Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28
 
Marzec 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31
 
Kwiecień 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30
 
Maj 2018
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31

czego szukasz??? o co pytasz???

2009-05-19

Mili Moi...

Przyznam szczerze, że zamierzałem dziś wziąć się za robotę... To znaczy czas już zacząć myśleć o wakacyjnych rekolekcjach powołaniowych... Powiedzmy, że zacząłem dziś zbierać materiały:) Trudno wejść w życie codzienne, tak jak trudno było uczniom zejść z Taboru... Ale życie toczy się w dolinie, a nie na górze, więc... nie ma wyjścia... Z małych radości, to wycieczka z braćmi do Stegny... No i pan likwidator się dziś pojawił. Jakaś błyskawiczna akcja - wczoraj zgłoszenie, dziś wizyta... Bardzo miło było... A już podobno jutro sprawa ruszy z kopyta...

Tak sobie dziś pomyślałem, że chrześcijanie to są jednak ludzie od zachowań niekonwencjonalnych... No bo zobaczcie, Apostołowie w więzieniu się modlą... To już pierwsze zdziwienie... Nie przeklinają swoich prześladowców, nie narzekają na swój los, nie myślą o tym, co powiedzą w sądzie.... Modlą się i ziemia drży... Więzienie się otwiera... I tu druga zagadka - nie uciekają, mimo że każdy "normalny" by skorzystał... Kiedy strażnik to widzi, nabiera przekonania, że Bóg, którego oni wyznają, musi być naprawdę niezwykły, szczególny, jedyny... Prosi o radę, co czynić, aby się zbawić... I tu trzecia niespodzianka - nic... uwierz tylko w Jezusa... Reszta przyjdzie potem... Wszelkie normy, zasady, mają znaczenie tylko wówczas, jeśli jest ta wiara. Bez niej to tak, jakby opowiadać niewidomemu o błękicie nieba - denerwuje go to... Strażnik gości ich z wielką radością...

Uwierzyć w Jezusa, uwierzyć Jezusowi... To pierwszy krok, potem już z górki... Ale spodziewać się należy wszystkiego, bo Duch nie jest niczym ograniczony... On jest ekspertem od efektów specjalnych i jeśli zechce ich użyć, nic Go nie powstrzyma.... Wydaje mi się, że ja i ty, każdy z nas winniśmy bardziej, głębiej wejść w sprawy Jezusa, w Jego życie, w Jego naukę.... Wówczas nie dźwigamy brzemienia nie do uniesienia, wóczas sens mają przykazania, wóczas rozumiemy ich treść, wówczas znaczenia nabierają powinności... Im słabsza wiara w Jezusa, tym trudniej o świętość, tym łatwiej o grzech...

Uwierzyć w Jezusa nie znaczy po prostu przyjąć, że istniał, że jest prawdziwy, o nie, to za mało... Uwierzyć w Niego, to pozwolić Mu posłać Pocieszyciela, który będzie się posługiwał nami w przeróżny sposób, aby przekonać świat o grzechu, o sprawiedliwości, o sądzie. Czy to nie nasze życie, nasze postępowanie przekonuje świat o tych rzeczywistościach... Czy to nie nasze świadectwo??? Ano właśnie - ŚWIADECTWO... Ono rodzi się, kiedy umiesz zadziałać niekonwenjonalnie, kiedy masz odwagę tak zadziałać, kiedy nie poddajesz się presji środowiska, kiedy nie dbasz o to, jak będą cię postrzegać, bo nie oni będą cię zbawiać, ale On, Ten, któremu uwierzyłeś... I o to rozbija się dziś nasze chrześcijaństwo, które od radykalizmu początków dzielą całe lata świetlne... A niby ludzkość była w czasach apostolskich dużo słabiej rozwinięta... Ale za to jak wierzyć potrafiła...

Panowie, co mam czynić, aby się zbawić - uwierz w Jezusa, ot i cała recepta... Bez tego kroku wciąż będziesz siedział w ciemnym lochu, bojąc się każdego szmeru i podejrzliwie parząc na każdą obcą twarz... bez radości, bez nadziei, bez poczucia sensu...