Rozważania ojca Michała Nowaka


Rozważania ojca Michała Nowaka OFM Conv
Listopad 2017
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
Grudzień 2017
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
 
Styczeń 2018
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
 
Luty 2018
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

nie grzesz więcej...

2009-03-24

Mili Moi...

Kiedyś słyszałem taką anegdotę... Dwóch niewidomych siedzi przy drodze i słyszą nadciągający tłum. Pytają przechodniów co się dzieje i dowiadują się, że to Jezus nadchodzi. Wówczas jeden do drugiego mówi - uciekajmy, bo jeszcze nas uzdrowi...

Czy ona jest śmieszna, czy nie, tego nie wiem, natomiast z pewnością przedstawia pewną prawdę - życie człowieka uzdrowionego zmienia się. Ktoś, kto leżał całe życie na łóżku i utrzymywał się z żebrania, może być bardzo zakłopotany swoim nowym stanem, który zmusza go do zajęcia się samym sobą, do podjęcia pracy, do zaradności i przemyślności. Dlatego to pytanie Jezusa wobec człowieka leżącego od 38 lat nie jest bezzasadne - czy ty chcesz wyzdrowieć? Czy ty na pewno chcesz wyzdrowieć??? Twoje życie się zmieni...

Swoją drogą jak wielkiego egoizmu musiał doświadczyć ów człowiek, skoro przez tyle lat nie znalazł się nikt, kto wprowadziłby go do sadzawki przy poruszeniu wody... Nikt nie wie jak to działało... Żydzi byli bardziej otwarci na nadprzyrodzoność, niż my, a znaki musiały tam mieć miejsce, skoro tak wielu oczekiwało na cud. Ów człowiek również...

Staje przed nim Jezus - Źródło Wody Żywej, który kilka wersów wcześniej obiecuje wodę żywą Samarytance. Staje przed nim i pyta czy ty chcesz? Bo ja mogę to uczynić, ale czy chcesz? Czy nie przyzwyczaiłeś się do swojego łóżka i sytuacji, w której jesteś?

Człowiek ten nie zna Jezusa, nie spotkał Go wcześniej, nie słyszał o Nim. Kiedy pytają go Żydzi, kto kazał ci złamać szabat, on nie wie... Mój Boże... Czy to nie jest nasze życie...? Spotkanie z Jezusem w wodzie żywej, we chrzcie. Wtedy jeszcze o Nim nic nie wiemy. Później, podobnie jak i ów człowiek, spotykamy Go w świątyni, On się nam przypomina, przestrzega, a my.... Czasem jak bohater dzisiejszy - nie rozumiemy, albo mówimy o Nim nie tak, jak należy... Uzdrowiony doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił...

A może być przecież inaczej... Ezechielowa wizja ukazuje jakim nasze życie może być, ba, nawet jakim powinno być... Ta woda spod progu świątyni, woda łaski, która ożywi i staje się coraz głębsza. Anioł prowadzący proroka - kostki, kolana, biodra i rzeka, której nie można już przejść. Ale wokół tej rzeki drzewa nieustannie kwitnące i piękny owoc rodzące - raj prawdziwy... To jest nasza droga - iść w głąb, zanurzać się w łasce, aby doświadczyć naszego raju - Jezusa... Te przestrzenie są nieogarnione, nasza przygoda z wiarą... tak cudowna... życia nam nie wystarczy, żeby ją zgłębić... A tak wielu zatrzymuje się na poziomie kostek i nie zanurzają się dalej... stoją, bojąc się wykonać krok... Co może powiedzieć o pływaniu ktoś, kto stoi nad brzegiem rzeki? Może patrzeć i podziwiać radość chlapiących się w niej, ale jeśli sam nie wejdzie, na zawsze pozostanie mu pewien niedosyt... Spróbuj zanurzyć się w Jezusie, w Jego łasce, w Jego życiu... To jest takie fascynujące.

Patrzeć na krzyż, zamiast w telewizor, na Najświętszy Sakrament, zamiast w ekran komputera, śpiewć psalmy, zamiast mówić źle o innych... Przemiana...

Kiedyś bp. Dembowski na Jasnej Górze pytał - a jeśli Jezus uzdrowi twoje nogi, to gdzie ty na nich pójdziesz? A jeśli uzdrowi twoje oczy, to na co ty będziesz nimi patrzył? Czy chcesz wyzdrowieć? Czy na pewno chcesz wyzdrowieć? Czy chcesz doświadczyć tej przemiany? A jeśli tak, to co dalej???

Może warto przełamać barierę egoizmu i zdając sobie sprawę jak wielkich rzeczy jestem uczestnikiem, warto chwycić za rękę kogoś, kto jeszcze nie poznał Jezusa, kto wciąż oczekuje na przemianę, na uzdrowienie i doprowadzić go do Źródła Wody Żywej... Nie możliwe? Możliwe... Tylko samemu trzeba z Niego pić... Bez zachwytu tą wodą, bez wejścia w głąb, bez zanurzenia sie, w Jego łasce, nikogo nie pociągniemy, co więcej, sami będziemy więźniami własnego łoża, które stanie się środowiskiem naszego życia, środowiskiem smutku i tęsknoty za rajem, który jest na wyciągnięcie ręki...