Rekolekcje ewangelizacyjne Gdańsk Brętowo 5-7.09.2011 r.

O krzywdzie i przebaczeniu mówi o. Michał Nowak OFM Conv.

Krótka relacja o. Michała z modlitwy o uzdrowienie:

Wczorajsza msza z modlitwą o uzdrowienie na zakończenie rekolekcji… Niezwykłe wydarzenie… Sądzę, że było niemal 400 osób, w tym sporo osób młodych. Niezwykłe cierpienia ludzie w sobie noszą. Niektórzy zdążyli się nimi ze mną podzielić… Starałem się służyć moim kapłaństwem jak najlepiej potrafiłem. Wróciłem do domu po pierwszej w nocy. Cała msza trwała ponad cztery godziny. Ale od wczoraj nie przestaję Jezusa uwielbiać za wielkie dzieła Jego miłości. Ja naprawdę głęboko wierzę, że On tam z nami był cały czas i to On nakładał swoje ręcę na tych wszystkich cierpiących, zbolałych, samotnych, skrzywdzonych… Na nas wszystkich. Po zakończonej modlitwie każdy był proszony, żeby podszedł do ołtarza i położył przed Jezusem biały kwiatek jako wyraz wdzięczności i radości… Pięknie ten ołtarz wyglądał na koniec… Usłany bielą kwiatów…

Nauki o krzywdzie i przebaczeniu głosi o. Michał Nowak OFM Conv:

Nauka_1          Nauka_2          Nauka_3

Świadectwo Łukasza.

 Moje krótkie świadectwo:
 
Jesteśmy (moja żona Iza i ja) rodzicami małej Marysi, która urodziła się
2 lutego 2011 roku jako wcześniak z wrodzoną, bardzo złożona wadą serca.
Jej życie jest dla nas cudem, jako, że żaden wcześniak z tą wadą serca w
Polsce nie przeżył (jest tylko kilkoro dzieci urodzonych w terminie). I
tak co jakiś czas doświadczamy mniejszych i większych cudów związanych z
jej „zdrowieniem”. Jeden z najważniejszych miał miejsce w trakcie
rekolekcji z modlitwą o uzdrowienie, które odbywały się w Gdańsku w
dniach 5-9 września. Drugiego dnia rekolekcji, gdy w dzień przyszliśmy
do szpitala (w szpitalu była od urodzenia do 21 października), nasza
córeczka po raz pierwszy w życiu oddychała samodzielnie. Dotychczas
przez 7 miesięcy wymagała respiratora i pomimo kilku prób zejścia z
niego nie dawała rady. Wielu lekarzy mówiło, że nie ma szans, aby
zaczęła samodzielnie oddychać, gdyż miała zbyt wysokie parametry
respiratora i była na nim bardzo długo. Chociaż z jednej strony zejście
z respiratora było wypracowywane przez długi czas poprzez stopniowe
zmniejszanie parametrów, to jednak to, że właśnie w czasie rekolekcji
po raz pierwszy zaczęła oddychać samodzielnie jest dla mnie znakiem
 i cudem. po rekolekcjach nasza córeczka jeszcze raz czy dwa wymagała
pomocy respiratora przez kilka godzin, ale z dnia na dzień było coraz
lepiej, tak, że 7 października zostaliśmy wypisani z oddziału intensywnej
terapii, a 21 października – po 8,5 miesiącach pobytu w szpitalach –
wreszcie zostaliśmy wypisani do domu. Chociaż Marysia nie jest zupełnie
zdrowa – ma uszkodzony wzrok, wadę serca, uszkodzone płuca przez co jest
tlenozależna – to jednak to, że zaczęła samodzielnie oddychać i w końcu
wyszliśmy do domu jest dla mnie szczególną łaską Bożą.
Kończąc pragnę dodać, że gdy zastanawialiśmy się czy nie odpuścić sobie
wtorkowej mszy, jeden z organizatorów rekolekcji na koniec
poniedziałkowej mszy powiedział, że każdego dnia może wydarzyć się coś
niezwykłego, nie tylko w czasie modlitwy o uzdrowienie w ostatni dzień
rekolekcji. Głęboko wierzę, że tego właśnie doświadczyliśmy. Łukasz
 
Może nie jest to do końca wszystko co bym chciał powiedzieć, ale nie
potrafię lepiej.
Pozdrawiam,
Łukasz Kozak