Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

zaufaj Panu już dziś!!!

2009-04-18

Mili Moi...

Dziś rano wziąłem udział we mszy kończącej rekolekcje ewangelizacyjne w Gdyni, podczas których dane mi było wygłosić konferencję o Duchu Świętym i przewodzić modlitwie o Jego nowe zstąpienie i odrodzenie Jego darów w uczestnikach.... Cudownie patrzeć na nowych ludzi, tak, bo oni są nowi... Kościół, Święta Matka Nasza, zyskał nowych, świadomych, przebudzonych chrześcijan... w liczbie ok 150. Nie ważne, że wielu z nich najaktywniejsze lata życia ma już za sobą... Dla Boga wszystko jest możliwe i On może się posłużyć człowiekiem w każdym wieku... Oby teraz kontynuowali swoją formację, oby potrafili się podzielić tym, co otrzymali... Powyższe zdjątko jest pamiątką z tego spotkania. Zeskanowane, więc jakości nienajlepszej... Ale dużo na nim nieskrywanej radości...

Wczorajsze Słowo sprawiło, że tym bardziej zacząłem myśleć o tej swojej misji, którą polecił mi Pan... Zobaczcie zwątpienie Piotra - idę łowić ryby... To tak, jakby mówił - wszystko się skończyło, piękny był ten sen o nowym życiu, ale obudziliśmy się i trzeba znów zacząć coś robić, żeby nie zwariować, żeby nie myśleć, żeby zagłuszyć... Tak, masz rację Piotrze, idziemy z tobą - mówią pozostali... Tymczasem Jezus przychodzi i mówi - nic się nie zmieniło i nic się nie skończyło Piotrze... Twoja misja trwa, co więcej ona się dopiero rozpoczyna... Pamiętasz ten połów, kiedy musiałeś zakwestionować swoje doświadczenie, uczucia, logikę??? Wówczas nałowiłeś, bo mi zaufałeś - będzie tak za każdym razem, za każdym razem... Zarzuć po prawej stronie, a przekonasz się... I rzeczywiście...

Jedyne lekarstwo na zwątpienie... Zaufać Jezusowi... Dostałem ostatnio w darze książkę zatytułowaną - "Wiara nie jest uczuciem". Zacząłem ją czytać. Autorka dowodzi, że wiara w to,że Bóg jest prawdomówny musi znaczyć więcej, niż moje zmienne uczucia, niż mój ogląd sytuacji. I rzeczywiście, opisując historie ze swojego życia, pokazuje, że to możliwe. Kiedy było jej naprawdę ciężko, mówiła sama do siebie - Słowo Boże jest prawdziwsze, niż to, co dziś czuję, Bóg jest prawdomówny, On oczekuje, że będę trzymać Go za słowo, po to je wypowiedział...

I słyszeliśmy wczoraj relację z przesłuchania Piotra przez Arcykapłanów... Oni mu zadają pytanie, ale w duchu modlą się pewnie, żeby nie usłyszeć odpowiedzi, która niestety pada. Myśleli, że mordując jednego, zamkną sprawę Jezusa z Nazaretu... Tymczasem ta gangrena się rozszerza. Nie da się, jak w przypadku ptasiej grypy, wybić całego stada.... Co robić? NIe wpadają na lepszy pomysł, jak surowo im zakazać.... No śmiechu warte... A połów, w myśl zapowiedzi Jezusa, niezwykły i rzeczywisty. Pięć tysięcy samych mężczyzn uwierzyło...

Z wielkim wyrzutem wobec samego siebie słuchałem tego Słowa... Gdzie w tym wszystkim ja? Ile w moim sercu zaufania, a ile zwątpień? Przecież ja też widziałem Jezusa działającego, niejeden raz... A jak przychodzi zmierzyć się z trudną sytuacją, to cała nadprzyrodzoność znika, wytężam siły i ostatecznie całe powietrze ze mnie uchodzi... Nie da sie... Kiedy słyszę te słowa, to scyzoryk mi się otwiera w kieszeni... Jak to się nie da....? A jednak - głęboka prawda tych słów. SAMEMU się nie da, Z JEZUSEM da się wszystko... Ta swoboda Piotra, ten pokój z którym przemawia, wypowiadając przecież trudne i bolesne kwestie - to wy zabiliście, to waszymi rękami... Nie drży, nie boi się... Dlaczego??? Bo już wie do kogo należy i w czyim ręku są jego losy... Nie ma miejsca na paraliżujący lęk, tam, gdzie serce człowieka Jezus wziął w posiadanie... A takie serce samo w sobie jest prowokacją...

A zatem drodzy... Nasze zadanie to czynić podobnie... AAAaaaaa.... I pamiętajcie.... Nie czeka was nic miłego... Brawo, brawo to dopiero w niebie... Wie o tym każdy, kto choć przez chwilę głosił Ewangelię:) To do siebie piszę i do ciebie Leszku i do ciebie Elu i do wielu innych, któzy zdają się wątpić... Zaufaj Panu na nowo... już dziś!!!

A zdjęcie poniżej nie jest z cyklu - "szczyt nadziei":)... Tak mi się znalazło... Z dawnych dni, a właściwie dnia święceń diakonatu.... Znalazłem i zamieszczam na dowód, że i ja byłem niegdyś piękny i młody:)... No i na wszelki wypadek, bo jakość zdjęcia również słaba - ja to ten w czarnym:) Ta obok, to również wówczas piękna i młoda s. Samuela, dziś już niestety tylko... nie, no wciąż młoda i piękna:)