Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Czerwiec 2018
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
 
Lipiec 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Sierpień 2018
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
 
Wrzesień 2018
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

oto prawdziwy pokarm...

2009-05-01

Mili Moi...

Jak dowodzi powyższe zdjęcie, audycja w Radio Niepokalanów się odbyła... Możecie na nim zobaczyć "plebana", czyli księdza Jarka, który dzielnie mi towarzyszy... Poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy w Irlandii, a teraz ksiądz Jarek uświęca naród płocki... Super nam się razem gada... To jest istota sukcesu w radio, jeśli dwie gaduły się dogadują... Co do sukcesu, to ocenić mogą tylko słuchacze, niemniej współpraca układa nam się fantastycznie... pewnie również dlatego, że dla chwały Bożej, a nie dla jakichkolwiek korzyści materialnych...

Na początku chcę się z wami podzielić radosną nowiną. Mianowicie mogę już dziś oficjalnie powiedzieć, że nasza pielgrzymkowa grupa zostałą ochrzczona. Chrztu dokonał Ojciec Prowincjał, aprobując zaproponowane przeze mnie imię. Od dziś więc nazywamy się "Franciszek - Elbląg". Nazwa z pewnością nie nad wyraz skomplikowana, ani ambitna, za to bardzo charakterystyczna, a przecież o to właśnie chodzi... Istniejemy więc, bo mamy już imię:)

A po audycji był czwartek... I wizyta w klasztorze sióstr niepokalanek w Szymanowie... Właściwie nawet nie w samym klasztorze, ale w jego okolicy. Siostry mają przecudny park i moje ulubione miejsce skupienia - cmentarz "półkowy", którego zdjęcie zamieszczę na końcu. Kocham to miejsce. Zabieram tam kogo się da. Jest tam uroczo... To zupełnie inny świat. Siostry prowadzą szkołę dla dziewcząt. Wychowują w duchu katolickim, patriotycznym... Nie ma dziewczęcia, które nie pozdrowiłoby Pana Jezusa... Tam człowiek czuje co to znaczy tradycja i wartości... Co prawda, jak świadczył mój współbrat, który był tam częstym gościem i prowadził rozmowy z dziewczętami, dzielą się one na dwie grupy. Jedna to te, które chcą tam być i cenią sobie wszystko, zawierają przyjaźnie na całe życie itd... Druga, to te, które, gdyby tylko mogły, wysadziłyby tę szkołę z siostrami w środku:) Ktoś im kazał tam być - rodzice najczęsciej:(

W każdym razie odsapnąłem tam nieco... Kiedy jeździłem w seminarium na praktyki do Radia (bo jeździłem), to zawsze w Szymanowie robiłem sobie dzień skupienia. Mam z tym miejscem wiele cudownych wspomnień... A wieczorem msza z modlitwą o uzdrowienie. Nie chcę zanudzić sobą ludzi, więc pewnie była to ostatnia msza z moim udziałem, niech szukają nowych kaznodziejów, ale z wielką radością patrzyłem na tę modlącą się grupę, która z miesiąca na miesiąc rośnie:)

A dziś rano jechałem do domku... I zastanawiałem się czy czasem nie podjęto jakiejś decyzji o ewakuacji Warszawy - może z powodu świńskiej grypy... No takich dzikich tłumów ciągnących nad morze, to ja jeszcze nie widziałem... Podróż zajęła mi prawie pięć godzin, choć wcześniej zwykle 3,5. A jakie żniwo dla Policji. Nieoznakowane samochody śmigały aż miło i co chwilę kogoś zatrzymywały... Niekończący się sznur samochodów... Masakra... Precz z długimi weekendami:)

A w Słowie dzisiaj wystraszony Ananiasz, który broni się i nie chce iść do Szawła - jeszcze mu życie miłe... Czy można mu się dziwić? Przecież sława Szawła dotarła do Damaszku przed nim... To był morderca, a tu takie natchnienie... Idź, bo on właśnie się modli, on już jest mój, nie lękaj się go... I Ananiasz idzie... Ja nie wiem czy bym poszedł... Może zlekceważyłbym to wezwanie, wytłumaczył je sobie jako wytwór mojej chorej wyobraźni. No bo kto przy zdrowych zmysłach idzie w paszczę lwa??? Przyznam wam szczerze, że długo myślałem, że mnie to Pan posłał raczej do pilnowania swojej owczarni, a nie do poszukiwania owiec zabłąkanych. Szybko w dyskusji ogarniała mnie irytacja, nie umiałem pojąć jak ludzie mogą gadać taki, czy inne bzdury... Łatwo mi było być z wierzącymi, ale z dalekimi od Boga trudniej... Do dziś nie szukam ich towarzystwa, nie nie, nie jestem doskonały... Ale jest mi już nieco łatwiej, nie unikam sytuacji granicznych, konfrontacyjnych... Myślę, że to owoc posługi w konfesjonale. Ona rodzi współczucie dla ludzkiej biedy. Także tej polegającej na tym, że ktoś nie może znaleźć Boga w swoim życiu, ba, nawet nie chce Go szukać... Takich Szawłów są tysiące, Szawłów sprzed nawrócenia... Ale wraz z nimi pojawia się nadzieją, że mogą stać się Pawłami nawróconymi, a wówczas są o wiele bardziej często skuteczni, niż Ojciec Majkel:) Dlatego warto być również z Szawłami, choć to nie łatwe i mówię to z wielkim przekonaniem..

To, co najbardziej mnie zdumiewa w tym Słowie, to zapowiedź - pokażę mu jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mojego imienia... Czujecie to...? Być może już na samym początku Paweł wie, że jego misja będzie dużo trudniejsza, niż ta polegająca na likwidowaniu chrześcijan... Może ta nowa misja była pokutą za starą, której się oddawał... Cierpiał i to bardzo.... Skoro Pan mówi - ukarzę mu... to niewykluczone, że podejmuje tę nową misję znając jej przebieg... Tym bardziej mi imponuje... i tym bardziej chciałbym go naśladować, choć w jakiejś części:)

A Pan dziś o prawdziwości mówi... To prawdziwy napój, to prawdziwy pokarm... Cóż więc może się liczyć poza nim, poza tym pokarmem. Nie nasyci dżem, sałata, lecz Chleb na zbawienie świata (haseł eucharystycznych ciąg dalszy - można dodawać swoje). Jeśli już coś jeść, to to, co prawdziiwe syci i daje życie... Żebyście mogli poczuć to, co kapłan czuje trzymając ten chleb w dłoni... Każdego dnia przeżywam tę chwilę z drżeniem, kiedy biorę Go w dłonie.... no brak słów i nie będę się silić.... Lepiej milczeć...

A wieczorem udałem się z wizytą do rodzinki Andrzeja, tego, o którym pisałem niedawno.... Super spotkanie. Jego rodzice świętują trzydziestolece wspólnego życia. Towarzyszy im gromada dzieci... I to jest cudowne, patrzeć na szczęśliwych, choć niezamożnych ludzi, którzy w swoim życu postawili na Boga i się nie zawiedli... Z serca wszystkim wam tego samego życzę...