Msza Św. z modlitwą o uzdrowienie – Gdańsk Wrzeszcz 2.03.2014 r. – homilia, galeria, świadectwa

4

Dnia 2 marca 2014 r. odprawiona została msza św. z modlitwą o uzdrowienie w kościele Najświętszego Serca Jezusowego „na Czarnej” w Gdańsku Wrzeszczu, ul. Zator-Przytockiego 3. Mszę św. i modlitwę o uzdrowienie poprowadził ks. Waldemar Grzyb. W mszy św. uczestniczyło ok. 1500 osób. Jeżeli była(e)ś na tej mszy i doznała(e)ś łaski uzdrowienia daj świadectwo.  Twoje świadectwo umocni wiarę nas wszystkich.

Homilia wygłoszona przez ks. Waldemara Grzyba:

Galeria

ŚWIADECTWA:

Przywrócony wzrok.

W czasie modlitwy o uzdrowienie podeszła do mnie pani Marianna i poprosiła o modlitwę. Gdy zapytałem się czy któreś z przekazanych słów poznania dotyczyło jej osoby odpowiedziała, że nie bardzo się orientuje ale chyba nie ale , że nie widziała na lewe oko a teraz widzi. Dodała, że czuje również, że zostały uzdrowione jej kolana. Siedząc w ławce poczuła nagle silny ból w kolanach, tak że musiała usiąść, a potem miała wrażenie jakby jakiś prąd po niej przeszedł  i wtedy zaczęła widzieć lewym okiem tekst wyświetlanych na ekranie pieśni. Jak później sprawdziliśmy zostało przekazane słowo poznania mówiące o kobiecie ok. 70 roku życia, której Jezus pragnie przywrócić wzrok. Pani Marianna wyszła przed ołtarz i dała świadectwo swojego uzdrowienia. Zasłoniła prawe oko i przeczytała na głos tekst z podanej jej kartki a następnie podniosła do góry laskę, która pomagała jej chodzić i bez jej pomocy pokonała kilka schodów i wyszła z prezbiterium. Chwała Panu!

ks. Paweł Górny

Poniżej zachowany fragment świadectwa, które dała przed ołtarzem Marianna:

Odstawiłem leki.

Mam na imię Ryszard. Od pięciu lat cierpiałem na drętwienie rąk od kręgosłupa, zażywałem antybiotyki i leki przeciwbólowe. W nocy nie mogłem spać z powodu bólu. Zażywanie leków nie przynosiło jednak poprawy i objawy pozostawały bez zmian. W niedzielę 02 marca poprosiłem  w modlitwie o uzdrowienie. Drętwienie rąk i bóle ustąpiły, leki odstawiłem, mogę spać bez zakłóceń. Chwała Panu! 

Zostałam uzdrowiona choć nikt się nade mną nie modlił.

Mam na imię Hanna. Mam 75 lat. Jestem mańkutem. Od kilkunastu lat miałam drżenie lewej ręki szczególnie wtedy gdy coś w niej trzymałam. Zanim pojawiło się drżenie miałam trudności z utrzymaniem w lewej ręce przedmiotów codziennego użytku, często wypuszczałam je z ręki tłukąc w ten sposób np. naczynia podczas zmywania. Nauczyłam się specjalnych sposobów na to żeby pić np. herbatę i jej nie rozlać. Najbardziej peszył mnie wzrok innych osób, u których widziałam przerażenie w oczach kiedy podnosiłam do ust kubek albo szklankę z jakimś płynem. Ze względu na te osoby natychmiast pomagałam sobie prawą ręką. Lekarze nie potrafili mi pomóc. Robiono różne badania, na które czekałam miesiącami, które do niczego nie prowadziły. 2 marca, podczas Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie nic nie czułam, nie słyszałam żadnego słowa o uzdrowieniu trzęsącej się ręki więc nawet nie poprosiłam żeby ktoś się nade mną pomodlił. Dopiero w poniedziałek jak zaczęłam mówić Różaniec zorientowałam się, że mój różaniec, który trzymałam w lewej ręce nie lata na wszystkie strony. Drżenie ustało całkowicie. Chwała Panu!

