Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

wstrząs!!! fragment książki "Ocalony"...

2009-05-29

Mili Moi...

Przeczytane w jeden wieczór 240 stron zrobiło na mnie niezwykłe wrażenie... wstrząsnęło mną... dlatego podzielę się z wami fragmentem... A do lektury całości gorąco zachęcam...

Kiedyś w Twoich świątyniach znajdowali schronienie niewinni. Wielokrotnie Rwanda, ta święta ziemia uchodźców, ratowała tysiące istnień. Jednak w 1994 roku, na terenie Twoich świątyń dokonano największych zbrodni. Zostały pogwałcone, ogołocone, sprofanowane przez Twoich wiernych. Wielu niewinnych ludzi zabito maczetami na ołtarzach ofiarnych. Nie zszedłeś z krzyża, żeby ich ratować. pozwoliłeś nawet, aby zabójcy wśród dzikich okrzyków bluźnierstwa ucięli nos Maryi i jej Synowi, bo za bardzo przypominały smukłe nosy Tutsi. Dopuściłeś, aby oszpecono Twego Syna oraz Jego Matkę - nie wspominam nawet o sobie, czy o nas, niegodnych grzesznikach... Gdzie wtedy byłeś? Jaką bestię wcielonego zła spuściłeś z łańcucha? Czy myślałeś może, że jesteśmy dość silni, aby stawić czoła nienawiści Kaina?

Czy jesteś zatem Bogiem bez rąk, który nie może bronić niewinnych?
Bogiem ślepym, który nie widzi nieszczęścia swych dzieci?
Bogiem głuchym, który nie słyszy ich płaczu i wołania o pomoc?
Bogiem bez nóg, który nie może zdeptać plugawców, którzy gwałcą, tną i ćwiartują?
Bogiem bez serca, który nie zapłacze nad tymi, którzy płaczą?
Bogiem bezsilnym, który nie potrafi bronić karaluchów i innego robactwa, mimo że zwie się obrońcą słabych i uciśnionych?

Dlaczego patrzysz tak na mnie niewidzący Boże, ukryty w ciemnościach, który nie istniejesz?
Zawsze milczysz, nigdy nie odpowiadasz.
Tkwisz przygwożdżony do krzyża, jak motyl zasuszony w kolekcji.
Nawet nie drgniesz, Boże wyrzeźbiony w drewnie.
Ja zaś nie wierzę już w Ciebie.
Boże, którego obdarto z szat, tak jak moją matkę.
Który pokazałeś jak jesteś bezbronny, wystawiając swą nagość na spojrzenia ludzi.
Jak jest Twoja władza Boże?

Powiedziałeś: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie"
Tamtego dnia staliśmy ubodzy przed Twoim obliczem, gdyż tylko Ty mogłeś nas wybawić. Wszystko zależało od Ciebie i staliśmy przed Tobą jak żebracy, błagając o życie. Nie zostaliśmy jednak wysłuchani i rozpętały się nad nami wszystkie moce piekieł, niszcząc kobiety, dzieci i bezbronnych starców. Nie ujrzeliśmy na horyzoncie jutrzenki Twojego Królestwa, lecz tylko śmierć w szalejącej pożodze ognia.

Powiedziałeś: "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię".
Naszą ziemią zawładnęli zaś gwałtownicy, którzy przywłaszczyli sobie nasze łąki, pastwiska i trzody. Tu, na ziemi, do cichych już nic nie należy, nawet samo życie. Ocalali drżą z obawy o nie i boją się opuszczać swoje domy, by nie napotkać kpiącego wzroku zabójców, spacerujących bezkarnie ulicami.

Powiedziałeś: "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni".
Cierpieliśmy w naszej udręce i umarliśmy, znikąd nie otrzymawszy pocieszenia. Wciąż jesteśmy pogrążeni w bólu, nie dostrzegając choćby niewielkiego promyka szczęścia, który mógłby ulżeć nam w naszej żałobie. Łzy bowiem dawno nam wyschły i nie możemy już nawet zapłakać.

