Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Listopad 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30

Bóg jest ŻYWY!!!

2009-05-17

Mili Moi...

Wybaczcie, że straciłem nieco regularność wpisów, ale wyjazdy ostatnie nie pozwoliły mi siadać do komputera... Może to i dobrze, bo trochę od niego odpocząłem, choć z pewnością nie był to czas odpoczynku. Dziś w nocy wróciłem z Częstochowy i postanowiłem przeżyć dzień Eliasza:) O pewnym momencie życia Eliasza Słowo mówi - wstał, spożył posiłek i znowu się położył:) Dziś zatem dzień odpoczynku po bardzo intensywnym duchowo tygodniu...

Za chwilę wrócę jeszcze do rekolekcji, bo chciałbym napisać wam o żywej Ewangelii, kontynuując nieco wpis poprzedni. Ale jeszcze dwa słowa o Częstochowie. Odbywało się tam w tych dniach XV czuwanie wspólnot Odnowy w Duchu Świętym. W piątek miało miejsce spotkanie dla liderów i animatorów. Zdążyłem rano zaparkować wóz, wejść do hali sportowej, przywitać wielu przyjaciół i znajomych, których spotykałem na każdym kroku (czasem bezskutecznie usiłując sobie przypomnieć gdzie się poznaliśmy - i wówczas padała na przykład odpowiedź - słuchałam ojca rekolekcji tu i tu.... aaaaaaaa, no możliwe), a już po chwili wezwano mnie przez mikrofon takimi mniej więcej słowami - właściciel srebrnego opla corsy o numerach rejestracyjnych... No niczego dobrego spodziewać się nie mogłem... I rzeczywiście.... Laweta wioząca reklamę pewnej wiodącej partii politycznej przed wyborami do europarlamentu nie zmieściła się w wąskiej uliczce i usiadła na moim srebrnym przyjacielu... Winowajca skruszony i przejęty ( choć podobno zatrzymał się tylko dzięki obecnym tam kierowcom autobusów), tymczasem mnie Pan napełnił wielkim pokojem i nie reagowałem w żaden nerwowy sposób. Spisaliśmy oświadczenie, podaliśmy sobie ręcę.... człowiek był w lekkim szoku.... Panie, mówię, nóg mi pan nie urwał, więc nie przesadzajmy.... W każdym razie czeka mnie pewnie kilka wizyt w samochodowym salonie piękności:)

W trakcie spotkania zastanawiano się jak zrealizować słowa - Miłość Chrystusa przynagla nas... do troski o młodzież. Przedstawiono wiele inicjatyw związanych z animacją przez Odnowę środowiska młodzieżowego, wysłuchaliśmy także świadectw młodych. Znakomita animacja muzyczna "Mocnych w Duchu" z Łodzi sprawiła, że nie zabrakło śpiewu i tańców - zwłaszcza, że byliśmy w hali sportowej...

Sobota zaś to spotkanie na wałach jasnogórskich. Pan zechciał nas ożywić deszczem, który padał z niewielkimi przerwami przez cały dzień. Ale dla odnowowców to nie straszne. Wyposażeni w płaszcze przeciwdeszczowe trwali na modlitwie, śpiewie i tańcach.... a jakże... Chciałbym, żebyście wszyscy mogli kiedyś zobaczyć tych roztańczonych ludzi, którzy często są w słusznym już wieku. Potrafią się uśmiechać i radośnie przeżywać swoją wiarę. Niewiele mogę powiedzieć o nauczaniu, ponieważ realizowałem swoje marzenia. Pierwszy raz na czuwaniu byłem w 1995 roku, jeszcze jako licealista. Ale wówczas już wiedziałem, że chcę być kapłanem. Moim marzeniem, potem po wielokroć odczuwanym na nowo, było stanąć kiedyś pod tymi wałami, tego dnia i spowiadać, spowiadać, spowiadać... Już drugi raz Pan pozwala mi realizować to marzenie.. Zatem cały niemal dzień spędziłem pod murem słuchając o boleściach serca tam przybyłych, aby rzeczywiście z wolnym serem mogli cieszyć się Bożą obecnością. Gdy zaś wyjeżdżaliśmy z Częstochowy, żegnało nas cudowne słońce...

Ale wracam jeszcze do rekolekcji ojców Enrico i Antonello... To, co mnie fascynuje w nich, to zachwyt nad Bogiem Żywym i wiara, że Ewangelia nie jest tylko piękną kartą Kościoła, ale jest treścią ożywiającą.... Niezliczona ilość przykładów, których używali utwierdza w przekonaniu, że Pan rzeczywiście Zmartwychwstał i jest z nami jak obiecał, aż do skończenia świata...

Kto w to wierzy, może z pewnością doświadczać rzeczy, o których mówili nasi misjonarze, albo i większych w myśl zapowiedzi samego Jezusa. Chcę przytoczyć tylko kilka przykładów tego, czym dzielili się z nami...

