Msza św. z modlitwą za chorych – 24.08.2014 r. – kazanie, świadectwa, galeria

W niedzielę 24 sierpnia 2014 r. odbyła się msza św. z modlitwą za chorych. Mszę św. odprawił i modlitwę poprowadził ks. Paweł Górny.

Kazanie wygłoszone przez ks. Pawła Górnego:

IMG_7347_1054

 

Świadectwo Leszka:

IMG_7354_1054
Świadectwa:

W październiku 2009 r. zdiagnozowano u mnie boreliozę, którą miałam już najprawdopodobniej od lipca tego roku. Podjęte leczenie nie przynosiło żadnych rezultatów. Zdecydowałam się na eksperymentalną terapię w Lublinie czterema antybiotykami naraz. Trwało to kilka miesięcy i jeśli czymś poskutkowało to tylko uszkodzoną wątrobą. Podjęłam kolejną terapię w Gdańsku. Znowu bez rezultatu. Zaliczyłam dwa, kilkunastodniowe pobyty w szpitalach. Odczuwałam coraz większe osłabienie, bóle mięśniowe, bóle stawów, depresję. Bardzo bałam się o moje oczy. Żyłam w ciągłym strachu przed skutkami jakie może powodować ta choroba. Zmieniłam kolejny raz miejsce terapii. Nie było poprawy. W międzyczasie wzięłam udział w rekolekcjach z modlitwa o uzdrowienie organizowanych przez wspólnotę Źródło Wody Żywej w kościele św. Jadwigi w czerwcu 2013 roku. Wzięłam też udział w Rekolekcjach Ewangelizacyjnych Odnowy w Miłości Boga w październiku 2013 roku tez prowadzonych przez tę wspólnotę i ks. Pawła Górnego. Kiedy przyszedł dzień modlitwy o uzdrowienie i modlono się nade mną, jedna z animatorek wypowiedziała słowa proroctwa, ze Pan Jezus uzdrowi mnie z boreliozy. Czekałam, czekałam i nic. W sierpniu zauważyłam baner na kościele św. Jadwigi mówiący o modlitwie za chorych prowadzonej przez ks. Pawła i jego wspólnotę.  Postanowiłam jeszcze raz spróbować w niedziele 24 sierpnia. Nie zauważyłam animatorki od mojego proroctwa. Podeszłam do najbliższej mi grupy. Podczas modlitwy nic nie czułam. Po niedzieli miałam wyznaczoną wizytę u lekarza. Wyniki krwi, które wykonałam nie wykazały nawet śladu boreliozy. Nie mogłam uwierzyć kiedy widziałam jak lekarz wpisał do mojej karty chorobowej: „Po przebytej boreliozie”. To jest dla mnie po ludzku niepojęte. Dziękuję Ci dobry Boże
Basia

5 listopada 2012 zerwałam wiązadła kolanowe podczas uprawiania sportu. Ból był nie do zniesienia i niestety taki pozostał po nieudanej jak się później okazało operacji. Nie potrafię go opisać. Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek mógłby go wytrzymać bez bardzo silnych środków przeciwbólowych. Codziennie od tamtego czasu, co cztery godziny, brałam tabletki o nazwie Doreta. Zdarzało się, że nie potrafiąc wytrzymać bólu brałam je częściej niż co cztery godziny choć wiedziałam, że mi nie wolno bo są to środki wytwarzane na bazie morfiny. Nie mogę sobie przypomnieć ani jednego dnia bez bólu. 24 sierpnia przyszłam do kościoła św. Jadwigi prosić o uśmierzenie bólu w moim kolanie. W poniedziałek 25 sierpnia obudziłam się bez bólu. Nie wierzyłam. Bólu nie było przez cały dzień. Przestałam brać tabletki. Podobnie było we wtorek i tak przez kolejne dni. On do mnie nie wrócił. Nie potrafię tego zrozumieć ale go nie ma. Nie mogę w to uwierzyć. Jak wielki jest Bóg.
Beata, 4 września 2014 r.

Od 26 lat chorowałam na kamicę nerkową. Nawet moja córeczka urodziła się z kamieniami w nerkach. W 2008 musiałam się poddać operacji w czasie, której usunięto mi kamienie z prawej nerki i rozbito na trzy mniejsze 9 mm kamień w lewej nerce. Pomimo tego zabiegu kamienie w lewej nerce pozostały, dalej miałam ataki bólu, szczególnie przy deszczowej pogodzie. 4 lata temu miałam kolkę nerkową. W apteczce miałam zawsze cały zapas leków rozkurczowych i przeciwbólowych. Mogę powiedzieć, że przyzwyczaiłam się do kamieni. W środę 27 sierpnia, trzy dni po tym jak podeszłam do modlitwy za chorych w kościele św. Jadwigi, miałam robione badanie USG, które wykazało, że kamieni brak. Nie ma ani jednego. Jestem w szoku. Chwała Panu.
Agnieszka

Świadectwo Basi:

IMG_7379_1054

 

Do modlitwy stanęłam za mojego syna, który od 5 lat choruje na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. To bardzo trudna do uleczenia choroba. Trzeba robić specjalne badania żeby jednoznacznie stwierdzić czy nastąpiła poprawa. Takie badanie będzie wykonane dopiero w marcu. Od niedzieli, 24 sierpnia widzę jednak wyraźną zmianę w zachowaniu i sposobie odżywiania mojego syna. Nie pamiętam na przykład, żeby mój syn prosił o dodatkową porcję posiłku. Mogę natomiast stwierdzić, że od niedzieli nie boli mnie kręgosłup. 7 lat temu stwierdzono u mnie zwężenie w kręgosłupie, które powodowało ciągle nawracający ból. W czasie modlitwy nie prosiłam o nic dla siebie ale czułam dłonie położone na moim kręgosłupie. Ból minął i od 10 dni już do mnie nie wraca. To daje mi wielką wiarę w to, że Pan Jezus uzdrowił również mojego syna. Chwała Panu.
Krystyna

Doznałam uszkodzenia rdzenia kręgowego na odcinku szyjnym. Uszkodzenie rdzenia wywołało u mnie wiotkość mięśni. Dzień po modlitwie wstawienniczej poczułam dość wyraźną poprawę i siłę w mięśniach. Samodzielnie przeszłam przez cały pokój co  było dla mnie prawdziwym wyczynem. W trzy tygodnie po modlitwie poprawa jest coraz większa. Jestem też odważniejsza, nie boję się podejmować samodzielnych prób chodzenia. Ostatnio odważyłam się nawet wybrać na spacer po lesie. Podczas spaceru powierzałam się w modlitwie Bogu. Ostatecznie chodziłam po lesie aż półtorej godziny, podpierając się jedynie kijkiem!
Jadwiga, 16 września 2014 r.

[nggallery id=61]