Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

dłonie...

2009-05-31

Mili Moi...

Dziś wielce radosny dzień Zesłania Ducha Świętego... Bardzo ważny dla całego Kościoła, ale chyba szczególnie ceniony przez tych, którzy mocy Ducha doświadczyli we własnym życiu, którzy w Nim się na nowo odrodzili, którzy odkryli Jego działanie. Jest to "święto patronalne" Odnowy w Duchu Świętym, z której się wywodzę, którą kocham i z którą jestem związany... Duchowość chwały, uwielbienia, wywyższenia Boga Żyjącego i Działającego jest czymś, w czym ja osobiście znakomicie się odnajduję.

Wczoraj miałem okazję współtworzyć wieczorne czuwanie dla Odnowy w Duchu Świętym archidiecezji gdańskiej. Wygłosiłem tam katechezę na temat ewangelizacji. Może kiedyś ją tu wrzucę, choć z pewnością będzie można jej posłuchać na www.effatha-gda.pl/ Jest to strona przyjaznej grupy z Gdańska, na której sporo mojego głoszenia się pojawiło:) I choć jestem tym trochę zażenowany, to jednak mam wielką nadzieję, że dzięki temu Słowo się szerzy, a to jest dla mnie najważniejsze.

W ramach wczorajszego czuwania, zaproponowaliśmy obecnym modlitwę z nałożeniem rąk. Posługiwali nią tylko kapłani, którzy również przybyli na to czuwanie. W myśl głebokiego przekonania, że ręce kapłanów zostały wyposażone w wielką moc, która nie płynie z nich oczywiście, ale z Boga, który te ręce mocą swego Ducha namaścił, stawaliśmy z wielką pokorą prosząc Pana, aby zechciał się tymi właśnie rękoma tego wieczoru posłużyć. Większość, jeśli nie wszyscy obecni chcieli z takiej posługi skorzystać. A nas było zaledwie siedmiu. Ale umocnienie, które było konieczne nadeszło i dzięki temu jakoś nam się udało służyć...

Wiele osób przychodziło z prośbą o konkretne uzdrowienie - czy to fizyczne, czy zdrowie w relacjach, przebaczenie, mimo że tego wieczoru w sposób szczególny chcieliśmy się modlić o nowe charyzmaty i dary dla nich, dary potrzebne ewangelizacji. I tu mała dygresja, do której również wczorajsze spotkanie mnie skłoniło, choć miałem o tym napisać już wcześniej. Wśród osób proszących o modlitwę byli również klerycy... KOCHANI, TERAZ CHCĘ NAPISAĆ COŚ BAAAARDZO WAŻNEGO!!! MÓDLCIE SIĘ ZA KLERYKÓW... TAK WIELE OSÓB SIĘ MODLI ZA KAPŁANÓW, TAK WIELE O POWOŁANIA, A TAK NIELICZNI ZA KLERYKÓW... TYMCZASEM CI NASI BRACIA MAJĄ NIEJEDNOKROTNIE WIELKIE PROBLEMY I POTRZEBUJĄ NASZEGO WSPARCIA... BŁAGAM WAS DZIŚ Z CAŁĄ POKORĄ NA JAKĄ MNIE STAĆ... MÓDLCIE SIĘ ZA KLERYKÓW... NIECH NIE BĘDZIE DNIA, ŻEBYŚCIE CHOCIAŻ NIE WESTCHNĘLI ZA NIMI... ONI NAS NAPRAWDĘ POTRZEBUJĄ!!!

A dzisiejszego wieczoru krókie czuwanie z moją kochaną wspólnotą Odnowy w Duchu Św. "Syjon". Chcemy w tym roku dziękować w sposób szczególny za dar Ducha, uwielbić Jezusa za Jego miłość, w której zechciał zesłać nam taki dar. Nie zostawił nas sierotami... To, co mnie zdumiewa tego dnia szczególnie, to fakt, że początki Kościoła są związane z ludźmi nieuczonymi, z Bożymi prostaczkami, z tymi, którzy podobnie jak my, lękali się wyjść i mówić... Ale po przyjściu Ducha przestali się lękać i zmieniło się wszystko... Poszli w świat i dzięki nim, dziś ja mogę to do was pisać, mogę być katolikiem i mogę świadczyć o mocy tego Ducha, którym i oni byli namaszczeni. Jestem wdzięczny Jezusowi i im, że zechcieli uwierzyć w ten dar, że nie zbagatelizowali sprawy, że im się chciało... Modlę się nieustannie, aby i mnie się chciało, abym nie spoczął, abym mógł głosić wciąż, przekonywać Słowem, ale i Bożym działaniem przez moje dłonie, przez znaki, które będą Jego znakami, nie moimi...

Żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chwrystus... Jak bardzo chciałbym kiedyś wyznać słowami świętego Pawła... Na dziś jeszcze tak powiedzieć nie mogę i jest to z jednej strony powód do smutku, że ja idę tak wolno ku świętości, a z drugiej strony wielkie źródło nadziei - że nadal mam ku czemu zmierzać, że cel jest zakreślony bardzo wyraźnie, że Duch jest obecny nawet w tym wolnym marszu...

Dziś chcę z wdzięcznością popatrzeć na moje własne dłonie... na dłonie, które JE Bp. Kazimierz Nycz w imię Jezusa Chrystusa namaścił świętym olejem... Dłonie, które zostały przeznaczone do błogosławienia, namaszczania, nakładania, rozgrzeszania, przygarniania... Dłonie, które są moim osobistym skarbem, ale i skarbem Kościoła Matki Naszej... Dłonie, które mogą w jednej chwili nakarmić tłumy pokarmem na życie wieczne... Drżę wobec tej władzy własnych dłoni, władzy, którą w nich złożył Pan i z trwogą składam na nich pocałunek miłości... One przede wszystkim są dla was... dla siebie muszę poszukać innych kapłańskich dłoni, które mnie rozgrzeszą, namaszczą, przygarną... Wierzę, że nie będę ich pozbawiony w godzinie mojej śmierci...