Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

co prawdziwe, jedyne, największe, za co warto życie dać?

2009-05-28

Mili Moi...

Właśnie dobiega końca szalenie męczący dzień. Dlaczego męczący? Bo spędzony za kółkiem mojej kosiarki... Nie było to proste, bo jak pewnie zauważyliście, pogoda sprzyjała dziś wszystkiemu, tylko nie jeździe samochodem. Deszcz lał strumieniami. Ale na szczęście tym razem towarzyszył mi brat Mariusz, który postanowił odwiedzić wraz ze mną Gród Maryi i pewnie dzięki niemu dziś nie zasnąłem, ani nie wyprzedzałem na trzeciego, ani w ogóle nie pobłądziłem...

Wczorajsza audycja była znakomita - to znaczy - nie, że taka dobra. Znakomita z mojego punktu widzenia, czyli, że ja się świetnie wczoraj czułem za mikrofonem. Porozumienie, które istnieje między mną, a księdzem Jarkiem, mogę porównać tylko do podobnego zjawiska między mną, a moim kursowym współbratem Tomaszem Szymczakiem, obecnie studiującym w Rzymie. Kto kiedykolwiek nas słuchał, ten wie, że rozumieliśmy się w lot, co niesamowicie ułatwia prowadzenie audycji, zwłaszcza na żywo. Nadawanie "na podobnych falach" jest konieczne i bardzo pomocne w takich sytuacjach. I ono chyba występuje między nami. To mnie cieszy, a co więcej sama działalność radiowa sprawia mi wielką frajdę... Szkoda, że nie da się częściej, choć dyrekcja radia naciska na nas, żebyśmy przyjeżdżali przynajmniej dwa razy w miesiącu... Wątpię, że nam się uda, ale to miłe...

W kontekście wczorajszego programu, dziś odczytałem Słowo, ale nie Słowo dnia, tylko Słowo, które rozważaliśmy na przed chwilą zakończonym spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym. Mianowicie chodzi o 2Tm 4, 1-8. Tam św. Paweł naucza - nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, podnieś na duchu, z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz... Przypomnę, że wczoraj mówiliśmy o ludzkiej seksualności w naszej audycji... Pojąłem dziś jak szalenie trudno jest zachować cierpliwość, zwłaszcza w przypadku naprawdę ważnych dla ludzi tematów. Łatwo je przedstawiać, głosić o nich tym, którzy są w "owczarni", którzy się z nami zgadzają, którzy słuchają z namaszczeniem i są wdzięczni zgadzając się z każdym słowem. Dużo trudniej stanąć wobec tych, którzy myślą zupełnie inaczej i podjąć z nimi dialog (podkreślam słowo dialog, a nie dyskusję). Potrzeba czasem wielkiej cierpliwości, żeby nie zniechęcić siebie i swojego rozmówcy, żeby nie traktować go z góry, żeby nie udawać mędrca, który pozjadał wszystkie rozumy, a jednocześnie trwać z odwagą na swoim stanowisku, żywiąc przekonanie, że warto go bronić, że jest ono słuszne i że może być wiarygodne także dla słuchacza...

Radio poniekąd tylko daje taką możliwość, bo my nie wiemy kto nas słucha. Pisze poniekąd, bo mówić do mikrofonu, to zupełnie co innego, niż stanąć oko w oko z inaczej myślącym człowiekiem, który czasem rozpoczyna od agresji, albo nie potrafi nad nią zapanować, próbując w ten sposób forsować swoje zdanie, czy też zyskać przewagę nad rozmówcą. Zdałem sobie sprawę, że w tej dziedzinie muszę jeszcze wiele się nauczyć, bo cierpliwość nie jest moją najmocniejszą stroną. Zbyt szybko mierzi mnie, że ktoś najoczywistszym oczywistościom zaprzecza... Zapominam jakby, że ludzie idą swoimi drogami do prawdy, a nie moimi, że mają swój czas, że z pokorą muszę to uszanować. Ja mam siać, a wzrostem zajmie się Pan. Ja nie muszę się obawiać tego, że w trakcie naszej rozmowy nie dojdziemy do porozumienia, albo, że będzie ono wyglądało zupełnie inaczej, niż ja to sobie zaplanowałem. Ja mam ewangelizować, a resztę zostawić Jezusowi. I jak ognia unikać wszelkiej nonszalancji, poczucia wyższości, traktowania ludzi przedmiotowo.

A jednocześnie w porę i nie w porę, czyli także wtedy, gdy okoliczności zewnętrzne nie sprzyjają.... Nigdy nie będzie wystarczająco bezpiecznie, żeby głosić Ewangelię, a idąc do tych, którzy nie chcą jej słuchać, trzeba się liczyć z tym, że, jak mówi dalej św. Paweł, trzeba będzie ponieść trud, jakieś cierpienie... To dowód wiarygodności poniekąd... Jeśli jesteś gotów umierać - dosłownie, czy w przenośni, dla prawdy, którą głosisz, to jesteś wiarygodny... Jeśli nie, to jaką wartość ma ta prawda... i co dla ciebie jest prawdą...? Od odpowiedzi na to pytanie naprawdę może zależeć wiele - przede wszystkim priorytety naszego życia... A one wyznaczają kierunki... A kierunki decydują o zbawieniu... moim i innych...

Serdeczności dziś dla Mateusza, bohatera mojego dzisiejszego poranka, jak również dla sister Ann Mary, kochanej amerykańskiej zakonnicy, która, ilekroć przyprowadzam jej mojego gościa do archiwum, tylekroć z tym samym, czarującym uśmiechem i cierpliwością, wyjmuje z pancernej szafy włosy z brody św. o. Maksymiliana, pamiątki po nim, jego pisma... Ona jest dla mnie wzorem cichego życia oddanego Jezusowi i stania na straży historii naprawdę ważnych.