Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
 
Październik 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

nikt nie wyrwie ich z mojej ręki...

2009-05-05

Mili Moi...

Dziś niemal doznałem cudownego uzdrowienia... naprawdę.... a dotyczyło to moich oczu... 25 lat już noszę okulary i różne rzeczy w nich widziałem:), ale takich cen, jakie mi dziś jedna firma z branży optycznej zaserwowała, to w życiu nie widziałem. Kiedy już miałem wykrzyknąć, że taniej wyjdzie białą laskę sobie kupić, stwierdziłem, że zapytam gdzie indziej. I wyobrąźcie sobie, że wystarczyło przejść kilka ulic i zrealizowano moje zamówienie - DOKŁADNIE TAKIE SAMO - prawie 400 złotych taniej... No to już było dla mej zakonnej kiesy możliwe... Choć nie ukrywam, że wybór oprawek, podobnie jak wybór obuwia... przyprawia mnie... no cóż, o chorobę zbliżoną w swych objawach do tzw. "choroby morskiej"... Ale już wkrótce poznacie mój nowy image:)

No i popełniłem dziś jeden gorszący czyn... Spałem dwie godziny w dzień:) Wiecie, tak rzadko mam okazję niemal cały tydzień spędzać w domu, że postanowiłem naprawdę nieco odpocząć, a dzień dziś wyjątkowo nastrajał, aby połączyć to z polegiwaniem w alkowie, stąd i mój czyn, którego niektórzy mi zazdroszczą, a inni wręcz wybaczyć nie mogą (to z dzisiejszych rozmów telefonicznych komentarze:)

Patrzę dziś z niedowierzaniem jak prostą receptę podają Dzieje Apostolskie na pozyskanie wielkiej liczby dla Pana. Barnaba był człowiekiem dobrym, pełnym Ducha i wiary... Bez tego nie ma co przystępować do ewangelizacji. Nawet srogi Piotr w swoich mowach stosował trochę metodę kija i marchewki. Owszem, klarownie ukazywał błąd, ale za chwilę wskazywał również źródło nadziei. Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być (gorzej) lepiej!!! Ale bez tej prostej ludzkiej dobroci nie ma co przystępować do głoszenia. Sam nie chciałbym słuchać kogoś, o kim wiedziałbym, że mu na mnie nie zależy. Co może wyniknąć z głoszenia bez miłości? Gorzki owoc samouwielbienia i pychy, wywyższania siebie i użycia Słowa do niewłaściwych celów.... Podobnie bez wiary nie ma o czym mówić ( i to dosłownie). Ani bez Ducha Świętego...

Gdyby nam jako kapłanom chciało się poddawać Jego działaniu (bez krzywdzących uogólnień oczywiście), to i mnóstwo ludzi mogłoby odnaleźć właściwy kierunek w swoim życiu. Tymczasem to nasze głoszenie czasem jest dość nieprzekonujące. Czasem gość w reklamie proszku do prania jest bardziej wiarygodny, niż ewangelizator.... Podobnie ewangelizator - anestezjolog, ewnagelizator - kwaśny ogórek, ewangelizator - młot na heretyków, nie spełnią swojej roli.... I nie można zapomnieć, że zawsze jest to spotkanie z ludzką wolnością...

Wolnością, która może powiedzieć nie.... Przypomniał mi o tym wczoraj jeden ważny dla mnie człowiek... Jego NIE, wybrzmiało bardzo boleśnie w mojej duszy. Nie mogę wiele napisać, w każdym razie witki opadają:( kiedy ktoś nie może, czy też nie chce zobaczyć prawdziwego obrazu, a daje się zwieść mirażom... Boli tym bardziej, że kawał czasu był na TAK... i po prostu zmienił zdanie... Niby nic strasznego, ale rezygnacja, która będzie miała skutki w jego życiu.... Dużo do stracenia... Takie poczucie, że ktoś wyrwał go z mojej ręki (a raczej z Bożej ręki)...

W takich chwilach czuję się jak rodzic, który jest bezradny wobec przeżywania życia przez swoje dziecko... Wie, że trzeba inaczej, nawet radzi, ale nic nie może zrobić... Pewnie, można powiedzieć, że każdy musi się na własnych błędach uczyć... Ale czasem sporo rzeczy możnaby przeżyć mniej boleśnie... Podobnie pewnie czuje się Pan Bóg... tylko mocniej Go to dotyka... kiedy wymykają Mu się Jego dzieci... bo zobaczyły coś ciekawszego, bardziej atrakcyjnego... i nie wiedzą dokąd to prowadzi...

No wybaczcie, że trochę mojego cierpienia się tu znalazło, ale smutno mi i nie ukrywam tego... wolność ludzka jest potęgą:)

Ale żeby nie było tak smutno do końca... Jutro idę z mszą do sióstr klarysek... Spotkam się o poranku z chrześcijańskimi kwiatami, które kwitną tylko dla Jezusa... Patrzeć na nie razem z Nim, to wielka łaska i zaszczyt... One są dla mnie zawsze źródłem nadziei - skoro one wciąż tam za kratami są, to świat jeszcze nie do końca zwariował...