Powiedziałeś: "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni".
My nasyciliśmy się własną krwią, podczas gdy nasi oprawcy ucztowali, racząc się pieczenią z naszych krów i pijąc piwo bananowe. Moja siostrzyczka Claudette nie prosiła o sprawidliwość lecz jedynie o drobinę manioku i kroplę wody. Umierając płakała z głodu i pragnienia. Zawsze oczekujemy ludzkiej sprawiedliwości, lecz nie ma jej na tym świecie, skoro większość naszych chciwych zabójców podskakuje z radości, ciesząc się wolnością i łupami zdobytymi kosztem naszych cierpień. O Ty, który zwiesz się Sprwiedliwym, jaka jest Twoja sprawiedliwość?

Powiedziałeś: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią".
Być miłosiernym, Panie, oznacza otaczać miłością cały świat w potrzebie, cierpieć razem z cierpiącym i dzielić z nim jego nieszczęście. Tamtego dnia na wzgórzu Mugina, dość było cierpiących, udręczonych i potrzebujących, którzy czekali na pomoc bliźniego. Jedynego miłosierdzia doświadczyliśmy z rąk samych oprawców, którzy w akcie łaski dobijali za pierwszym razem. Niech będą za to błogosławieni! Większośc wiernych Hutu, modlących się do Ciebie z prawdziwą pobożnością, zgotowała nam bezlitosną masakrę, skazując na powolną smierć w niekończących się męczarniach. Dla ofiar błagających o litość stawali się podwójnie okrutni.

Powiedziałeś: "Błogosławieni czytsego serca, albowiem oni Boga oglądać będą".
Co nazywasz czystym sercem Panie? Czy serce dziecka, które nie zna wyrachowania i fałszu, do którego mieliśmy być podobni, tak jak nam kazałeś? Te dzieci okrutnie poćwiartowano i zbyt wcześnie kazano im stanąć przed Twoim obliczem. Czy serce czyste to takie, które niczego nie ukrywa i ofiarowuje siebie innym, nie oczekując niczego w zamian? Czy serce prawe i czyste nigdy nie kłamie i zawsze jest oddane Tobie? Z pewnością nie mieliśmy prawych serc Panie. Liczyliśmy jednak na moc Twojej prawości, która potrafi okiełznać złe zamiary ludzi, oddzielając w ich chorych sercach zdrowe ziarno od plew. Dlaczego pozwoliłeś by śmiercionośne plewy zarosły Twoją rolę?

Powiedziałeś: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi".
Na naszych oczach rozpętało się zło. Na naszych też oczach najemni wykonawcy planu nienawiści dostali błogosławieństwo możnych tego świata. Zgorszeni patrzyliśmy na morderców, których traktowano jak ofiary. My zaś pozostaliśmy niemi, porażeni niemocą, abyt słabi by domagać się sprawiedliwości! Powiedz nam jak dziś mamy orędować za pokojem, skoro nie zaznaliśmy go nawet w naszych sercach, targanych na przemian gniewem i goryczą?

Powiedziałeś: "Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie".
Znałem pewną kobietę, Panie. Prześladowano ją w imię Sprawiedliwego, a ona w godzinę śmierci modliła się za swoich oprawców. Byla to moja matka. Kiedy niknie moja wiara w Ciebie i kiedy mam do Ciebie duży żal, Twoje słowa są dla mnie jedynym pocieszeniem i ostatnią deską ratunku, bo wiem, że Królestwo Niebieskie należy do mojej matki i całej mojej rodziny, którą ta święta męczennica zabrała ze sobą do nieba przez dobro czynione za życia i swoją męczeńską śmierć. Amen.

Tę dramatyczną modlitwę wypowiada Reverien, którego 43 osobową rodzinę zamordowano na jego oczach. On sam przeżył, bo jego oprawcom nie chciało się go dobić, sądzili, że sam umrze... Książka niezwykła... Jeśli chcecie się dowiedzieć jakimi słowami autora się kończy, to po nią sięgnijcie.... Naprawdę warto!!!