Gdańsk 12 marca 2014r.

Poniżej świadectwo jakie pani Hanna dała na 2 spotkaniu Rekolekcji Odnowy w Miłości Boga 18 marca 2014 r. w kościele św. Stanisława Kostki w Gdańsku Oliwie:

 

To się stało natychmiast.

Tylko Bóg może mnie uleczyć.

„Po wielokrotnych wypadkach samochodowych i związanych z nimi operacjami od roku czułam ból i sztywnienie kręgosłupa (w dolnym odcinku). Było to obecne najczęściej przy dłuższym staniu i wysiłku fizycznym, a także przy pozornie łatwej czynności: zakładaniu butów. Będąc u ortopedy dowiedziałam się, że tylko Bóg może mnie uleczyć. I tak trafiłam na Mszę Św. z modlitwą o uzdrowienie, podczas której usłyszałam słowa poznania: Pan ulecza kobietę z bólu kręgosłupa. Nie od razu wiedziałam, że chodzi o mnie, ale po modlitwie wstawienniczej i powrocie do domu, a potem przez następny tydzień bólu nie było i nie ma ! Teraz mogę bez najmniejszego problemu robić rzeczy, których wcześniej nie mogłam. Za to dziękuję naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi. Jemu chwała na wieki !”

Lidia, Żukowo 12 marca 2014 r.

Świadectwo Danuty – oczy córki.

2. marca 2014r. wraz z mężem i córką uczestniczyłam w Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie. Powierzałam Jezusowi córkę i jej problemy. Padało wiele słów poznania, a jedno z nich odniosłam do mojego dziecka. Brzmiały mniej więcej tak: „ W kościele jest mama z córeczką w różowej kurtce i okularach. Jezus leczy oczy dziewczynki” .

Córka cierpi na nadwzroczność, którą można u dzieci korygować. Niestety u córki nie następowała poprawa. Było to spowodowane prawdopodobnie, stwierdzonym w niemowlęctwie, obniżonym napięciem mięśniowym całego ciała. Podczas badań w grudniu 2013r. lekarz kolejny raz nie zauważył poprawy, a następna wizyta została wyznaczona za rok (miała odbyć się w listopadzie 2014). Po modlitwie udaliśmy się ponownie na badania. Wykazały poprawę, której nie było przez ostatnie dwa lata. Wada jest już niewielka, a szkła w okularach wymieniono na słabsze. Zdaniem lekarza okulary potrzebne będą prawdopodobnie jeszcze przez niespełna rok.

Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoją Miłość, za to, że jesteś najlepszym Lekarzem – naszych dusz i ciał. Chwała Tobie, Panie!

Danuta, 2 kwietnia 2014 r.

Świadectwo Alicji. Ból kręgosłupa utrudniał jej podstawowe czynności życiowe. Po modlitwie ból ustąpił całkowicie.

Wielbię Jezusa za to co mi uczynił.

Przyszłam na mszę z modlitwą o uzdrowienie z przeświadczeniem, że będę uzdrowiona, prosiłam o uzdrowienie z bólu biodra. Ból pojawił się ok. 3-4 lat temu. Podczas badania lekarskiego na USG zdiagnozowano zwyrodnienie stawu. Z każdym kwartałem było coraz gorzej, często przez ból nie mogłam zasnąć, nie mogłam normalnie siadać i wstawać. Jednak nie mogłam iść na operację, ze względu na stałą opiekę nad chorym, leżącym synem. W czasie mszy świętej, kiedy ksiądz powiedział słowo poznania: „uzdrawiana jest kobieta w wieku 50-60 lat, która ma chore biodro, przez co nie może normalnie chodzić i spać”, zrobiło mi się bardzo lekko. W czasie modlitwy nade mną poczułam przez moment ciepło w okolicach biodra. Następnego dnia zauważyłam, że ból ustąpił i trwa to już tydzień. To wydarzenie bardzo mocno umocniło moją wiarę. Wielbię Jezusa za to co mi uczynił, chwała Panu!