Kiedy szukali miejsca dla siebie i swej nowej wspólnoty - Przymierze Miłosierdzia, biskup dał im parafię na skraju miasta, do której przylegał piękny i wielki teren, który mógł posłużyć do budowy domu. Ale należało go kupić, na co nasi bracia nie mieli środków. Udali się do swoich rodzinnych Włoch i pewnego razu przyszły dwie emerytki, twierdząc, że mają oszczędności całego życia, które zawsze chciały dać na potrzeby Kościoła. Uważają, że ich praca, to dobry cel, więc przekazują im kwotę 170 tysięcy euro. To było dkładnie tyle, ile potrzebowali na zakup tej ziemi. Poszli do właściciela po powrocie do Brazylii, a ten tak się tą historią wzruszył, że... dał im tę ziemię za darmo.... Za te pieniądze zaś od razu mogli postawić tam domy dla dzieci ulicy... Od samego początku istnienia wspólnoty żyją z Ewangelii - nie kupują jedzenia i ubrań, a są zawsze odziani i najedzeni. Jednocześnie co miesiąc muszą wydać na domy wspólnoty ok 200 tysięcy euro. Nie wiedzą skąd się te pieniądze biorą, ale zawsze są na czas i nigdy ich nie brakuje...

Ojcowie posługują charyzmatycznie. Swego czasu zauważyli, że wielu ludzi przychodzi do katolików, aby się najeść, wyspać, ubrać, a modlić się idą do protestantów. Kiedyś spytali jednego człowieka dlaczego? On odpowiedział - wy dajecie nam odzienie zewnętrzne, a u nich możemy się ogrzać wewnątrz. Zrozumieli wówczas, że nie tylko charytatywna pomoc się liczy. Jezus posłał nas, abyśmy dawali Jego Życie... Dają więc, czasem w bardzo zabawny sposób:)

Mówią, że początki ich wspólnoty wiąża się z pewnym... pijakiem. Modlili się nad nim w mieście, sami będąc pełni wątpliwości, czy takie życie mają podjąć, czy tak mają posługiwać. I kiiedy ten pijany człowiek odchodził, odwrócił się i powiedział - wy, księża, macie dziś wiele wątpliwości, czy jest dobre to, co robicie, ale chcę wam powiedzieć, że my was potrzebujemy... I taki był początek:)

Swego czasu modlili się nad miejscowym... alfonsem. Ten, uszczęśliwiony po modlitwie, poprosił - ojcowie, chodźcie pobłogosławić mój dom. Poszli więc z kolędą.... Człowiek ów zapomniał wspomnieć, że jest to... dom publiczny. Ojcowie weszli i zaczęli kropić wodą święconą i modlić się nad tym domem. Wszystkie prostytutki podobno klękały i żegnały się nabożnie:)

Znaki i cuda są ich rzeczywistością. Pewnego dnia wybrali się do faveli, najuboższych dzielnic, zabierając ze sobą 20 kawałków czekolady dla dzieci. Na spotkanie przyszło ich jednak 50. Co robić? Zaczęli się modlić - Panie, przecież Ty rozmnożyłeś chleb dla biednych, zobacz tu są biedne dzieci... Zakryli talerz z czekoladą serwetą, a towarzysząca im świecka misjonarka wkładała rękę pod serwetę i dzieliła czekoladę. Za każdym razem z nadzieją, że jeszcze coś tam będzie. Dostali wszyscy i zostało jeszcze 10 kawałków!!!

Nie wszystko oczywiście jest takie cudowne. Opowiadali nam o prawdziwej wojnie, która trwa na ulicach. U samych początków, kiedy jeszcze nie mieli się gdzie podziać, na ulicy spotkali pewnego czterolatka, który poprosił ich, żeby go zabrali z ulicy. Ale oni nie mieli gdzie. Obiecali, że wrócą za kilka dni. I wrócili... Spóźnili się jednak o kilka godzin. Dzieciak został zamordowany przez handlarzy narkotyków...

Kiedy modliliśmy się o nowe zstąpienie Ducha Świętego na nas, kapłanów, podzieliliśmy się na grupy po trzech i omadlaliśmy siebie nawzajem. Podczas modlitwy nad "dwójkami", w gronie których byłem i ja, padły słowa poznania, że Pan przytula tych kapłanów w ich samotności, że ją rozumie i o niej wie. Nadto wkłada w ich serca nową moc Słowa, będą oni wiele głosić. Wówczas uśmiechnąłem się i stwierdziłem, że to chyba nie do mnie, bo ja tak wiele głoszę, że już chyba więcej się nie da. I w godzinę po mszy zadzwonił Wojtek z Sopotu, prosząc o rekolekcje dla jego wspólnoty. Pan jest wierny swoim obietnicom i realizuje je bardzo szybko...

Jeszcze wiele mógłbym napisać, ale niech to wystarczy na teraz. Zaczerpnąłem duchowo bardzo w te dni.... Czuję się odnowiony i świeży w duchu.... Ufam, że owoce będziemy zbierać wszyscy:)