Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

czy rozumiecie, co wam uczyniłem???

2009-04-09

Mili Moi...

No i kolejny dzień spędziłem w konfesjonale... Nie będę już pisał o tym, co w nim przeżywałem, ale jedno jest pewne - nigdy nie wystarczy mi czasu, ani sił, żeby podziękować Bogu za ogrom Jego miłości, dobroci, za szereg jego natchnień dla mnie i innych, którzy przychodzą czasem po pomoc i radę... Bóg jest wielki i ja o tym świadczę, bo widzę to na co dzień... Po pięciu godzinach słuchania różnych różności mam trudności ze złapaniem azymutu na łóżko, ale o tym pomyślę za chwilę...

Liturgia... Cóż, Poznań ma to do siebie, że przeżywamy tu Wielki Tydzień u Franciszkanów. Jest to wielka impreza kulturalna. Każdego dnia są koncerty w naszym pięknym, odrestaurowanym kościele. I tak we wtorek była Via Crucis - koncert w czterech kościołach, kończący się u nas, połączony z procesją pokutną. Wczoraj Poznański Chór Chłopięcy wykonywał u nas pieśni postne. Dziś w ramach liturgii był koncert, ale zabijcie, nie pamiętam kogo. Gwardian mówi, że to dziadowska gregorianka. Wykonywali jakieś arcydzieło muzyczne rodem ze średniowiecza. Chłopaki postrojone w jakieś worki i sandały zawodzili jak nie przymierzając - babki pod cerkwią... No ja tam widać niewyrobiony kulturalnie jestem... Lud jakoś też zachwytu nie malował na obliczach... Ale dzieło się wyśpiewało... Zresztą był to jakiś klariański utwór. Jeśli tak zawodziły klaryski w średniowieczu, to nie dziwi, że do dziś z powołaniami krucho:)

W każdym razie jeden z utworów sprawił, że czułem się jak na wystawie. A było to tak. Gwardian zadecydował, że umyje nogi także nam, swoim współbraciom. Polecenie zaś było - siedzimy na ławce, dopóki zespół nie skończy śpiewać. I tak niemal pół godziny patrzyliśmy na ludzi a oni na nas, słuchając zacnych dźwięków. W każdym razie poczułem się dziś prawie jakby nogi mył mi sam Pan Jezus. Trudno będzie mi to wam wytłumaczyć, ale o. Manswet, tutejszy gwardian, był prowincjałem w czasach, gdy wstępowałem do zakonu, on o moim przyjęciu decydował, dopuszczał mnie do pierwszych ślubów... A dziś umył i ucałował moją stopę... To było dla mnie niemałe przeżycie...

I Słowo dzisiejsze... Tak chciałbym wraz z Piotrem wykrzyknąć - Panie i ręce moje i głowę... Gwałtownik, ale szczery. Porywczy, ale zdecydowany być z Jezusem. Zdrajca, ale skruszony... Czy rozumiecie co wam uczyniłem??? Boże, wciąż za mało... Tak mało wiem o miłości, tak słabo ją praktykuję. A dziś... Taki zmęczony byłem, że wieczorem zasnąłem przy Ciemnicy... W dzień nie było szans na modlitwę... I taki to Wielki Czwartek, dzień kapłaństwa... Wierzę jednak, że warto, żeby inni mieli spokojne święta, żeby mogli pojednani z Tobą zasiąść do stołu, żeby mieli nadzieję... Ile bym dał, żeby uczestniczyć w Ostatniej Wierczerzy... Zobaczyć ich wszystkich, takich poruszonych, doświadczających podniosłości chwili... Po chwili uświadamiam sobie, że przecież biorąc Chrystusa w dłonie właśnie w tej uczcie uczestniczę i jestem najbliżej...

Dziś udzielaliśmy komunii pod dwiema postaciami i ojciec, który stał ze mną i trzymał kielich, próbował uratować hostię, która wypadła kobiecie z ust... Krew Pańska rozlała się na podłogę.... Poszedłem ją zebrać, żeby nikt nie podeptał... Przez mgnienie zobaczyłem w sobie Marię, która w filmie Pasja zbiera ręcznikami krew Jezusa... To była dla mnie jedna z bardziej wymownych scen. Zbierałem ją delikatnie, bardzo uważnie, obmyłem to miejsce wodą... Tak cenna krew na posadzce... Jak bardzo On się uniżył... jak bardzo musi nas kochać...

Jestem kapłanem... Długo nie mogłem w to uwierzyć... A w takie dni, jak ten, czuję brzemię odpowiedzialności w całej rozciągłości... To moja droga do zbawienia... Innej dla mnie nie ma i być nie może, bo Bóg nie bawi się moim życiem... Obym ja nigdy sam nie zaczął się nim bawić... Obyśmy wytrwali, ale nie tylko wytrwali - bierni, mierni, ale wierni... Abyśmy wszyscy doszli do zbawienia i z radością mogli wpatrywać się w Jego święte oblicze... A przy okazji zabrali ze sobą jeszcze wielu, wielu ludzi... To była moja intencja na dzisiejszej Eucharystii... Niech Pan obdarzy was wszystkich swoim pokojem....