Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

używajcie waszych rąk...

2009-05-12

Mili Moi...

Otóż trwam w rekolekcyjnym skupieniu:) naprawdę.... Ale postanowiłem się podzielić z wami tym specyficznym czasem, który dał mi Pan. Na zdjęciu widzicie o. Antonello, Włocha, który pracuje w Brazylii z dziećmi ulicy. Prowadzi on nas w tym czasie wraz z o. Enrice, z którym na co dzień współpracują...

Jest nas tu około 90.... Sami księża. Wszyscy jakoś związani z Odnową Charyzmatyczną. Szkoda, że nie możecie ich zobaczyć, tej dziewięćdziesiątki podrygującej w rytm śpiewanych pieśni, klaszczącej i uśmiechniętej, niezależnie od wieku, bo jest tu kilku naprawdę sędziwych kapłanów. Tempo jest duże, na żadnych dotychczasowych rekolekcjach takiego nie spotkałem, ale nikomu to nie przeszkadza, bo każdy z nas chciał tu rzeczywiście być. Każda konferencja rozpoczyna się od uwielbienia. Jest go na co dzień bardzo dużo. Staramy się w te dni rzeczywiście oddać Bogu chwałę. Jest bardzo dużo śpiewów i modlitwy w językach. To też piękny widok. Tylu kapłanów gaworzących przed Panem. Nie ma wstydu, jakiejś krępacji. Wszyscy stajemy przed Nim w dziecięcej prostocie.

Nauczanie jest niezwykle przekonujące, wiarygodne. Mówią do nas ludzie, którzy na co dzień żyją Ewanelią. Nie kupują jedzenia, ani ubrań, a każdego dnia, a właściwie nocy, wychodzą do młodocianych przestępców, prostytutek, narkomanów, na ulice. Modlą się nad nimi, śpiewają, doświadczają mocy Ducha każdego dnia. Dziś opowiadali jak przyszedł na główny plac miasta jakiś dealer narkotykowy, który tam rządził i chciał ich przegonić. Oni tylko poprosili go o możliwość modlitwy nad nim. Pozwolił i natychmiast upadł w Duchu... Kiedy się ocknął pytał gdzie jest ten piękny młodzieniec z długimi włosami, w białych szatach, który patrząc mu w oczy szeptał - kocham cię... Kapłani stwierdzili - to był Jezus... A on na to - a kto to jest Jezus? Efekt był taki, że poprosił o modlitwę nad wszystkimi w swoim gangu i tej nocy wylano wiele łez skruchy... Takich opowieści bracia mają dla nas wiele. Jest z nimi Rafaelle, Brazylijczyk, który żyje w ich wspólnocie i dzielił się również swoim doświadczeniem... Bóg jest żywy i uczestniczy w życiu swego ludu...

Z najpiękniejszych słów, które dotąd zapisałem to te o mocy kapłańskich rąk. Została zacytowana jakaś mistyczka, która widziała czyściec, a w nim wielu kapłanów ze spalonymi dłońmi, bo zbyt rzadko ich używali. Jesteśmy tu bardzo zachęcani do nakładania rąk w geście błogosłwieństwa zwłaszcza. Tak rzadko się to czyni, a moc w kapłańskich dłoniach jest przeogromna.

Mamy wstać... czyli nieustannie być w drodze, bo Bóg prowadzi, nie chce naszej stagnacji nawet nad najcudowniejszymi wydarzeniami duchowymi. Mamy wyjść z debat, a zacząć żyć Słowem. Młodzi we wspólnocie naszych gości idą z Pismem, bez zabezpieczeń, bez listów polecajaćych, bez pieniędzy... Ludzie ich błogosławią, a najwięcej przeszkód robią... duchowni.... Bo to rzekomo nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Tak, ale Jezus jest "niebezpieczny" i to On to wymyślił.

Słuchać i mieć świadomość, że żyjemy w kryzysie, że właściwie każdego dnia kryzys jakoś nas dotyka, każdego dnia inny. Nie zniechęcać się. Pan czasem błogosławi raniąc. Tak! Tak było z Jakubem, który zmagał się z Bogiem. Pan mu pobłogosławił, ale również wywichnął mu biodro. A w zranieniu często ukryta jest nasza misja, nasze powołanie.

Duch chce zstępować na nas nieustannie. Ale czyni to niespodziewanie. I tak jest dobrze, tylko trzeba być czujnym. A ponadto spodziewać się wszystkiego. Nie ma Ducha Bożego bez "efektów specjalnych". One są zawsze związane z Jego działaniem. Nie należy się ich bać. Dziś, gdyby ktoś wszedł do kaplicy o. Maksymiliana w czasie naszej mszy, to pewnie jeszcze szybciej by z niej wyszedł. Podzieliliśmy się na trzyosobowe zespoły i modliliśmy się za siebie nawzajem. Pan nas młócił. Ale żeby dokonać młócki, trzeba najpierw położyć zboże na ziemi. I wielu z nas doświadczyło dziś spoczynku w Duchu. Widok wielu leżących księży,w albach i stułach jest bardzo poruszający. A Bóg dokonuje wóczas w sercach swoich dzieł. Wielu z nas wstawało płacząc. Mnie również Pan sprowadził do parteru. I wówczas padły słowa proroctwa, że wielu leżących kapłanów zmaga się z samotnością. Wyraźnie słyszałem te słowa i wiedziałem, że są również o mnie i do mnie. Ale przyszło natychmiast zapewnienie, że Pan wkłada w ich serca nową moc Słowa i będą dużo głosić. Uśmiechnąłem się i pomyślałem, że już chyba nie dam rady więcej (ale w godzinę po mszy zadzwonił Wojtek z Sopotu prosząc o rekolekcje dla jego młodzieżowej grupy!) - Pan jest wierny. Podźwignął dziś siedmiu kapłanów, którzy myśleli o odejściu z kapłaństwa, przygarnął ich do serca, rozpalił na nowo. Uzdrowienia fizyczne i duchowe to nasza codzienność, bo Bóg jest żywy... Jezus żyje!!!