Z Panem Bogiem!  Halina

Świadectwo Stanisławy. Niedosłuch obu uszu od 4 lat. Po modlitwie słyszy normalnie.

Chorowałam na chorobę zwyrodnieniową stawów od około 10 lat.

Mam na imię Halina i mam 68 lat. Choruje na chorobę zwyrodnieniową stawów od około 10 lat dającą silne bóle w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. O mszy św. z modlitwą o uzdrowienie powiedziała mi koleżanka. W trakcie mszy św. usłyszałam słowo poznania, które mówiło, że uzdrawiany jest kręgosłup kobiety po 60 roku życia ubranej w różowy płaszcz i różową czapkę. Gdy ksiądz czytał to słowo poznania, zorientowałam się, że mówi ono o mnie i wtedy poczułam bardzo silny ból w kręgosłupie. Po mszy podeszłam do grupy modlącej się modlitwą wstawienniczą, po modlitwie nade mną ból był już mniejszy. Wyszłam z kościoła, było już ciemno, więc bardzo szybko szłam na tramwaj i nie odczuwałam żadnego bólu w kręgosłupie!  Nie odczuwam go do dzisiaj . Jestem bardzo szczęśliwa. Chwała Panu!

8 marca 2014r.

Poczułam jakby ktoś przyłożył mi do szyi rozżarzone węgle.

Mam na imię Ania i mam 42 lata. Od około 5 lat cierpię na wielostawowe zwyrodnienie objawiające się bólem szyi, który nie pozwalał mi nią ruszać na boki, bólami kręgosłupa, a od 2 miesięcy również lewej ręki. O mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie dowiedziałam się z plakatu, będąc na porannej mszy w mojej parafii. W trakcie mszy bardzo przeżywałam modlitwę i śpiew, czułam moc Ducha Świętego. Miałam bardzo silne bóle kręgosłupa i szyi, wiec mimo to, że nie było słowa poznania dotyczącego mnie, podeszłam do grupy modlących. Podczas modlitwy czułam, że ból częściowo ustępuje, natomiast po modlitwie nade mną poczułam, jakby ktoś przyłożył mi do szyi rozżarzone węgle i zorientowałam się, że ból ustąpił zupełnie i już nie powrócił. Mogę nareszcie swobodnie ruszać szyją na boki! Niebywałe jest również to jak z dnia na dzień ustępuje ból lewego łokcia i nadgarstka. Chwała Panu!

Gdańsk 11 marca 2014r.

Świadectwo Anny dane tuż po modlitwie nad nią w kościele 2 marca:

Zgrubienie zniknęło.

Bożena, 56 lat. Około 3-4 lata temu podczas jazdy na nartach wybiłam lewy kciuk I od tej pory na ręce widoczne było ewidentne zgrubienie w okolicy kciuka. Ręka była mniej sprawna, bolesna przy poruszaniu kciukiem. Lekarze nie wiedzieli, co to jest, na zdjęciu rentgenowskim nie było zmiany w kościach ręki. O mszy dowiedziałam się od przyjaciela przed południem w niedzielę 2.03.2014 I zdecydowałam się na nią pójść. W trakcie mszy św. poczułam chwilowy ból ręki. Nie usłyszałam słowa poznania na mój temat, ale podeszłam do grupy osób modlących się modlitwą wstawienniczą I poprosiłam o modlitwę prosząc o uzdrowienie wewnętrzne córki cierpiącej na zaburzenia osobowości typu borderline. W trakcie modlitwy nic nie czułam, jednak wracając do domu rowerem, który musiałam wnosić I znosić po schodach, nie odczuwałam zwykłego bólu ręki. W domu zorientowałam się, że zgrubienie zniknęło. Od ubiegłej niedzieli zauważam też poprawę w zachowaniu córki. Chwała Panu!

Po bólach nie ma śladu.

