki żal"... Ale nie umiem ukryć smutku z powodu pustych kościołów... i nie zamierzam udawać, że mnie to nie boli... bo Jego boli +++