Msza św. z modlitwą o uzdrowienie 11.02.2018 r. w kościele św. Jadwigi Śląskiej w Nowym Porcie



ŚWIADECTWA UZDROWIEŃ:

  • W niedzielę 11 lutego 2018 r.  po raz pierwszy w życiu  uczestniczyłam w Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w kościele w Nowym Porcie. Zdecydowałam się na uczestnictwo w tej Mszy, ponieważ od około 5 lat odczuwałam bóle pleców i karku. W ciągu dwóch tygodni poprzedzających Mszę bóle te nasiliły się do tego stopnia, że miałam problem z zasypianiem, ze schylaniem się. Odkurzanie mieszkania było zajęciem ponad moje siły.Te  bóle  narastały przez lata ale ostatnie 2 tygodnie to był już taki atak bólu,do którego przyczynił się też stres, że nie mogłam wytrzymać. W dniu Mszy, rano, odczuwałam dodatkowo kłucie w sercu, czułam się bardzo źle. Wszystkie te dolegliwości przypisywałam nieustannemu stresowi, w którym żyłam przez ostatnie kilka lat.  Kiedy rozpoczęła się modlitwa o uzdrowienie, osoba ze wspólnoty powiedziała o kobiecie, która odczuwa bóle kręgosłupa w związku z nienawiścią, którą czuje do pewnych osób i poprosiła o podniesienie ręki. Czułam, że to może być o mnie, jednak miałam opory przed podniesieniem ręki. Przez 25 lat nie chodziłam do Kościoła, chciałam dokonać aktu apostazji więc uważałam, że nie zasługuję na uzdrowienie. Jednak wtedy poczułam jakby ogarniające mnie światło i coś przymusiło mnie do podniesienia ręki. Po Mszy panie ze wspólnoty zaproponowały modlitwę. Położyły mi ręce na plecach i zaczęły się modlić i prawie od razu ból ustąpił, ponadto czułam bardzo przyjemne ciepło na plecach. Od tego czasu nie ma już tego nieznośnego bólu, który mi towarzyszył od tylu lat. Pracuję, sprzątam, zasypiam nie czując bólu. Dwa lata temu zaczęłam czytać katolickie książki, potem Biblię, ale do kościoła przychodziłam sporadycznie, jednak gdy zobaczyłam na Siedlcach plakat z informacją  o Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie postanowiłam przyjść. Coś, a może Ktoś nieodparcie mnie tam ciągnął, tak jakbym nie mogła nie przyjść, a właściwie przyjechać, bo ten Nowy Port to wydawał się być końcem świata.
    Ania


  • Migreny miałam od kiedy pamiętam, przez 60 lat. To u nas rodzinne. 4 lata temu zaczęłam odczuwać straszne bóle głowy w nocy, codziennie. Nie byłam w stanie spać pomimo środków przeciwbólowych. To było jak koszmar. Chodziłam notorycznie niewyspana. Bardzo bałam się tego bólu . Odwlekałam decyzję o położeniu się spać do północy i dalej, bo wiedziałam co mnie czeka. Od ponad 15 lat leczyłam się też na nadciśnienie. Codziennie musiałam brać tabletkę Gobespress 25 mg. Wiedziałam, że tak będzie do końca życia chyba, że…….. będzie tak jak z Andrzejem ze świadectwa, które było dawane 11 lutego w św. Jadwidze, który po modlitwie, którą prowadziliśmy na Oruni jesienią został uzdrowiony właśnie z nadciśnienia i to jeszcze cięższego niż moje.
    Jestem ze wspólnoty Źródło Wody Żywej. Wtedy, 11 lutego, nikt się nade mną nie modlił. To ja modliłam się za innych. Pomimo tego, jak usłyszałam słowo poznania mówiące o kobiecie w moim wieku z bólami głowy i nabożeństwem do św. ojca Pio (to mój ulubiony święty), przeszło mi przez myśl, że to może być o mnie.
    Noc z 11 na 12 lutego była pierwsza przespana bez bólu, bez nawet jednego przebudzenia. Od chwili kiedy zostało wypowiedziane tamto słowo poznania nie boli mnie już głowa. Zostałam całkowicie od tego uwolniona. Śpię jak suseł. Dodatkowo nie mogę już brać moich tabletek na nadciśnienie, bo jak je biorę to tak mocno spada mi ciśnienie, że nie wiem co się ze mną dzieje :). Od 11 lutego mierzę je codziennie, nie biorę tabletek, a moje ciśnienie jest idealne. A przecież nikt się za mnie nie modlił. Chce mi się krzyczeć – Panie Boże, kocham Cię!

    Ela
    Gdańsk, 3 marca 2018 r.


  • Na Mszę Św. 11 lutego przyszedłem z bólem obu kolan. Miałem go od kilku miesięcy i lekarz powiedział, że lepiej nie będzie i żeby się modlić o to żeby ten ból nie postępował to już będzie dużo. A ja modliłem się żeby go nie było wcale, tym bardziej wtedy, jak usłyszałem słowa mówiące o tym, że Pan Jezus chce leczyć osoby mające trudności z chodzeniem. No i nie mam już tego bólu, od 11 lutego.

    Maciek
    Gdańsk, 24 lutego 2018 r.


  • Mam guzy w głowie. To są przerzuty po nowotworze piersi. Podczas modlitwy o uzdrowienie 11 lutego usłyszałam słowa mówiące o tym, że Pan Jezus pragnie leczyć choroby związane z głową. Kilka dni po modlitwie miałam robione TK głowy. 27 lutego odebrałam wynik. Pani doktor powiedziała, że jest dobrze, bo guzy przestały rosnąć i nie pojawiły się nowe. Czuję, że mam dużo więcej siły, bo nareszcie mogę normalnie wchodzić po schodach bez przerw po drodze, a nawet podbiedz do autobusu. Wierzę, że moja choroba nie tylko się zatrzymała, ale zacznie się cofać. Podczas modlitwy dostałam taki piękny obraz życia.

    Basia
    Gdynia, 27 lutego 2018 r.