O Mszy Świętej o uzdrowienie dowiedziałam się z plakatu, który wisiał przy Kościele p.w. Bożego Ciała na Morenie. Na Mszę przyszłam modlić się za moich najbliższych, którzy tak bardzo potrzebują dotknięcia Bożej łaski, prosząc za innych nie odczuwałam pragnienia własnego uzdrowienia. W pewnym momencie ksiądz odczytywał słowo poznania o starszej kobiecie, która jest uzdrawiana z bólów kręgosłupa, po chwili zorientowałam się, że po bólach, które były dla mnie bardzo uciążliwe (a trwały już od 3-4 miesięcy) nie ma żadnego śladu! Z radością podeszłam do wyznaczonej grupki modlącej się wstawienniczo, aby im o tym powiedzieć, modliliśmy się jeszcze przez chwilę oddając chwałę Bogu, który dokonał we mnie uzdrowienia! Od tej Mszy Św. minęło już kilka dni, a ja nadal mogę bez żadnego skrępowania wykonywać bezboleśnie skłony, które przed tą Mszą Świętą były albo w ogóle niemożliwe do wykonania, albo były robione z dużym bólem. A to nie był pierwszy raz kiedy przekonałam się, że Jezus Żyje! Chwała Panu!

Małgorzata 8 marca 2014r.

Usłyszałam słowo poznania i ból natychmiast ustąpił.

Na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie przyszłam ze zwyrodnieniowym bólem kręgosłupa i bólem serca z powodu trudności w moim małżeństwie. Udało mi się przyprowadzić mojego męża. Kiedy usłyszałam słowo poznania mówiące o kobiecie po 50 będącej po prawej stronie kościoła, z której barków Pan zdejmuje ciężar jej cierpienia czyli bólu górnej części pleców, który promieniował aż do barku poczułam natychmiast jakby ktoś zabrał ode mnie ból, który zdążył się już stać częścią mnie samej. To się dokonało w jednej chwili. Nikt się nade mną nie modlił. Dalsza część słowa poznania mówiła o tym, że Jezus o mnie nie zapomniał i że wie o całym bólu mojego życia. Wiedziałam, że chodzi o mojego męża. Podeszłam do grupy osób modlących się i poprosiłam o modlitwę nad moim mężem, który stał kilka kroków za mną. Ku mojej wielkiej radości mój mąż zgodził się aby się nad nim pomodlono. Odzyskałam wiarę w moc Boga i nadzieję, że usunie również bol mojego serca.

Anna

Świadectwo Grzegorza.

Jestem ze Wspólnoty Czas dla Rodzin z Matemblewa.  2 marca, w czasie modlitwy o uzdrowienie modliliśmy się nad kobietą, której imienia nie pamiętam. Kobieta od dwóch lat cierpiała na bóle kręgosłupa w dolnej jego części. Opiekuje się chorą matką, musi ja unosić a te bóle były wielką przeszkodą w tych czynnościach. W czasie modlitwy poczuła ciepło, które rozchodziło się od dołu po całym kręgosłupie. Dwukrotnie musieliśmy ją podtrzymać żeby nie straciła równowagi. Po modlitwie z wielką radością stwierdziła, że nie czuje żadnego bólu i może wykonywać ruchy, których od dawna nie była w stanie wykonać. Podeszła do księdza Waldemara i dała świadectwo przed ludźmi w kościele. Robiła skłony, przysiady, podskakiwała. Robiła coś czego nie potrafiła zrobić od dawna. Chwała Panu!  

Poczułam niezwykłe ciepło.

Chciałam potwierdzić to co powiedziałam w niedzielę 2.03.2014-na mszy św. o uzdrowienie – w Gdańsku Wrzeszczu. W czasie, gdy pewna Pani opowiadała o swej poprawie zdrowia-ja nagle poczułam niezwykłe ciepło w okolicy tzw. krzyża. Wcześniej trzymałam otwarte dłonie – prosząc Jezusa aby uleczył bolące kolano i oko zagrożone jaskrą i tu nagle poczułam ciepło w dłoniach a następnie w dole pleców. To niezwykłe ciepło utrzymywało się około 10 minut. Pod koniec mszy zdecydowałam się podejść – do ludzi, którzy wraz ze mną modlili się do Jezusa. Po chwili aż zakręciło mi się w głowie, musiałam usiąść, odpocząć. Dopiero potem mogłam podzielić się z Synem tym niezwykłym cudem. Bol kręgosłupa, na który cierpiałam od dawna już nie wrócił.

Barbara

Nie budzę się z bólu.

Mam na imię Marzena, 49 lat. Od około 4-5 lat dokucza mi ból prawej połowy pleców promieniujący do prawej ręki prawdopodobnie spowodowany uszkodzeniem nerwów, chociaż lekarze nie potrafią stwierdzić dokładnej przyczyny. Z powodu tego bólu budziłam się niemal każdej nocy od około 2 miesięcy. O mszy św. z modlitwą o uzdrowienie dowiedziałam się od siostry, która zauważyła plakat wiszący na sklepie. Nie było słowa poznania, w którym bym się rozpoznała, jednak poprosiłam o modlitwę wstawienniczą. W czasie trwania modlitwy poczułam, jakby prawa połowa pleców stała się bardziej sztywna, jak z tektury, a później, gdy modliłam się w ławce, poczułam drżenie mięśni okolicy, w której pojawiał się ból. Następną noc przespałam całą i tak jest do tej pory. Ręka jest także bardziej sprawna – mogę na przykład dłużej prasować bez bólu, co wcześniej nie było możliwe. Chwała Panu!

Pani Janina która śmiga.

W niedzielę 2 marca brałam udział w Mszy św. i modlitwach o uzdrowienie, które odbywały się w kościele Serca Jezusowego we Wrzeszczu. Byłam z koleżanka, która namówiła mnie, żebym poszła do kapłana po modlitwę i błogosławieństwo. Dałam się namówić, sama też prosiłam Jezusa o uzdrowienie kręgosłupa a właściwie ” pakietu moich dolegliwości”. Po zakończonych modlitwach wróciłam do domu. Następnego dnia rano pojechałam do córki żeby pomagać jej przy dzieciach (2 letniej Oli i 2 tygodniowym Franciszku). Wysiadłam a właściwie wyskoczyłam z autobusu (mam 65 lat) i ruszyłam w stronę domu córki. W połowie drogi zorientowałam się, że nie zrobiłam jeszcze ani jednej przerwy na odpoczynek. Byłam i jestem zaskoczona, ani zadyszki ani okropnego bólu kręgosłupa (odcinka lędźwiowego) ani bioder. Minęły 4 dni a ja chodzę!! w porównaniu z tym co było – ŚMIGAM. Chwała Panu! Pan uzdrawia – Alleluja!

Czuję jakbym miała plaster choć wiem, że nie mam. Świadectwo dane w kościele w czasie modlitwy o uzdrowienie 2 marca 2014 r.

Świadectwo Adama.

Od dzieciństwa miałem uczucie zatkanego nosa. W ostatnim półroczu moje trudności z oddychaniem przez nos były coraz bardziej dokuczliwe. Dnia 4 lutego 2014 r. zgłosiłem tę dolegliwość podczas wizyty u otolaryngologa, który stwierdził, że problemy z nosem wywołane są  skrzywieniem przegrody nosowej. Lekarz zaproponował miesięczną kurację z zastosowaniem leków, w tym sterydów, która miała zapobiec obrzękowi przegrody i ugasić stan zapalny. Miałem obawy co do sterydów i odłożyłem rozpoczęcie kuracji do 1 marca br. W dniu 28 lutego 2014 r. podczas Eucharystii jedna z uczestniczek warsztatów charyzmatycznych w Gdańsku Wrzeszczu przekazała słowo poznania, że Jezus uzdrawia Adama z powikłań oddechowych wywołanych krzywą przegrodą nosową. Gdy usłyszałem poznanie stwierdziłem, że moja dolegliwość ustąpiła i mogę swobodnie oddychać. Poprawa mojego oddychania utrzymuje się. Chwała Panu

Adam, Gdańsk 13 marca 2014 r.

Mogę ruszać szyją.

Świadectwo Wiesławy.

Od ok. 3 tygodni przed Mszą św. z modlitwą o uzdrowienie zaczął boleć mnie bark, co spowodowało ograniczenie w poruszaniu lewą ręką. Ból był bardzo silny i dokuczliwy, powodował drętwienie ręki. Z powodu bólu musiałam brać lekarstwa przeciwbólowe i smarować chorą część ciała maścią przeciwzapalną. W trakcie Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, która miała miejsce 2.03.2014 roku w Kolegiacie we Wrzeszczu usłyszałam słowa poznania, że Jezus uzdrawia kobietę z bólu barku. W tym momencie zauważyłam, że mogę swobodnie poruszać lewą ręką i nic mnie nie boli. Do dnia dzisiejszego nie odczuwam żadnego bólu w okolicach barku, tak jakbym go nie miała. Chwała Panu!

Wiesława

Świadectwa uzdrowień uczestników warsztatów Charyzmatycznych:

Ból był rozpierający, niewiarygodnie silny, do czasu modlitwy.

Ból stawów, kręgosłupa i kolan od kilku lat. Wszystkie objawy ustąpiły po modlitwie.

Mężczyzna z niesprawnym prawym kolanem, który m.in. nie mógł klękać. Po modlitwie kolano nie boli, może klękać.

Po modlitwie ból ustąpił całkowicie.

Bóle mięśniowo-stawowe od łokcia do barku, zaczęły się kilkanaście lat temu (podstawówka/liceum).Bóle wróciły przed warsztatami charyzmatycznymi, pod koniec lutego. Przed modlitwą ból był odczuwalny. Usłyszałam słowo poznania mówiące o promieniującym bólu od stawu łokciowego lewej ręki obejmującym całe ramię. Uzdrowienie miało dotyczyć kobiety, którą Pan Bóg chce uzdrowić aby umocnić jej wiarę. W czasie modlitwy nic się nie działo. Po modlitwie ból ustąpił całkowicie. Zrozumiałam, że Pan Bóg dokładnie wie, co mi dolega i że chce mi pomóc. To co zaczęło się dziać od momentu uzdrowienia fizycznego jest procesem uzdrawiania mojej duszy. Uzdrowienie fizyczne jest jakby w cieniu tego, jak Pan Bóg naprawia moje wnętrze. To jest znak, że  zawsze i ze wszystkim mam zwracać się do Pana Boga, bo On wszystko może. Cała ta sytuacja bardzo umocniła mnie w wierze. 

13 marca 2014 r.      Asia

Świadectwo Małgorzaty.                                                                                              

W dniach 28.02.-02.03. b.r. uczestniczyłam w warsztatach charyzmatycznych prowadzonych przez ks. Waldemara Grzyba. Na warsztaty te udałam się, aby pogłębić swoją relację z Bogiem, by móc uważniej słuchać tego, co Pan chce mi powiedzieć i do jakiej posługi mnie posłać.

Podczas warsztatów były przeprowadzone „ćwiczenia” z posługiwania modlitwą wstawienniczą. Gdy w naszej małej grupce ćwiczących przyszła kolej na to, aby moi współbracia pomodlili się nade mną nic konkretnego nie przychodziło mi do głowy, nie cierpiałam bowiem na żadne ciężkie dolegliwości. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że od zeszłorocznych wakacji towarzyszył mi praktycznie ciągły ból prawej pięty, bez względu na to czy dużo przemieszczałam się pieszo, czy też nie. Nie była to dolegliwość na tyle uciążliwa, aby uniemożliwiała mi normalne funkcjonowanie, był to raczej dyskomfort. Poprosiłam jednak, aby moi współbracia pomodlili się o uwolnienie mnie z tego właśnie bólu.

W trakcie modlitwy wstawienniczej ani tuż po niej niczego specjalnego nie poczułam, jednak następnego dnia pięta mnie już nie bolała i tak pozostało do tej pory. Zostałam uzdrowiona! Chwała Panu!

Gdańsk, 16.03.2014, Małgorzata, Wspólnota Odnowy Charyzmatycznej przy parafii św. Stanisława Kostki w Gdańsku

Nie mam już tych farfocli pod oczami.

Od 9 lat …

Radość Grażyny.

Świadectwo Ewy o uzdrowieniu lewego kolana.